Rozmiar stopy (procentowej) ma znaczenie. Koszt pieniądza kiedyś, a dziś.

opublikowano: 15 kwietnia 2020

Pieniądze szczęścia nie dają, dopiero zakupy, mawiała Marylin Monroe. Marylin potrafiła przykuć uwagę niejednego mężczyzny za pomocą swojej zgrabnej figury… retorycznej, siejąc spustoszenie najpierw w ich sercach, a później na kontach będąc oczywiście wierna powyższej zasadzie. Jednak wszystko ma swoją cenę, pieniądze również. O koszcie pieniądzy, czyli tym, co to w ogóle jest jest stopa procentowa możesz przeczytać w naszym osobnym wpisie tutaj: Stopa procentowa – ile kosztuje pieniądz. Warto jednak również zastanowić się jak bardzo obecne najniższe w historii poziomy odbiegają od historycznych. Może obecne stopy procentowe nie są wcale tak niskie jak nam się wydaje?

Wysokość podstawowych stóp procentowych w Polsce ustala Rada Polityki Pieniężnej. Najważniejszą z nich jest stopa referencyjna, wpływająca na WIBOR czyli oprocentowanie, po jakim banki udzielają sobie pożyczek. Stopa depozytowa określa oprocentowanie środków pieniężnych banków komercyjnych zdeponowanych w banku centralnym. Z kolei lombardowa zainteresuje każdego posiadacza kredytu – zgodnie z ustawą jej czterokrotność oznacza maksymalne oprocentowanie, które banki mogą pobierać od udzielonych kredytów. Ostatnia z nich – redyskontowa, ma w Polsce niewielkie znaczenie z uwagi na niską popularność weksli, pozostaje jednak w kręgu zainteresowań osób zaciągających kredyt studencki, gdyż stosuje się ją do obliczania odsetek spłacanych w ramach tego zadłużenia.

Aktualnie (kwiecień 2020) wysokość podstawowych stóp procentowych NBP prezentuje się następująco:

  • depozytowa 0,0%
  • referencyjna 0,5%
  • redyskonta weksli 0,55%
  • lombardowa 1,0%

Aby lepiej zrozumieć czy to dużo czy mało warto spojrzeć wstecz na historię kosztu pieniądza w innych krajach.

Oko za oko, ząb za ząb, kredyt za 20%

Tak w uproszczeniu mogłaby wyglądać jedna z zasad zapisanych w kodeksie Hammurabiego, w 1772 p.n.e., gdyż okazuje się że w starożytnej Babilonii stopy procentowe wynosiły właśnie 20%. A to wcale nie są najstarsze znane nam informacje. Skąd to wiemy? Główny ekonomista Bank of England, Andy Haldane opublikował ostatnio historię stóp procentowych sięgającą wstecz… 5000 lat. Skąd wziął dane dotyczące np. starożytnego Rzymu albo Babilonii? Lista literatury jest dość imponująca. Nie mniej niż wykres sięgający 3000r p.n.e.

5000 lat historii stop procentowych

Najważniejsze daty wraz z wysokością historycznych stóp procentowych.

Najważniejsze daty wraz z wysokością historycznych stóp procentowych.

Z ziemi włoskiej do hiszpańskiej

Dobrze udokumentowana historia stóp procentowych sięga czasów przełomu późnego średniowiecza i renesansu, rozpoczynając swą podróż od republiki Genui oraz Holandii (przepraszam, od niedawna Niderlandów). Zacznijmy od pierwszej z nich. O tym że warto mieć większych i silniejszych kolegów, przekonał się w czasach szkolnych niejeden z nas. Okazuje się że zasada rodem z podwórka ma swoje zastosowanie również w wielkiej polityce, o czym przekonała się m.in. mała republika Genui. Ten mały włoski kraj stał się w czasach konkwistadorów bankierem królów Hiszpanii, finansując ich liczne zagraniczne podboje. Zarabiali nie tylko na tradycyjnych kredytach, ale również na usługach quasi kantoru, konwertując niewyobrażalne dostawy hiszpańskiego srebra i złota z Nowego Świata na kapitał do dalszych podbojów. Ile wynosiło oprocentowanie takiej „bratniej pomocy?”. Od 9% w latach 1555-1566 do 1,1% w 1619.

Do końca świata i jeden dzień dłużej

Swoją cebulkę do historii stóp procentowych dokładają również Niderlandy. W XVII wieku kraj ten zdecydował się na wyemitowanie obligacji, których formuła wypłaty ma formę renty wieczystej. Taka obligacja nigdy nie zostanie wykupiona, ale za to wypłaca odsetki w nieskończoność. Brzmi dziwnie? Płacenie 6000 guldenów (równowartość 40 letnich średnich dochodów) za cebulkę tulipana Semper Augustus też było dość dziwne, ale widać jeśli Holendrzy (Niderlandczycy?) już coś robili, to z rozmachem.

Tak czy inaczej, najstarsza wieczysta obligacja wypłaca odsetki szczęśliwym posiadaczom nieprzerwanie od 1624 roku. Jaki był wtedy koszt pieniądza? Już 3 lata po nagłym załamaniu się tulipanomanii (1637), inwestorzy zapomnieli o tej panice i dług Hiszpański był wyceniany po najniższej z obowiązujących w tamtych czasach stawek czyli 5%.

Nastarsza obligacja wieczysta wciąż wypłacająca kupony

Nastarsza obligacja wieczysta wciąż wypłacająca kupony

Stabilny i opanowany jak Brytyjczyk

Imperium, które potrafi wyjść „po angielsku” z każdej sytuacji, za wyjątkiem członkostwa w UE, również może pochwalić się bogatą historią stóp procentowych. W 1752 r. Rząd brytyjski przekształcił całe swoje niespłacone zadłużenie w jedną obligację wypłącającą raz w roku kupon o wartości 3,5% (annuitę). Zrobił to w celu obniżenia wypłacanego przez niego oprocentowania i… obniżenia poziomu stóp procentowych. W konsekwencji pięć lat później rynkowa roczna stopa procentowa spadła do 3%. I magicznym sposobem dług się zmniejszył.

Brytyjczycy, podobnie jak FED uważają iż jeśli już mają obniżyć stopy procentowych, to od razy trzeba strzelić hat-tricka. W latach 1888 – 1903 obniżyli stopy procentowe trzykrotnie, za każdym razem o 25 punktów. Jak widać zasada „łyżeczką, a nie chochlą” ma zastosowanie nie tylko w zajmowaniu długiej pozycji na giełdzie.

Wzrosły one później w 1927 r., kiedy Winston Churchill wyemitował nowy dług rządowy oprocentowany na 4%, jako częściowe refinansowanie obligacji wojennych z I wojny światowej oraz w czasach krachu na rynku ropy naftowej do historycznego maksimum prawie 15%. Historycznie, rozkład ten bardzo przypomina stopy procentowe u młodszego brata Brytyjczyków.

Amerykańska wielka stopa

Kongres Stanów Zjednoczonych uchwalił ustawę w 1870 r. zezwalającą na trzy odrębne emisje obligacji 10, 15 i 30 letnich. Był to początek czegoś, co później zostało określone jako bony skarbowe, nowoczesny punkt odniesienia dla stóp procentowych.

Niemal 100 lat później, gdy na rynku papierów wartościowych panował chaos i w ciągu 18 miesięcy stracił on 40%, a od miesięcy nie można było znaleźć wielu chętnych do inwestowania na rynkach publicznych ponieważ wzrost gospodarczy mocno osłabł i zostawił po sobie dwucyfrowe stopy bezrobocia, FED odpowiedział na kryzys wprowadzając ekspansywną politykę monetarną charakteryzującą się niskimi stopami procentowymi. Efektem, co prawda był bodziec do wzrostu zatrudnienia i pozytywny wpływ na rozwój gospodarczy, ale niestety odbiła się to czkawką w postaci wysokiej inflacji. Pod nowym kierownictwem FED chcąc zwalczyć szalejącą inflację radykalnie zmienił swoją politykę, podnosząc stopy procentowe do historycznego maksimum wynoszącego 20%. Później stopniowo obniżał je z dwoma krótkimi epizodami przed większymi kryzysami aby w końcu przejść wspólnie z innymi do eksperymentu, którego jesteśmy świadkami do dziś.

Mniej niż zero, czyli epoka najniższych stóp procentowych w historii

Kryzys subprime z 2008 roku przyniósł wiele gospodarczych reperkusji. W końcu jak zmusić biznes i osoby fizyczne do wyjęcia pieniędzy z konta i zainwestowania ich w gospodarkę? Można dać im oprocentowanie konta na poziomie 0% – wtedy nawet znikoma inflacja będzie uszczuplać ich oszczędności. A może tak nałożyć opłaty za trzymanie pieniędzy na koncie w banku? Na ten akt monetarnej desperacji wpadł najpierw Europejski Bank Centralny, obniżając stopy procentowe do poziomu (-0,1%). Szybko w jego ślady poszedł bank centralny Japonii, Szwajcarii, Danii i Szwecji. To zdecydowanie nowa i niespotykana dotąd wcześniej odsłona bankowości, które jesteśmy dziś świadkami.

Czy kiedyś było lepiej?

Odpowiedzi ogólnej z pewnością chętnie udzieli dowolnie zapytany na ulicy przedstawiciel pokolenia 70+. W kwestii stóp procentowych, żyjemy w czasach najniższych w historii znanej człowiekowi. Co to oznacza w praktyce? Tani pieniądz, tani kredyt, deprecjacja walut. Powoduje to również emisję obligacji o bardzo niskiej rentowności, a nawet ujemnej rentowności. Możesz o tym przeczytać w osobnym tekście „17 bilionów dolarów straty – fenomen obligacji o ujemnej rentowności„. Krótko mówiąc, z obecnej sytuacji mogą cieszyć się kredytobiorcy, płacący historycznie niskie oprocentowanie od zaciągniętych długów. Z kolei osoby trzymający swoje oszczędności na lokatach lub w obligacjach muszą pomyśleć o innej formie oszczędzania. Dlaczego? Jak wiemy na przykładzie Szwajcarii czy Japonii, stopy procentowe mogą spaść poniżej 0 – w takiej sytuacji to my musimy płacić bankowi za możliwość trzymania oszczędności na depozytach, a to sytuacja, o której nawet najstarsi włoscy czy mezopotamscy bankierzy nie śnili.

Do zarobienia!
Maciej Kietliński

32

Powiedz nam czy podobał Ci się ten materiał

32
0


Może Cię zainteresować również:

Ankieta

Czy sądzisz, że Allegro przebije do końca 2020 cenę 100 zł?

  • Tak
  • Nie

Zobacz wynik

Loading ... Loading ...

Polecane wpisy: