Wstęp
Meta pokazała świetne wyniki w swoim podstawowym biznesie Family of Apps, a mimo to rynek urządził akcjonariuszom prawdziwy rollercoaster. Po publikacji raportu kurs najpierw wzrósł o ponad 5%, jeszcze podczas konferencji oddał niemal cały ten wzrost, żeby następnego dnia spaść o blisko 7%. Co więc poszło nie tak? Oczywiście słaby sentyment na szerokim rynku nie pomógł, ale trudno całą tę przecenę tłumaczyć wyłącznie nastrojami inwestorów.
Zwłaszcza że w samych wynikach naprawdę trudno było znaleźć powody do większego rozczarowania. Przychody przebiły nawet górny zakres prognozy zarządu i moje własne oczekiwania, a Muse pokazał pierwsze oficjalne liczby, które również wypadły lepiej, niż zakładałem jeszcze we wrześniu. Nawet tegoroczny capex nie przyniósł większego zaskoczenia, bo Meta jedynie podniosła dolną granicę prognozy do 135 mld USD, pozostawiając górną na poziomie 145 mld USD.
Problem pojawił się dopiero podczas konferencji, kiedy CFO Susan Li nie przedstawiła żadnych konkretnych ram wydatków na 2027 rok. Jednocześnie zapowiedź utworzenia nowej klasy akcji bez prawa głosu, w połączeniu z ogromnymi przyszłymi zobowiązaniami inwestycyjnymi, zaczęła budzić coraz większe obawy o finansowanie dalszej ekspansji i potencjalne rozwodnienie akcjonariuszy.
Co ciekawe, zaledwie kilka dni później te obawy znalazły bardzo konkretne potwierdzenie. Meta ogłosiła ofertę akcji klasy A o wartości 25 mld USD w ramach umów terminowej sprzedaży oraz kolejne 12,5 mld USD w papierach uprzywilejowanych, które zostaną w przyszłości zamienione na akcje zwykłe. Do tego dochodzi plan potencjalnej sprzedaży nawet 60 mld USD nowych akcji klasy C od 2027 roku. Wśród zainteresowanych udziałem w emisji znalazły się Nvidia, AMD i Broadcom, przy czym dwie pierwsze firmy potwierdziły już inwestycje odpowiednio za 3 i 1 mld USD. Wygląda więc na to, że rynek przynajmniej częściowo antycypował właśnie taki scenariusz.
Czy jednak inwestorzy słusznie tak mocno ukarali Metę? W dzisiejszej analizie spróbujemy odpowiedzieć na to pytanie, przechodząc przez wyniki kwartalne, pierwsze dane dotyczące Muse, dalszą poprawę monetyzacji reklam, rosnący capex i przede wszystkim ryzyko związane z finansowaniem tej gigantycznej ekspansji. Wrócę też do naszego wcześniejszego webinaru porównawczego, żeby sprawdzić, czy od tamtego czasu cokolwiek zmieniło się w mojej tezie inwestycyjnej. Bo najważniejsze pytanie pozostaje dokładnie takie samo. Czy Meta zdąży zamienić sukces Muse i coraz lepiej monetyzowany biznes reklamowy w wystarczająco duże zyski i przepływy pieniężne, zanim rachunek za AI zacznie przerastać gotówkę generowaną przez reklamy? Zapraszam do lektury!








