Wyboista droga Ubera na giełdę, czyli od zera do… zera?

opublikowano: 09 maja 2019

Zapamiętaj dzień 10.05.2019. To właśnie wtedy na nowojorskim parkiecie zadebiutował Uber. Czy okaże się to później symbolicznym początkiem pękania kolejnej bańki technologicznej na światowych giełdach? Z drugiej jednak strony może przecież okazać się też początkiem nowego przetasowania w największych spółkach na świecie. W każdym z tych scenariuszy pewnym można być tylko jednego. Oto najdynamiczniejszy startup w historii, który od momentu swojego powstania (tj. 2009 rok) jeszcze nigdy nie wykazał zysku, z sukcesem sięgnie po następne miliardy dolarów od inwestorów.

Zaufanie walutą Ubera?

To, czego Uberowi na pewno nie brakuje to zaufanie. Bo czy bez zaufania przekazalibyście swoją gotówkę firmie, która w samym tylko 2018 roku straciła blisko 3 mld USD? Czym są jednak marne miliardy straty wobec hucznych zapowiedzi w dokumentacji emisyjnej Ubera! Przeczytać można tam na przykład, że Uber spodziewa się „znaczącego wzrostu kosztów operacyjnych w dającej się przewidzieć przyszłości”, a w konsekwencji „może nie osiągnąć zyskowności”. Innymi słowy – inwestorzy zostali uprzedzeni, że być może Uber nigdy nie będzie zarabiać. Przynajmniej w dającej się przewidzieć przyszłości…

Może to po prostu cena, jaką trzeba zapłacić za globalizację i wielobranżowy monopol? W końcu przecież Amazon też pierwszy zysk pokazał po około 9 latach od startu, a Uber to dziś już nie tylko aplikacja przewożąca ludzi z punktu A do punktu B. To również jeden z największych na świecie dostawców jedzenia, wypożyczalnie skuterów czy rowerów elektrycznych, a w niedalekiej przyszłości może również pracowników (Uber Work).

Szczególnie pokaźna jest lista potencjalnych konkurentów dla Ubera w tym samych dokumentach emisyjnych. Prawnicy zabezpieczyli się w nim na każdą ewentualność, podając jako jednych z nich zarówno Apple, Amazona czy Teslę, jak i sklepy spożywcze, autobusy i gotowe jedzenie w pudełkach. To jednak wciąż przejazdy stanowią podstawową działalność, co najlepiej widać po osiąganych przychodach.

Struktura przychodów Ubera

Pytanie jednak, dlaczego ten bądź co bądź już globalny (ponad 100 mln użytkowników w 173 krajach) i jak widać wyżej – wielobranżowy biznes w dalszym ciągu na swojej podstawowej działalności przewozowej traci średnio 3 USD per każdy przejazd? Według mnie odpowiedź jest prosta. Idźmy po kolei.

Przychody Ubera w zestawieniu z EBITDA

1. Niskie koszty zmiany

W praktyce nawet zerowe koszty zmiany. Zarówno kierowcy jak i dla użytkownicy regularnie korzystają z kilku aplikacji przewozowych. Jedynym kosztem dla użytkownika jest czas poświęcony na włączenie kolejnej aplikacji. Żadnych konsekwencji nie ponoszą również kierowcy. Pewnie dlatego ponad 70% z nich pracuje zarówno dla Ubera jak i Lyfta przełączając się między jednym, a drugim pracodawcą dzięki (o ironio) innej aplikacji .

2. Brak efektów skali

Ale jak to? 100 mln użytkowników w 173 krajach i brak efektów skali? Niestety tak. Efekty skali mają takie firmy jak np. wspominany Amazon czy Facebook. W skrócie – im większa będzie baza klientów firmy tym zyskowniejsza może się ona stać przez obniżenie jednostkowych kosztów np. dostawy czy magazynowania. A co z bazową usługą Ubera? Koszt pojedynczego przejazdu pozostanie taki sami niezmiennie od ilości obsłużonych przejazdów. Za każdym razem Uber odda kierowcy ok. 80% wartości transakcji. Dodatkowo każdy dodatkowy pasażer to dla Ubera dodatkowy koszt ubezpieczenia. W samym tylko 2017 roku Uber poniósł koszt ubezpieczeń na poziomie 1.3 mld USD! Z każdym kilometrem przejechanym przez pasażera ta kwota wzrośnie, a koszt per kilometr pozostanie taki sam. I jestem pewien, że nie ma najmniejszych szans na zmianę tego. Jaka firma ubezpieczeniowa miałaby w tym interes? Tak nie działają efektywnie skalowalne biznesy.

3. Poważne konsekwencje

Nawet tak wychwalana przez PR-owców Ubera obecność w 173 krajach jest… dość naciągana. Niemal 25% wszystkich zamówień na Ubera pochodzi z zaledwie 5 obszarów metropolitarnych: Los Angeles, Nowego Jorku, San Francisco, Londynu i Sao Paulo. Na takich rynkach jak Chiny, Rosja czy Azja Południowowschodnia Uber nie podoła, rzucił ręcznik i się wycofał.

Ponadto im bardziej Uber chce rosnąć tym większe ma problemy. Walka o zdobywanie, a na niektórych rynkach już jedynie utrzymanie swojego udziału w przewozach zmusza do mocnego dumpingu cen i oddawania kierowcom coraz większego kawałka z wartości przejazdu. Efekty? Widoczne poniżej jak na dłoni. Pomimo, że wartość ogólna wszystkich zamówień przewozów konsekwentnie rośnie (czerwona linia) wynosząc obecnie około 14 mld USD, przychody osiągane przez Ubera z tego tytułu zaczynają maleć (niebieska linia). To kolejny dowód na to, że ekonomia skali w przypadku Ubera zdaje się działać… odwrotnie.

Przychody Ubera z przejazdów w zestawieniu z całkowitą wartością zamówionych przejazdów

Przychody odnotowywane przez Uber z przejazdow w zestawieniu z całkowitą wartością przejazdów
Źródło: www.marketwatch.com

To wstęp do niesamowitego paradoksu w modelu biznesowym Ubera. Osiągnie on zyskowność na podstawowej działalności, dopiero gdy zmniejszy procent oddawany kierowcom. Jeśli z kolei zmniejszy ten procent, to przez mniejszą liczbę kierowców straci udział w rynku. To podwójnie niemożliwy duet w sytuacji, gdy pensje gorzej opłacanych pracowników (a do tych zaliczają się raczej kierowcy Ubera) rosną najszybciej od dekady!

Czy w takim razie na tym biznesie nie da się zarobić? Zaskakująco europejski Bolt, który działa w analogicznym modelu biznesowym co Uber udowadnia, że jednak ten biznes może być zyskowny. Udowadnia też, że nie da się jednocześnie próbować zyskać dominującą pozycję na rynku w skali globalnej i przynosić zyski. Uber musi wybrać, czy chce być spółką wielką, czy spółką zyskowną. Nie da się zjeść tego ciastka i mieć kolejne. Patrząc jednak na wspominane zapisy w dokumentacji emisyjnej, wydaje się, że Uber swojego wyboru już dokonał i zysków osiągać nie planuje.

Uber skazany na porażkę?

Czy w takim razie Uber skazany jest na giełdową porażkę? Jego główny konkurent Lyft debiutem wyprzedził Ubera o 2 miesiące. Jak radzi sobie po prawie roku od debiutu na początku marca 2020?

Notowania Lyft Inc od debiutu do początku marca 2020 roku

Notowania spółki Lyft, konkurencja Uber od debiutu do marca 2020 roku
Źródło: www.stooq.pl

To oczywiście nie wyrok dla inwestorów Ubera. W końcu niektórzy na pewno pamiętają, jak na nowojorskim parkiecie zaczynała się przygoda Facebooka. Być może Uber jest w stanie rozwinąć swój biznes w kierunku, którego nie jesteśmy w stanie przewidzieć. To w końcu niesamowita kopalnia danych osobowych do wykorzystania dla potencjalnych reklamodawców. Dokładne informacje na bazie GPS kto i gdzie jeździ, jakie miejsca odwiedza, co lubi jeść itp. Być może to jest kierunek, który Uber może obrać, wykorzystując swój podstawowy biznes do generowania zwrotu zupełnie w innym miejscu. W końcu jak mówił współzałożyciel Twittera Jack Dorsey: „Oczekuj nieoczekiwanego, a kiedy to możliwe bądź tym, co nieoczekiwane.”

Do zarobienia!
Piotr Cymcyk

32

Powiedz nam czy podobał Ci się ten materiał

32
0


Zainteresuje Cię również:

Ankieta

Gdzie prognozujesz rynek (WIG) na koniec 2020?

  • Ponad 10% w górę
  • Konsolidacja -10 do +10%
  • Ponad 10% w dół

Zobacz wynik

Loading ... Loading ...

Polecane wpisy: