Demografia na nowo zmieni układ sił. Kto w nim wygra?

Piramida wieku ma ogromny wpływ na rozwój kraju. To osoby w wieku 30 – 45 lat najwięcej inwestują, ryzykują, a przy okazji również ich konsumpcja jest na najwyższym poziomie. Można zauważyć, że przeciętny Amerykanin osiąga szczyt swoich wydatków konsumpcyjnych w wieku około 46 lat. Im populacja jest starsza, tym mniej produkuje, a zarazem mniej konsumuje. Na przykładzie gospodarki USA możemy wywnioskować, że to właśnie konsumpcja napędza wzrost mierzony za pomocą wskaźnika PKB. Odpowiada ona w końcu za blisko 70% całej gospodarki.

Wydatki konsumpcyjne według wieku w USA – rok 2013

Wydatki konsumpcyjne według wieku w USA – rok 2013
Źródło: US Bureau of Labor Statistics

Oczywiście nie w każdym kraju konsumpcja stanowi tak pokaźną część PKB. Nie da się jednak ukryć, że starzejące się społeczeństwo cechuje się wolniejszym rozwojem gospodarczym. System ubezpieczeń społecznych funkcjonuje następująco. Klasa pracująca płaci składki na osoby będące na emeryturze. Po zmianie pokoleń, to na ówczesną populację w wieku produkcyjnym, nowa generacja odprowadza składki. Problem zaczyna się jednak gdy kolejne pokolenie nie jest na tyle duże, aby móc opłacić świadczenia dla osób w wieku poprodukcyjnym. W zasadzie to przypomina mocno Schemat Ponziego w czystej postaci.

W społeczeństwie starzejącym się rosną koszty publicznej służby zdrowia oraz systemu emerytalnego, a zarazem spadają wpływy podatkowe oraz składkowe, gdyż coraz mniejszy procent społeczeństwa pracuje. Biorąc za przykład Polskę, to w naszym kraju mamy obecnie 22,7 miliona ludzi w wieku produkcyjnym oraz 8,5 mln w wieku poprodukcyjnym (stosunek 2,67). Oczywiście nie każda osoba w wieku 18-64 lat jest zatrudniona, jak również nie każda osoba powyżej 65 roku pobiera emeryturę. Jednak dla zachowania proporcji, to według prognoz na  2050 rok pierwsza grupa będzie liczyć 17 milionów, a druga 12,5 milionów (stosunek 1,36!). Jaki wpływ rosnący wskaźnik zależności pokoleniowej ma na gospodarczy wzrost?

Przewidywane tempo rocznego wzrostu PKB w latach 2016-2050 (pionowo) vs przewidywany wskaźnik zależności na 2050 rok (poziomo)

Przewidywane tempo rocznego wzrostu PKB w latach 2016-2050 (pionowo) vs przewidywany wskaźnik zależności na 2050 rok (poziomo)
Źródło: pwcresearch.com

Na powyższym wykresie możesz zobaczyć korelację pomiędzy oboma zmiennymi. Im społeczeństwo młodsze, bardziej dynamiczne, to również prognozowany wzrost gospodarczy na najbliższe 30 lat jest dużo wyższy.

Każdy jest świadomy, że demografia na Starym Kontynencie jest bardzo niekorzystna. Wskaźnik dzietności dla Unii Europejskiej wynosi 1,55. Nasz kraj z wynikiem 1,4 jeszcze tę wartość zaniża. Dla utrzymania zdrowej piramidy wskaźnik powinien wynosić powyżej 2. Oczywiście są kraje jak np. Korea, gdzie sytuacja jest jeszcze bardziej „opłakana”, a wskaźnik dzietności oscyluje wokół 1, ale fakt, że inni mają gorzej, niewiele u nas zmienia. Czy więc to właśnie kraje Ameryki Łacińskiej, Afryki i Azji Południowo-Wschodniej za kilkadziesiąt lat będą gospodarczymi potęgami? Przed przejściem do dalszej części, która będzie opierała się na prognozach przyszłego PKB, warto wyjaśnić trzy rodzaje jego pomiarów:

  1. PKB nominalne (nominal GDP), czyli to najczęściej spotykane, bez żadnych dostosowań
  2. PKB według parytetu siły nabywczej (GDP at PPP), jest to PKB dostosowane o poziom krajowych cen. Zatem jeśli chleb kosztuje 4 złote w Polsce oraz ten sam chleb kosztuje 1 euro na Słowacji, to deflator dla porównania wskaźników w obu krajach będzie wynosił 4. Według tej miary Chiny są już od kilku lat największą światową gospodarką, gdyż koszty pracy oraz ceny w tym kraju są na niskim poziomie, a kurs juana jest sztucznie utrzymywany na niższym poziomie, niż miałoby to miejsce w czysto rynkowych warunkach.
  3. PKB według kursu walutowego (GDP at MER). Mechanizm jest podobny jak w przypadku PKB według parytetu siły nabywczej, jednak deflatorem jest kurs walutowy pomiędzy krajami, a nie poziom cen.

W dalszej części posługujemy się głównie prognozami PKB według parytetu siły nabywczej. Zacznijmy od bardzo ciekawej zależności ukazującej piorunujący rozwój krajów grupy E7 w porównaniu z państwami należącymi do grupy G7. Jeszcze 25 lat temu PKB krajów G7 było dwa razy większe niż E7, a za niecałe 20 lat sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej.

Jak zmieni się PKB krajów E7 w porównaniu z krajami G7?

Jak zmieni się PKB krajów E7 w porównaniu z krajami G7?
Źródło: MFW, PwC

Pierwszym czynnikiem wpływającym na taką tendencję jest oczywiście demografia, która działa na korzyść E7. Demografia rynków wschodzących ciągnie popyt konsumpcyjny i inwestycyjny za sobą. W 1980 roku ludność miejska krajów rozwiniętych, jak i wschodzących wynosiła miliard, za 30 lat o ile w przypadku regionów rozwiniętych niewiele się zmieni, to w krajach rozwijających się, blisko 5 miliardów ludzi będzie zamieszkiwać tereny miejskie. Największy wzrost możemy odnotować na kontynencie afrykańskim, który obecnie zamieszkiwany jest przez 1,1 miliarda ludzi. W przeciągu kolejnych 30 lat przewiduje się przyrost ludności zamieszkującej ten kontynent o 100%, a 80% tego wzrostu ma się dokonać właśnie w miastach.

Wzrost liczebności populacji w terenach zurbanizowanych w miliardach

Wzrost liczebności populacji w terenach zurbanizowanych w miliardach
Źródło: Bloomberg

Oczywiście sam wzrost ludności nie jest przyczyną wzrostu gospodarczego. Często jest wręcz przeciwnie. Aby przełożyło się na to rozwój gospodarki, musimy mieć do czynienia z wieloma kluczowymi zmianami, które jednak już zaszły na wielu rynkach wschodzących. Mam tu na myśli liberalizację gospodarki (promocja przedsiębiorczości, deregulacja, obniżenie podatków, prywatyzacja), otwieranie się na napływ kapitału zagranicznego, wzrost handlu międzynarodowego, czy wzrost stabilności politycznej (walka z korupcją, stabilniejszy i sprawniejszy system prawny). Fakt, że rośnie nam sama liczba ludności, nie musi przełożyć się na to, że kraj stanie się potęgą gospodarczą. Najlepszym przykładem jest Bangladesz, gdzie współczynnik dzietności jest na szalenie wysokim poziomie, a przekłada się to jedynie na większą liczbę ludności żyjącą w ubóstwie.

Zatem oprócz demografii kluczem do potencjalnego wzrostu gospodarczego państw z pozytywną tendencją demograficzną jest również edukacja młodych obywateli, tak aby w przyszłości mogli stać się produktywną częścią gospodarki. Ponadto w przypadku krajów dopiero się rozwijających ważne są inwestycje w infrastrukturę oraz technologię. Oprócz przyrostu klasy pracującej konieczny jest również wzrost produktywności na pracownika.

Nie można również zapomnieć o dywersyfikacji krajowej gospodarki. Sytuacja gospodarcza państw jak np. Nigeria w dużej mierze zależy od cen ropy naftowej. Spadek cen prowadzi do problemów z obsługą zadłużenia oraz drastycznie zmniejsza budżetowe wpływy. Kolejną kwestią jest stabilny system monetarny, czyli silna waluta. W innym przypadku kapitał zagraniczny może omijać dany kraj szerokim łukiem, a gospodarka będzie mierzyć się z ciągłymi kryzysami walutowymi oraz zadłużenia (np. Argentyna).

Jednak pozytywna tendencja demograficzna podparta wyżej wymienionymi czynnikami prowadzi do tego, że coraz więcej ludzi stanowi efektywną siłę roboczą kraju oraz przyczynia się do wzrostu PKB. W najbliższej dekadzie odnotujemy przyrost światowej klasy średniej o blisko 1,7 mld. Z tego 883 miliony to sprawka Indii, 453 miliony Chin, a 133 mln pozostałych krajów azjatyckich. Możemy dostrzec, że klasy średniej przybędzie również w Afryce Subsaharyjskiej, Północnej, na Bliskim Wschodzie, czy w Ameryce Łacińskiej. Tendencja negatywna zostanie odnotowana wyłącznie na Starym Kontynencie.

Które regiony świata będą odpowiadać za największy wzrost klasy średniej do 2030 roku

Które regiony świata będą odpowiadać za największy wzrost klasy średniej do 2030 roku
Źródło: JP Morgan Guide to Markets

Czy taki przyrost klasy średniej, a zarazem dobrobytu tych krajów byłby możliwy, gdyby Chiny dalej stosowały maoizm, a Indie swoją wersję socjalizmu? Myślę, że nie, bo nikt nie byłby zainteresowany lokowaniem tam kapitału, a ludzie zamiast stanowić o sile gospodarki umieraliby z głodu. Same Chiny pomimo ogromnej liczby ludności na początku lat 80’ stanowiły 2% światowego PKB. Dziś jest to ponad 20%, a za kilka lat staną się największą światową gospodarką (mierząc PKB nominalnym). Efekty wolnorynkowych reform zapoczątkowanych przez Denga Xiaopinga na początku lat 80’ widać za sprawą np. drastycznej eliminacji ubóstwa w Państwie Środka. Od 1990 roku do 2015 z oficjalnego ubóstwa (życie za mniej niż 1,9 dolara dziennie) wyszło ponad 800 milionów Chińczyków (dane Banku Światowego). Oczywiście obecnie możemy się opierać jedynie na prognozach, jednak jak będzie wyglądała gospodarcza mapa świata za 30 lat?

Udział w PKB świata (według parytetu siły nabywczej) zmiany od 2016 do 2050 roku

Źródło: PwC

Miej na uwadze, że powyżej prezentowane są procenty udziału w światowym PKB według parytetu siły nabywczej. Ukazany wcześniej piorunujący przyrost klasy średniej w Chinach oraz Indiach, a zarazem marazm pod tym względem w Stanach Zjednoczonych oraz Europie przyczynia się również do sporych zmian na światowej arenie gospodarczej. W 2050 roku według prognoz MFW Unia Europejska ma stanowić zaledwie 9% światowego PKB, a na początku XXI wieku było to nawet 20%. Więcej na temat schyłku europejskiej potęgi możesz przeczytać tutaj: „Czy gospodarcza potęga Europy odchodzi w niepamięć?”. Porównajmy również wspomniany już wcześniej współczynnik zależności pokoleń pomiędzy krajami E7 oraz G7.

Stosunek osób w wieku 65+ do osób w wieku 15-

Stosunek osób w wieku 65+ do osób w wieku 15-
Źródło: projekcje ONZ

Możesz dostrzec, że wskaźnik ten przez najbliższy wiek będzie utrzymywał się na dużo niższym poziomie w przypadku krajów E7. Wpływ tej zmiennej na wzrost gospodarczy został już przedstawiony. Jednak jak już wspomniałem, za korzystną demografią musi iść masa innych czynników prowadzących w konsekwencji do rozwoju kraju. Zatrzymajmy się na chwilę przy Chinach, czyli państwie, które w tej dekadzie powinno wyprzedzić Stany Zjednoczone pod względem PKB nominalnego.

Prognozowana populacja Chin i Indii do 2100 roku

Prognozowana populacja Chin i Indii do 2100 roku
Źródło: Gapminder

Jak widzisz w połowie obecnej dekady, Chiny osiągną szczyt liczby ludności, a następnie w wyniku nieodpowiedzialnej polityki rodzinnej demografia nie będzie działać na korzyść chińskiej gospodarki. Tego samego nie możemy powiedzieć o Indiach, gdzie liczba ludność będzie rosnąć przynajmniej do 2060 roku. Jednak niespotykanie szybki wzrost gospodarki Chin przez ostatnie 4 dekady, to naprawdę fenomen, którego nikt się chyba nie spodziewał.

Z mniej pospolitych wskaźników ekonomicznych, ten piorunujący rozwój gospodarczy Państwa Środka można zaobserwować np. za pomocą liczby składanych patentów, gdzie Chiny w 15 lat startując praktycznie od zera, wyprzedziły resztę stawki. Również wydatki na badania i rozwój jako % PKB w ostatnich latach bardzo szybko rosły w porównaniu z państwami rozwiniętymi.

Liczba zgłoszonych patentów (po lewej) oraz % PKB jako wydatki na badania i rozwój (po prawej)

Liczba zgłoszonych patentów (po lewej) oraz % PKB jako wydatki na badania i rozwój (po prawej)
Źródło: JP Morgan

Przemianę na tronie gospodarczej mapy świata najlepiej ukazuje jednak poniższa mapa. Jeszcze kilkanaście lat temu to Stany Zjednoczone były głównym partnerem handlowym 75% państw. Dziś sytuacja lekko się zmieniła.

Jak zmienił się główny partner handlowy krajów na świecie

Jak zmienił się główny partner handlowy krajów na świecie

Zmiana polityki rodzinnej doprowadzi jednak w długim okresie, że chińska demografia da się we znaki również im, a krajowa gospodarka będzie miała tendencje stagnacyjne. Może zatem rola państw afrykańskich zacznie drastycznie rosnąć, mając na uwadze, że bezsprzecznie demografia jest tam najkorzystniejsza. Europejska piramida wieku oraz jej prognozy wyglądają bardzo mizernie jednak w porównaniu z Afryką, obraz ten jest jeszcze bardziej przerażający.

Piramidy wieku w 2000 oraz 2050 roku dla Unii Europejskiej oraz Afryki

Piramidy wieku w 2000 oraz 2050 roku dla Unii Europejskiej oraz Afryki

Jedną z wielu przeszkód do rozwoju afrykańskiego kontynentu jest brak koniecznej infrastruktury i technologii. Cóż, Chiny też miały ten problem, a jednak szybko go rozwiązały i dziś w ramach idei zapoczątkowanej w 2013 roku „Jeden Pas, Jedna droga” bardzo chętnie finansują afrykański rozwój infrastrukturalny (zobacz też: „Współczesna kolonizacja – jak i po co Chiny kupują Afrykę?„). Zatem czy w nadchodzących dekadach czeka nas samodzielny wzrost gospodarki afrykańskiej, czy może będzie to rozwój, z którego również Chiny będą czerpać spore benefity?

Duże chińskie inwestycje infrastrukturalne w Afryce

Duże chińskie inwestycje infrastrukturalne w Afryce
Źródło: International Green Finance Institute

Obecnie w Afryce ciężko nie znaleźć kraju, który nie byłby finansowany przez Chiny w ramach wspomnianego programu infrastrukturalnego. Według raportu Międzynarodowego Instytutu Zielonych Finansów już w 2014 r. Chiny były głównym pożyczkodawcą dla badanych przez Instytut 52 krajów (głównie Afryka oraz Azja Centralna), które zgromadziły 49 miliardów dolarów chińskiego zadłużenia. Do 2019 r. łączne kredyty Chin dla tych krajów podwoiły się do 102 mld USD, przewyższając sumę wszystkich innych oficjalnych wierzycieli (z wyłączeniem Banku Światowego). Kraje afrykańskie zgromadziły spore zadłużenie wobec Chin, które często oscyluje nawet wokół 20-30% PKB.

Często zarzuca się Chinom stosowanie tzw. polityki opierającej się na pułapce zadłużenia. Mam tu na myśli schemat w stylu „pożyczymy Ci więcej, niż możesz spłacić, a potem przejmujemy Twoje aktywa w postaci surowców, infrastruktury, nieruchomości itd”. Na własnej skórze tego schematu doświadczył Pakistan, czy Sri Lanka, które to państwa nie były w stanie spłacić chińskiego zadłużenia.

Napływ zagranicznego kapitału oraz innowacji na kontynent afrykański może mieć bardzo korzystny wpływ na długoterminowy wzrost gospodarczy, produktywność oraz redukcję liczby osób żyjących w ubóstwie, a zarazem poprawę stanu życia tamtejszych mieszkańców. Jednak warto mieć na uwadze, że Państwo Środka w zamian za dzisiejsze ogromne inwestycje w Afryce będzie czerpać w przyszłości spore korzyści. Dwie wypowiedzi, które w tym kontekście warto zacytować to:

W tej chwili można powiedzieć, że każdy duży projekt w afrykańskich miastach, który jest wyższy niż trzy piętra lub droga, która jest dłuższa niż trzy kilometry, najprawdopodobniej jest budowana i projektowana przez Chińczyków.

Daan Roggeveen

Chińskie przedsiębiorstwa państwowe tak naprawdę przejmują rynek projektów infrastrukturalnych w Afryce. Prawdą jest, że wszędzie, gdzie pojedziesz w Afryce Wschodniej, zobaczysz chińskie ekipy budowlane.

Zhengli Huang

Do zarobienia,
Bartosz Baran

51
4

Oceń materiał!

51
4


Przeczytaj również:

Ankieta

Jakiego sektora analizę chciałbyś przeczytać najbardziej?

  • Drony
  • Druk 3D
  • Blockchain

Zobacz wynik

Loading ... Loading ...

Najwyżej oceniane: