Rynkowa teoria cyklu prezydenckiego – czy to dobra strategia?

opublikowano: 18 lipca 2019

Wielu profesjonalnych inwestorów i szanowanych ekonomistów twierdzi, że przez większość czasu ceny akcji na giełdzie poruszają się niczym pijany marynarz w porcie. Jednak, co do jednego są zgodni. Dzieje się tak tylko w krótkim terminie. Rozpatrując dłuższe okresy, można zauważyć pewne prawidłowości rynkowe. Cykle gospodarcze od zawsze się powtarzają. Czasem widać to bardzo wyraźnie, czasem jest w tym element zaskoczenia, ale w sumie – takiego jakby przewidywalnego. Można to porównać do sytuacji, jak co roku zima zaskakuje kierowców. Niby wiadomo, że będzie. Niby każdy wie, że należy zmienić opony, a jednak zwleka z tym do ostatniej chwili. Potem, kiedy nie zdąży spotykają go za to bolesne reperkusje. Podobnie na giełdzie, jeśli nie dostosujemy portfela do nadchodzącej „zimy” na czas, to jego wartość może boleśnie spaść. Cykle koniunkturalne to jednak nie jedyne, które występują w świecie finansjery. Wall Street wierzy w kilka innych powtarzających się prawidłowości, na przykład w teorię cyklu prezydenckiego.

Strategia dużego ryzyka

Teoria cyklu prezydenckiego w USA zakłada, że akcje spółek notowanych na tamtejszej giełdzie najmocniej rosną w trzecim, czyli przedostatnim roku prezydentury. Rok przedwyborczy intuicyjnie uważany jest przez inwestorów jako dobry okres dla lokowania środków w akcje, ze względu na próby wykazania korzystnego stanu gospodarki przez kończącego kadencję prezydenta. Pierwszy rok urzędowania uznaje się natomiast za najgorszy.Do tego, że prezydent największej gospodarki świata ma ogromny wpływ na rynki kapitałowe nie trzeba raczej nikogo przekonywać.

Jeden tweet Donalda Trumpa potrafi spowodować spustoszenie wśród inwestorów na całym świecie. Dlatego też finansiści z Wall Street bacznie obserwują, co powie, obieca lub zabroni. Ponadto, jeśli amerykańska gospodarka traci, to niemal pewne jest, że rykoszetem oberwą też inne. Wybór Donalda Trumpa na prezydenta USA był wielkim wydarzeniem na całym świecie. Wieszczono, że republikanin wesprze dolara i zaszkodzi akcjom. Rzeczywistość pokazała coś zupełnie innego. Jeśliby wierzyć w teorię cyklu prezydenckiego, rok 2019 rynek akcji powinien skończyć na historycznych szczytach.

Koniec roku już bliżej niż dalej

Teoria cyklu prezydenckiego podpowiada, że dobrą okazją do kupna amerykańskich akcji jest IV kwartał drugiego roku prezydentury. Natomiast ich sprzedaż powinna nastąpić na koniec trzeciego roku urzędowania gospodarza Białego Domu.

Ostatni prezydenci Stanów Zjednoczonych

Prezydent Data objęcia urzędu Data zakończenia urzędu
George H. W. Bush01.198901.1993
Bill Clinton01.199301.2001
George W. Bush01.200101.2009
Barack Obama01.200901.2017
Donald Trump01.2017sprawuje urząd

Jeśli spojrzeć na ostatnie prezydentury, to niestety strategia oparta na cyklu prezydenckim zawiodłaby inwestorów. Wygląda na to, że trzymanie się teorii cyklu prezydenckiego pozwalało osiągnąć inwestorom pokaźne stopy zwrotu (tabela poniżej) tylko do 2003 roku, czyli do trzeciego roku prezydentury w pierwszej kadencji George W. Busha. Potem nie jest tak pięknie, druga kadencja to już tylko marne 4 % zwrotu. Kiedy urząd sprawuje Barack Obama następuje dodatkowa zmiana, to pierwszy rok prezydentury przynosi największą stopę zwrotu, a trzeci spadki. Zaś w przypadku Donalda Trumpa, pierwszy rok jego kadencji to niemal 20% wzrostu indeksu S&P500. Trzeci jeszcze się nie skończył, ale w połowie lipca 2019 wzrosty też sięgają 20%. Czy zgodnie z teorią pod koniec roku inwestorzy zaczną sprzedawać akcje, tuż po tym jak S&P500 wyznaczy swój historyczny rekord? Wówczas teoria ponownie znalazłaby swoje potwierdzenie za czasów kontrowersyjnej i nieszablonowej prezydentury Donalda Trumpa.

Stopy zwrotu S&P500 za ostatnie 30 lat w zestawieniu z urzędującym prezydentem

Stopy zwrotu S&P500 za ostatnie 30 lat w zestawieniu z urzędującym prezydentem
Źródło: opracowanie własne na podstawie: www.stooq.pl

Co na to polski inwestor?

Czy w Polsce rok przedwyborczy również charakteryzuje się wzrostami na GPW? Trudno to jednoznacznie stwierdzić. Kadencja prezydenta w Polsce trwa 5 lat, więc chcąc wyizolować nasz cykl prezydencki, musimy pamiętać, że co czwartą kadencję pokrywa się on z cyklem w Stanach. Ponadto prezydent w Polsce nie posiada tak dużej władzy wykonawczej, jak prezydent USA. Zatem ciężko znaleźć korelację pomiędzy wyborami prezydenckimi i wzrostem indeksów. Niemniej jednak polityczne zmiany mają ogromny wpływ na rynek kapitałowy w Polsce.

Indeks Nastrojów Inwestorów

Indeks Nastrojów Inwestorów
Źródło: www.sii.org.pl

Niektórzy analitycy widząc ostatnią poprawę Indeksu Nastrojów Inwestorów publikowanego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych, upatrywali wpływu tzw. „Piątki Kaczyńskiego”. Może w Polsce należałoby szukać cykliczności w odniesieniu do wyborów parlamentarnych, jeżeli obietnice wyborcze zachęcają do zakupów na giełdzie. Skoro wszystkim będzie lepiej, to inwestorzy wierzą, że im też.

Żarty żartami, ale inwestorzy nie mają z politykami lekko! Zmieniająca się władza wywołuje ogromne fluktuacje indeksów. Najlepszym przykładem tego jest choćby utworzenie OFE, potem jego zmiana, a teraz likwidacja, czy też rozpoczynające swoje działanie Pracownicze Plany Kapitałowe (PPK). Każda z tych politycznych decyzji pociąga za sobą konkretne reakcje inwestorów, a co za tym idzie notowań giełdowych. Tylko trudno ułożyć je w Polsce w tak jednoznaczny cykl.

Ziarno prawdy w każdej legendzie

Cykliczność rynków giełdowych nie jest nowym odkryciem. Przeprowadzono na ten temat już mnóstwo badań i doświadczeń. Wykazywały one istnienie wielu mniej lub bardziej stałych zależności na rynku finansowym, które mają pewne cechy osobliwe. Trudno jednak uznać je za pewniak i tylko na ich podstawie stworzyć strategię inwestycyjną. Być może w tradycyjnej teorii cyklu prezydenckiego tkwi ziarno prawdy. Nie można jednak mylnie bazować na przekonaniu, że to prezydent USA wyznacza trend w gospodarce. Owszem, jego rola jest niebagatelna ze względu na panujący za oceanem system polityczny, który pozwala głowie państwa na znacznie więcej niż w demokracjach typowo parlamentarnych. Dodatkowo ranga samej gospodarki wyznacza pewne trendy na całym świecie, ale nie zapominajmy o podmiocie, którego władza nad zjawiskami ekonomicznymi jest nieporównywalnie większa. Mowa oczywiście o Banku Centralnym USA (o wpływie banków centralnych można przeczytać tutaj), czyli FED. Serie podwyżek stóp procentowych przez Rezerwę Federalną mogą na tyle wywindować koszt pieniądza, że załamią gospodarkę. Dlatego też wiara w teorię cyklu prezydenckiego w obliczu tak wielu możliwych wpływów politycznych, nie zawsze jest dobrą wskazówką. Jak mawiał Cyceron: „Cóż jest głupsze niż uważać rzeczy niepewne za pewne.”

Do zarobienia!
Agata Paluch

16

Powiedz nam czy podobał Ci się ten materiał

16
0


Może Cię również zainteresować:

Ankieta

Czy sądzisz, że Allegro przebije do końca 2020 cenę 100 zł?

  • Tak
  • Nie

Zobacz wynik

Loading ... Loading ...

Polecane wpisy: