Branża kinowa nie dostanie respiratora. COVID zabił kina, a kto na tym zarobi?

Współczesna koncepcja kina już po raz kolejny została wystawiona na porządną próbę i według mnie, tym razem nie wyjdzie z niej zwycięsko. Dla ludzi z młodszego pokolenia to będzie znacząca zmiana. Na przestrzeni lat obserwowaliśmy już zanik kaset video, potem płyt, ale kina wciąż były obecne. Wróżono im także śmierć po tym, jak spopularyzowano telewizję, ale nic z tego. Mentalność ludzi wraz z nowinkami technologicznymi zostawała ta sama. Lubimy kino, bo jest duże, komfortowe i ma wspaniałą atmosferę. Kochaliśmy kino tak bardzo, że nawet długie seanse reklam przed projekcją znosiliśmy bez marudzenia. No i oczywiście, że można obejrzeć film na wielkim telewizorze w domu albo wyświetlić go nawet na ścianie, ale to wciąż nie to samo, co wyjście do kina. Poza tym ten składnik kultury nie poddawał się rewolucji technologicznej, bo miał w sobie coś, czego nie da się zastąpić nową technologią. W końcu nie da się pójść z dziewczyną do kina we własnym domu. Wiecie, co mam na myśli? Wyjście do kina to nigdy nie było tylko oglądanie filmu. A przynajmniej tak mi się wydawało do tej pory.

Pandemia pustoszy kina

Rok 2020 niemal od początku jest pechowy dla branży kinowej. COVID-19 zainfekował nie tylko kina na całym świecie, ale samo Hollywood. W efekcie powstało błędne koło. Ludzie nie chodzą do kina, bo nie ma nowych filmów. Nie ma nowych premier, bo ludzie nie chodzą już do kina.

Może na początku pandemia pociągnęła za sobą wiele restrykcji dotyczących kin, a nawet zakaz ich odwiedzania. Potem jednak ludzie przestali chodzić do kin, bo zwyczajnie bali się zarażenia albo przyzwyczaili się do seriali z domowego zacisza. Jedno jest pewne, teraz ten efekt zmiany nawyków zostanie z nami na dłużej. Ludzie wiedza, że w kinach nie pojawiają się nowe premiery, wiec nie mają czego oglądać. W efekcie kompletnie odzwyczaili się od takiej formy rozrywki. Według wielu szacunków do kin wróciło zaledwie 10% widzów w porównaniu z ubiegłym rokiem. To stanowczo za mało, żeby milionowe produkcje filmowe miały szanse wyjść na plus. Nakłady, jakie idą na samą reklamę premiery są wyższe, niż przychody z kupionych biletów. W 2020 roku tylko do skutku doszła tylko jedna większa premiera – „Tenet” Christophera Nolana. Nadal nie dobił on nawet do granicy opłacalności, czyli kosztów produkcji i reklamy i raczej już nie osiągnie tego pułapu.

W Polsce sytuacja wygląda bardzo podobnie. Film „Hejter”, który zdążył ostatnim rzutem na taśmę wpaść do kin przed lockdownem, nie pobył tam długo. Producenci podczas kwarantanny zdecydowali się na dystrybucję online i w sumie całkiem nieźle im to wyszło. Biorąc pod uwagę, że świat był wygłodniały premier, film zauważono i doceniono na arenie międzynarodowej. Może nawet stanie się prekursorem wyjścia z lokalnej niszy dla polskiej filmografii.

Przyszłoroczne Oskary to będzie prawdziwe wyzwanie. Nie dość, że nowych filmów jak na lekarstwo, to jeszcze Akademia Filmowa narzuciła sobie nowe poprawno-polityczne kryteria doboru filmów. Oceniajać filmy na podstawie tego, czy są wystarczająco różnorodny rasowo, płciowo czy seksualnie, nieźle wyśrubuje nawet same nominacje. Nie za bardzo będzie z czego wybierać.

Zmiana nawyków konsumenckich na stałe

Nawyki konsumentów w dobie pandemii zmieniły się diametralnie. Pisaliśmy o tym tutaj: „Nawyki konsumenta w dobie koronawirusa. Czy zmiany zostaną z nami na dłużej? Branża kinowa również doszła do wniosku, że to jej nieuchronny koniec. Cineworld Group (w Polsce Cinema City), druga największa sieć kin na świecie, ogłosiła w październiku, że definitywnie zamyka wszystkie swoje sale kinowe w Wielkiej Brytanii i USA, czyli 543 kina.

To działanie najlepiej pokazuje, że branża nie ma już złudzeń, że kina wrócą do łask konsumentów. Cineworld postanowił się wycofać po tym, jak 2 października dostał kolejny już cios, a mianowicie Metro-Goldwyn-Mayer odwołało premierę filmu o przygodach Jamesa Bonda, który miał się odbyć w listopadzie. Od początku 2020 roku odwołano już wiele dużych premier, ale Bond okazał się nokautem.

Ta decyzja pociąga za sobą falę zwolnień. Dotychczas pracownicy Cineworld byli na bezpłatnych urlopach, ale teraz tylko na wyspach straci pracę 5500 osób, a w sumie będzie to około 45 000. Inwestorzy też nie mają lekko. Od stycznia akcje Cineworld straciły już na londyńskiej giełdzie niemal 90%.

Notowania Cineworld Group od listopada 2019 do listopada 2020

wirus zabija kina_notowania Cineworld Group
Źródło: stooq.pl

Podobnie jest w przypadku największej na świecie sieci kin. Firma AMC Entertainment Holdings też jest w coraz większych tarapatach. W październiku informowali, że prawdopodobnie do końca roku skończą się im pieniądze. Pojawiły się też pogłoski, że zarząd rozważa złożenie wniosku o upadłość. Sam prezes AMC – Adam Aron powiedział, że w tej chwili spółka skupia się na poszukiwaniach nowych inwestorów z kapitałem, ale jeśli to się nie uda, będą zmuszeniu rozważyć „inne opcje”. Natomiast inwestorzy jednoznacznie dali do zrozumienia, że nie wierzą w wyjście z kłopotów tej spółki.

Notowania AMC Entertainment Holdings od listopada 2019 do listopada 2020

Źródło: stooq.pl

W efekcie akcje firmy spadły już od początku roku o ponad 70%. Zatem nie ma wątpliwości, że grupy kinowe, to nie jest na razie intratna inwestycja. Niemniej jednak natura nie znosi próżni. Ktoś traci, by zarobić mógł ktoś inny.

Kto zarobi na upadku kin?

To nie tak, że ludzie nagle przestali kompletnie oglądać filmy. Nie przestali, tylko przenieśli się do platform streamingach. Serwisy zdobyły całą rzeszę klientów, a to spowodowało prawdziwą rewolucję. Premiery zamiast w kinach, to zostały udostępnione na platformach. Przykładem jest film „Mulan”, który trafił na platformę Disney+ i jest możliwy do obejrzenia za bagatela 30$.

Sam koncern Disney postanowił w końcu przeznaczyć gros swoich środków na rozwój tego aspektu biznesu. Studio powołało dział „Media and Entertainment Distribution”, który to będzie skupiać się na treściach streamignowych. W skład tego działu będą wchodzić trzy zespoły, które będą pracować nad produkcjami filmowymi, telewizyjnymi oraz programami związanymi ze sportem. Wszystko to ma na celu jak najszybciej zwiększyć przychody poprzez streaming. Aż chciałoby się rzec – rychło w czas!

Kolejnym beneficjentem kryzysu kinowego jest oczywiście Netflix. Platforma od początku roku zanotowała 26 milionów nowych użytkowników. To ogromny wzrost i choć spółka nie spodziewa się, że zdoła go utrzymać, to mimo wszystko o takiej formie rozrywki, dowiedziały się miliony ludzi, które wcześniej nie było fanami oglądania filmów w domu.

kina vs netflix
Źródło: brief.pl

Netflix wkrótce będzie miał też większą konkurencję. Kiedy ten biznes naprawdę rozpocznie ekspansję, serwisy streamingowe pojawią się jak grzyby po deszczu. Amazon Prime rozwija swoją sieć streamingu, podobnie wspomniany Disney, a to na pewnoe nie będą wszyscy. Popyt wymusza podaż, ale nie tylko same serwisy zarobią na tej zmianie w sposobie dystrybucji rozrywki.

O tym, jak fantastycznie jest oglądać filmy w domu będą nas utwierdzać chociażby producenci telewizorów i sprzętu audio. Wszystko po to, aby salę kinową mieć na własny użytek w zaciszu swojego salonu. Same serwisy streamingowe oczywiście będą mogły podnieść ceny, bo popyt na ich usługi wzrośnie. Netflix już to zrobił w USA. Wiele pobocznych biznesów zarobi na odejściu kina do lamusa, nawet jeśli będzie to odejście tylko tymczasowe.

Czeka nas zupełnie nowa rzeczywistość

Nawet jeśli po pandemii wszystko wróci do normy, to nie będzie już ten sam świat. Eksperci przedstawiają jasne wnioski. Niezależnie od rozwoju pandemii i zmian w społeczeństwie, serwisy VOD będą osiągać coraz lepsze wyniki. Wirus i jego konsekwencje tylko ten wzrost przyspieszyły. W kolejnych pięciu latach tempo wzrostu powinno wynieść średniorocznie około 8% wg raportu PMR. Producenci filmowi już zaczęli zmieniać swoje modele biznesowe, aby dotrzeć do widzów. Zamykanie kin będzie tego naturalną konsekwencją. Nasz rodzimy rynek stał się również atrakcyjny, więc możemy się wkrótce spodziewać, że swoją działalność na terenie Polski rozszerzą takie serwisy, jak Disney+, HBO czy Amazon Prime.

Streaming totalnie przekształci krajobraz rynkowy w segmencie szeroko pojętej kultury. Ponadczasowa Fabryka Snów już zapowiada, że będzie wielkie przestawienie na produkowanie dla serwisów streamingowych, które nazywają tam D2C, czyli „direct-to-consumer”. Branża rozrywkowa szybko adaptuje się do takich zmian. Obserwowaliśmy już to na rynku muzycznym. Nośniki fizyczne, choć dominowały przez dziesięciolecia, teraz są niemal nieistotne. Wprawdzie nadal sprzedaje się płyty, ale są to poziomy nieporównywalnie niższe od tych sprzed 20 czy 30 lat. Kluczowe stały się na rynku serwisy, takie jak Spotify czy też Apple Music. Mimo że na początku wywołało to sporo sprzeciwów, teraz akceptują to zarówno konsumenci, jak i producenci oraz sami artyści.

Z kinami i dystrybucją filmów będzie dokładnie tak samo. Może za jakiś czas, gdy koronawirus będzie odległym wspomnieniem, kina pewnie wrócą, ale jako luksusowa nisza. Raczej nie dogonią już streamingu. Będą funkcjonowały w naszej kulturze jak płyty winylowe. To będzie jedna z większych przemian gospodarczych, którą pozostawi COVID-19. Ta maszyna jest już nie do zatrzymania. Warto, o tym pamiętać planując swoje inwestycje.

Do zarobienia!
Agata Paluch

Nota prawna: Powyższy materiał, w szczególności aktualizacje Strategii DNA Rynków, Podsumowania Tygodnia, Analizy spółek oraz Portfel DNA Rynków jest jedynie materiałem informacyjno-edukacyjnym dla użytku odbiorcy. Materiał nie powinien być w szczególności rozumiany jako rekomendacja inwestycyjna w rozumieniu przepisów „Rozporządzenia Delegowanego Komisji (UE) nr 2016/958 z dnia 9 marca 2016 r. uzupełniającego rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 w odniesieniu do regulacyjnych standardów technicznych dotyczących środków technicznych do celów obiektywnej prezentacji rekomendacji inwestycyjnych lub innych informacji rekomendujących lub sugerujących strategię inwestycyjną oraz ujawniania interesów partykularnych lub wskazań konfliktów interesów”. Skorzystanie z materiału jako podstawy lub przesłanki do podjęcia decyzji inwestycyjnej następuje wyłącznie na ryzyko osoby, która taką decyzję podejmuje. Autorzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za takie decyzje inwestycyjne. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w tym opracowaniu są wyrazem najlepszej wiedzy i osobistych poglądów autora na moment publikacji i mogą ulec zmianie w późniejszym okresie. Powyższy materiał nie odzwierciedla poglądów instytucji, w której autor pracuje.
38
6

Oceń materiał!

38
6


Przeczytaj także:

Ankieta

Jakiego sektora analizę chciałbyś przeczytać najbardziej?

  • Drony
  • Druk 3D
  • Blockchain

Zobacz wynik

Loading ... Loading ...

Najwyżej oceniane: