Uniwersalny wskaźnik chroniący przed stratami na giełdzie?

opublikowano: 13 stycznia 2019

Tekst zaktualizowany 13.10.2020

Początkujący inwestorzy zawsze szukają Świętego Graala inwestycji, czyli informacji, sygnału lub znaku, dzięki któremu zarobią, bo pozwoli im on zareagować zanim zrobią to pozostali. Problem tylko w tym, że taki nie istnieje, ale każdy dowiaduje się o tym dopiero po pierwszych solidnych stratach.

Aby dojść do tego, że nie ma takiego sposobu nie trzeba być wybitnym znawcą rynku. Jednak sytuację komplikuje fakt, że w zależności od tego gdzie inwestujemy, zdobywanie informacji ma swoją własną specyfikę i trudności. Pod tym względem najprostszym rynkiem, a przy tym najbardziej zmiennym, jest giełda, na której transakcje są publiczne, a ich wpływ na cenę natychmiastowy. To główne argumenty z jakimi spotykałem się od ludzi twierdzących, że giełdy są proste w prognozowaniu. Przecież dostęp do danych jest na nich szybki i tani. Jednak wraz z doświadczniem i nieudanymi próbami przepowiadania przyszłosćci zaczyna rosnąć przekonanie, że ogromna część tych „łatwo dostępnych informacji”, to bardziej chaos niż wartościowe wskazówki. Tu zawsze przypomina mi się cytat Bernarda Barucha: “Głównym celem rynków jest uczynić z ludzi tak wielu idiotów, jak to tylko możliwe.”

Nie ma żadnej szansy, aby jakikolwiek sygnał pozwalał często i tanio dokonywać zyskownych inwestycji na dowolnym rynku. Skoro nie istnieje żaden taki pewniak, to może warto odwrócić myślenie i poszukać czegoś, co pozwala na uchronienie się przed stratami?! Tu znalazłem pewną dość niecodzienną zależność, którą spokojnie można by umieścić na stronie Spurious Correlations. To ta sama, gdzie widać m.in silną zależność pomiędzy filmami w jakich grał Nicolas Cage, a liczbą utonięć spowodowanych wpadnięciem do basenu w USA. Niby wiesz, że to głupie, ale gdy tak profilaktycznie wstrzymać realizację filmów z jego udziałem? Może nastąpiłaby poprawa? W tym przypadku wystarczy sekunda refleksji, że to przecież głupie, bo nie ma tu zależności przyczynowo-skutkowej.

Czy Nicolas Cage powinien dostać bana na występowanie w filmach? (lewa oś, różowa linia – utonięcia, prawa oś, żółta litnia – filmy z Nicolasem)

Hossa na giełdzie tworzy nowe media!

Zanim jednak zaczniesz szydzić z mojej zależności, jak z powyższej korelacji z Nicolasem, przypomnij sobie giełdowe porzekadło, które mówi, że gdy o inwestycjach można porozmawiać z fryzjerem lub w taksówce to jest to ostatni sygnał przez nadchodzącymi spadkami. W chwilach, gdy giełdą interesuje się każdy, bo zyski na niej są… łatwe i szybkie rozsądny inwestor ucieka z rynku jak najdalej. Dla tych, którzy nie mają gadatliwych fryzjerów lub nie jeżdżą taksówkami pozostaje alternatywa w postaci okładek ogólnokrajowych gazet. Gdy widać na nich wzmianki o rekordach lub hossie to całkiem możliwe, że fryzjerzy i taksówkarze już na giełdzie zarabiają lub zaraz zarabiać będą.

W dobie dzisiejszych mediów, trzeba jednak co prawda o wiele bardziej przyciągać czytelnika jednoznacznym i najlepiej kontrowersyjnym tytułem. W tej sytuacji bezgraniczna wiara w mój wskaźnik może faktycznie generować sporo stresu i błędnych decyzji.

Gdy jednak rynkami coraz silniej interesuje się tzw. ulica, to nie dziwi, że w tej dość niszowej na co dzień odnodze branży medialnej zaczynają pojawiać się nowe podmioty. Sam zobacz jak wyglądało to do tej pory na polskim rynku.

Rok 1994 i szczyt hossy

Pierwsza okładka Gazety Giełdy Parkiet z 1994 roku. Rok później WIG stracił prawie 70% wartości.

W 1994 powstała Gazeta Giełdy Parkiet, której pierwszą okładkę widzisz powyżej. Niemal dokładnie rok później indeks WIG był już blisko 70% poniżej poziomu, od czasu pierwszej publikacji dziennika.

Rok 2007 i szczyt kolejnej hossy

W drugiej połowie 2007 roku wystartował TVN CNBC. Pierwsza dedykowana głównie inwestorom telewizja. Niemal równo na szczycie tamtejszej hossy. Rok później indeks WIG był już blisko 40% niżej.

Rok 2015 i kolejne spadki

Internetowa telewizja dla inwestorów „inwestorzy.tv” ruszała w pierwszej połowie 2015 roku. W trakcie kolejnych 12 miesięcy indeks WIG zaliczył spadek przekraczający nawet 20%.

Rok 2017 i „historyczne rekordy”

Okładki Rzeczpospolitej i wspomnianego już Parkietu 12 października 2017 roku grzmiały o historycznych rekordach, a rok później WIG… spada o prawie 20%.

Tak tylko przypomnę, że DNA Rynków w obecnym kształcie powstało na początku 2019 roku. Jak zachowywały się indeksy w ciągu kolejnych 12 miesięcy? Widać, historia lubi się rymować. Zatem gdy usłyszysz o nowych giełdowych podcastach lub zobaczysz inwestycyjną wersję Facebooka, to może warto przynajmniej gdzieś z tyłu głowy mieć, że czasem nawet najbardziej absurdalne korelacje mogą się sprawdzać 😉

Do zarobienia!
Piotr Cymcyk

38
2

Powiedz nam czy podobał Ci się ten materiał

38
2


Zainteresuje Cię też:

Ankieta

Czy sądzisz, że Allegro przebije do końca 2020 cenę 100 zł?

  • Tak
  • Nie

Zobacz wynik

Loading ... Loading ...

Polecane wpisy: