Uniwersalny wskaźnik chroniący przed giełdowymi stratami? - DNA Rynków

Uniwersalny wskaźnik chroniący przed giełdowymi stratami?

Każdy chciałby znaleźć sposób na łatwe i szybkie zarabianie. Duże zyski i jak najmniejsze, a najlepiej brak, ryzyka. To główne czynniki przyciągające nowych inwestorów na każdy rynek. Początkujący zawsze szukają Świętego Grala inwestycji, czyli informacji, sygnału lub znaku, dzięki któremu zarobią, bo pozwoli im zareagować zanim zrobią to pozostali.

Główny cel każdego rynku

Nie trzeba być wybitnym znawcą rynku, żeby dojść do wniosku, że znalezienie takiego sposobu jest praktycznie niemożliwe. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że w zależności od tego gdzie inwestujemy, zdobywanie informacji ma swoją własną specyfikę i trudności. Pod tym względem najprostszym rynkiem, a przy tym najbardziej zmiennym, jest giełda, na której transakcje są publiczne, a ich wpływ na cenę natychmiastowy. To również z tego powodu wielu inwestorów sądzi, że giełdy są proste w prognozowaniu, bo przecież dostęp do informacji jest szybki i tani. Razem z doświadczeniem i nieudanymi próbami przewidzenia przyszłości rośnie jednak przekonanie, że ogromna część tych łatwo dostępnych informacji to bardziej chaos niż wartościowe wskazówki. W końcu jak powiedział Bernard Baruch: “Głównym celem rynków jest uczynić z ludzi tak wielu idiotów, jak to tylko możliwe.”
Nie ma żadnej szansy, aby jakikolwiek sygnał pozwalał często i tanio dokonywać zyskownych inwestycji na dowolnym rynku. Zatem zamiast sposobu wiecznego zarabiania warto zadać pytanie, czy istnieje uniwersalny sygnał, który pozwoli nie tracić pieniędzy. Historia pokazuje, że taki wskaźnik można znaleźć dużo łatwiej niż można by sądzić!

Hossa na pierwszej stronie

Giełdowe porzekadło mówi, że gdy o inwestycjach można porozmawiać z fryzjerem lub w taksówce to jest to ostatni sygnał przez nadchodzącymi spadkami. W chwilach, gdy giełdą interesuje się każdy, bo zyski na niej są… łatwe i szybkie. Rozsądny inwestor ucieka wtedy z rynku jak najdalej. Dla tych którzy nie mają gadatliwych fryzjerów lub nie jeżdżą taksówkami pozostaje alternatywa w postaci okładek ogólnokrajowych gazet. Gdy widać na nich wzmianki o rekordach lub hossie to całkiem możliwe, że fryzjerzy i taksówkarze już na giełdzie zarabiają lub zaraz zarabiać będą.
Można w taką zależność wierzyć bezgranicznie lub traktować z przymrużeniem oka. W dobie mediów elektronicznych, które codziennie muszą przyciągać czytelników jednoznacznymi tytułami faktycznie bezgraniczna wiara w takie podejście będzie generować sporo stresu i błędnych sygnałów. Z drugiej jednak strony, jeśli spojrzeć na fakty ciężko przejść obok tego zupełnie obojętnie…
1. Start pierwszej gazety dla inwestorów – Gazeta Giełdy Parkiet w 1994 roku wyznaczył szczyt hossy.

Pierwsza okładka Gazety Giełdy Parkiet z 1994 roku. Rok później WIG stracił prawie 70% wartości.

2. Start pierwszej telewizji dedykowanej inwestorom w 2007 roku idealnie zgrał się z szczytem hossy z przełomu 2007/2008.

Logo pierwszej telewizji dla inwestorów w Polsce – TVN CNBC. Rok później WIG stracił prawie 40% wartości.

3. Ktoś krzyknie, że to niemalże prehistoria. Możemy poszukać bliżej – pierwsze internetowe telewizje dla inwestorów (np. inwestorzy.tv) ruszyły w 2015 roku tuż przed sporymi spadkami.

Logo inwestorzy.tv – pierwszej telewizji internetowej dla inwestorów w Polsce. W trakcie kolejnego roku WIG traci 20%.

4. Okładki Rzeczpospolitej i wspomnianej GG Parkiet 12 października 2017 roku grzmiały o historycznych rekordach, a rok później WIG był już na prawie 15-procentowym minusie.

Okładki Rzeczpospolitej oraz GG Parkiet z września 2017 zapowiadające rekordowe szczyty WIG. W trakcie kolejnego roku WIG spada o prawie 20%.

Historia oczywiście nie powtarza się 1:1, ale z całą pewnością się rymuje. Zatem gdy usłyszycie giełdowe podcasty lub zobaczycie inwestycyjną wersję facebooka pamiętajcie, aby zastosować pierwszą zasadę inwestycji — po pierwsze nie tracić. Zawsze lepiej żałować, że się czegoś nie ma niż żałować, że się ma. Swoją drogą nowa odłosna DNA Rynków wystartowała oficjalnie 7 stycznia 2019 roku. No to już wiecie jaką pozycję zająć na najbliższe 12 miesięcy. 😉



Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Autor

Piotr CymcykNazywam się Piotr Cymcyk. Finansami zajmuję się od 2012 roku. Pomogę Ci zrozumieć wszystko co w giełdach i gospodarkach jest najważniejsze dla Twoich pieniędzy, dowiedz się o mnie więcej...
Slider
Slider

Ankieta

Co zrobisz po likwidacji OFE?

Pokaż wyniki

Loading ... Loading ...

Polecane wpisy

Czy „nic nierobienie” może być w cenie? Czyli o funduszach ETF słów kilka


Wyboista droga Ubera na giełdę, czyli od zera do… zera?


10 powodów, dlaczego warto inwestować w fundusze ETF.


Podróże po światowych giełdach | Sri Lanka


28 lat Giełdy Papierów Wartościowych


Podróże po światowych giełdach | Tajlandia


Slider
Slider

Polecane wpisy

Dark Pools - ciemniejsza strona giełdy


6 ciekawych giełdowych debiutów jakie jeszcze zobaczymy w 2019 roku


Wizjoner czy Wariat? Cienka granica pomiędzy sukcesem i upadkiem firmy


Psychologia inwestowania czyli... | Darmowy Webinar LIVE


Jak stworzyć własny ETF i ile to kosztuje?


IPO wszystkim czyli jak spółka wchodzi na giełdę?