Uniwersalny wskaźnik chroniący przed stratami na giełdzie?

opublikowano: 12 stycznia 2019

Każdy chciałby znaleźć sposób na łatwe i szybkie zarabianie. Duże zyski i jak najmniejsze, a najlepiej w ogóle całkowity brak ryzyka. To główne czynniki przyciągające nowych inwestorów na każdy rynek. Początkujący zawsze szukają Świętego Grala inwestycji, czyli informacji, sygnału lub znaku, dzięki któremu zarobią, bo pozwoli im zareagować zanim zrobią to pozostali. Problem w tym, że taki nie istnieje, ale dowiadują się o tym dopiero po pierwszych solidnych stratach.

Główny cel każdego rynku

Aby dojść do tego, że nie ma takiego sposobu nie trzeba być wybitnym znawcą rynku. Sytuację komplikuje jednak fakt, że w zależności od tego gdzie inwestujemy, zdobywanie informacji ma swoją własną specyfikę i trudności. Pod tym względem najprostszym rynkiem, a przy tym najbardziej zmiennym, jest giełda, na której transakcje są publiczne, a ich wpływ na cenę natychmiastowy. To również z tego powodu wielu inwestorów sądzi, że giełdy są proste w prognozowaniu, bo przecież dostęp do informacji jest szybki i tani. Razem z doświadczeniem i nieudanymi próbami przewidzenia przyszłości rośnie jednak przekonanie, że ogromna część tych łatwo dostępnych informacji to bardziej chaos niż wartościowe wskazówki. W końcu jak powiedział Bernard Baruch: “Głównym celem rynków jest uczynić z ludzi tak wielu idiotów, jak to tylko możliwe.”

Nie ma żadnej szansy, aby jakikolwiek sygnał pozwalał często i tanio dokonywać zyskownych inwestycji na dowolnym rynku. Zatem zamiast sposobu wiecznego zarabiania warto zadać sobie pytanie, czy istnieje uniwersalny sygnał, który pozwoli nie tracić pieniędzy. Historia pokazuje, że taki można znaleźć już dużo łatwiej niż można by sądzić!

Hossa na pierwszych stronach gazet

Giełdowe porzekadło mówi, że gdy o inwestycjach można porozmawiać z fryzjerem lub w taksówce to jest to ostatni sygnał przez nadchodzącymi spadkami. W chwilach, gdy giełdą interesuje się każdy, bo zyski na niej są… łatwe i szybkie rozsądny inwestor ucieka z rynku jak najdalej. Dla tych, którzy nie mają gadatliwych fryzjerów lub nie jeżdżą taksówkami pozostaje alternatywa w postaci okładek ogólnokrajowych gazet. Gdy widać na nich wzmianki o rekordach lub hossie to całkiem możliwe, że fryzjerzy i taksówkarze już na giełdzie zarabiają lub zaraz zarabiać będą.

Można w taką zależność wierzyć bezgranicznie lub traktować z przymrużeniem oka. W dobie mediów elektronicznych, które codziennie muszą przyciągać czytelników jednoznacznymi tytułami faktycznie bezgraniczna wiara w takie podejście będzie generować sporo stresu i błędnych sygnałów. Z drugiej jednak strony, jeśli spojrzeć na fakty ciężko przejść obok tego zupełnie obojętnie…

1. Start Gazety Giełdy Parkiet (1994 rok i szczyt hossy)

Pierwsza okładka Gazety Giełdy Parkiet z 1994 roku. Rok później WIG stracił prawie 70% wartości.

Powyżej pierwsza okładka Gazety Giełdy Parkiet z 1994 roku. Niemal dokładnie rok później rok później indeks WIG był już blisko 70% poniżej poziomu, z czasów debiutu dziennika.

2. Start pierwszej telewizji dedykowanej inwestorom (2007 rok) idealnie zgrywa się ze szczytem hossy z przełomu 2007/2008.

Logotyp pierwszej telewizji dla inwestorów w Polsce – TVN CNBC startującej w 2007 roku. Rok później WIG stracił prawie 40% swojej wartości.

3. Pierwsza internetowa telewizja dla inwestorów ruszyła w 2015 roku tuż przed sporymi spadkami.

Logotyp jednej z pierwszych telewizji internetowej dla inwestorów w Polsce. W trakcie kolejnego roku WIG straci nawet 20% wartości.

4. Okładki Rzeczpospolitej i Parkietu 12 października 2017 roku grzmiały o historycznych rekordach, a rok później WIG…

Okładki Rzeczpospolitej oraz Gazety Giełdy Parkiet z października 2017 zapowiadające rekordowe szczyty WIG. W trakcie kolejnego roku WIG spada o prawie 20%.

Historia oczywiście nie powtarza się 1:1, ale z całą pewnością się rymuje. Zatem gdy usłyszysz giełdowe podcasty lub zobaczysz inwestycyjną wersję facebooka pamiętajcie, aby zastosować pierwszą zasadę inwestycji – po pierwsze nie tracić! Zawsze lepiej żałować, że się czegoś nie ma niż żałować, że się ma. Swoją drogą nowa odsłona DNA Rynków wystartowała oficjalnie 7 stycznia 2019 roku. No to już wiecie jaką pozycję zająć na najbliższe 12 miesięcy.

Do zarobienia!
Piotr Cymcyk


Powiedz nam czy podobał Ci się ten materiał

4
0


Zainteresuje Cię też:

Ankieta

Czy w 2020 roku odczułeś na sobie skutki inflacji?

  • Tak, czuję że jest drożej
  • Nie, nie dotknęło mnie to
  • Nie zwracałem na to uwagi

Zobacz wynik

Loading ... Loading ...

Polecane wpisy: