Wstęp
Ten materiał nie jest listą „pewniaków” ani próbą przewidzenia przyszłości z aptekarską precyzją. Jest zapisem sposobu myślenia o 2026 roku na podstawie informacji, które mamy dziś, oraz hipotez, które uważam za najbardziej racjonalne w obecnym reżimie rynkowym. To istotne rozróżnienie, bo rynki finansowe nie nagradzają dogmatów, tylko zdolność do aktualizacji poglądów w odpowiednim momencie.
Wchodzimy w rok, który w mojej ocenie będzie znacznie mniej jednowymiarowy niż poprzednie. Lata 2023–2024 były w dużej mierze zdominowane przez jedną narrację, która skupiała kapitał, uwagę i wyceny w wąskim segmencie rynku. 2025 zaczął już pokazywać pęknięcia tego schematu, a 2026 może być rokiem, w którym różnice w wynikach pomiędzy spółkami, sektorami i rynkami staną się znacznie bardziej widoczne.
Dlatego poniższe hipotezy nie są próbą „trafienia wszystkiego”. Są próbą zbudowania ram decyzyjnych, które pozwolą reagować na dane, a nie na nagłówki. Każda z nich opiera się na określonych założeniach makro, mikro i behawioralnych. Każda może się zmaterializować częściowo, w innym tempie albo wcale. I każda z nich będzie podlegać rewizji, jeśli rzeczywistość zacznie iść w innym kierunku.
Kluczowe jest jedno: w 2026 roku bardziej niż kiedykolwiek liczyć się będzie selekcja, rozumienie mechanizmów i gotowość do zmiany zdania. Z takim nastawieniem traktuję poniższe tezy.
Poniższe traktuję jako punkt startowy, a nie dogmat. Każda z nich może zostać zmodyfikowana lub odrzucona, jeśli dane makro, mikro lub rynkowe pójdą w innym kierunku w trakcie roku. Warto o tym na początku pamiętać.









