Największe przekręty giełdowe w historii – WorldCom

Największe przekręty w historii giełd - WorldCom

opublikowano: 15 czerwca 2020

W czerwcu 2002 roku okazało się, że jedna z najszybciej rozwijających się spółek telekomunikacyjnych świata konsekwentnie oszukiwała inwestorów, fałszując swoje sprawozdania finansowe. Szczypta wiedzy księgowej, garść przebiegłości i tona nieuczciwości zgotowała jeden z największych „przewałów” w historii światowych giełd. WorldCom może być już dziś trochę zapomnianym oszustwem, ale kreatywna księgowość, która do niego doprowadziła, nie zginęła. Warto wiedzieć, jak rozwijała się jedna z największych afer z lat 2000, żeby szybciej wyłapać podobne naciąganie rzeczywistości w przyszłości u innych.

Wzlot i upadek WorldCom

Historia spółki WorldCom rozpoczyna się w USA w 1983 roku, kiedy to powstaje Long Distance Discount Services Inc. działająca jako operator telefonii międzystrefowej. Dwa lata później, fotel prezesa obejmuje Bernard Ebbers – zapamiętaj tę osobę, gdyż był on twórcą zarówno sukcesu, jak i porażki bohatera tej opowieści. Spółka w 1989 roku wchodzi na giełdę, a w 1995 roku zmienia nazwę na znany do dziś WorldCom. Lata 90-te sprzyjają dynamicznemu rozwojowi. Firma dokonuje serii siedmiu szybkich i skutecznych fuzji doprowadzając do błyskawicznego wzrostu wartości. Stale rosnące zyski i pozytywne prognozy dla branży telekomunikacyjnej sprawiają, iż WorldCom staje się wówczas faworytem inwestorów – jej akcje sprzedawane są w 1999r. po prawie 60 dolarów (po ponad 100% wzroście w zaledwie kilka miesięcy). Już nigdy nie wrócą do tej ceny.

Cena akcji WorldCom w okresie styczeń 1985 – czerwiec 2002 wraz z historycznymi wydarzeniami

Cena akcji WorldCom razem z wydarzeniami i historią
Źródło: FactSet Research Systems

Spółka funkcjonuje wtedy w 65 krajach i zatrudnia ponad 60 tysięcy pracowników. Obsługując ponad 20 milionów abonentów, a wśród jej klientów znaleźć można np. giełdę Nasdaq oraz Pentagon. WorldCom był największym na świecie operatorem transmisji danych. Jak dużą władzą dysponował? „Zarządzał” wówczas 50 procentami całego przepływu danych w Internecie. W dużej mierze za spektakularny (póki co) sukces odpowiadał prezes – Bernard Ebbers, który w ciągu 19 lat swojego panowania na tronie prezesa WorldCom przejął 60 różnych spółek. Rynkowy podbój godny niejednego historycznego zdobywcy – koszt również, gdyż finansując fuzje, zadłużył imperium na 41 mld dolarów. Wtedy jednak bańka na rynku spółek około-internetowych rosła w najlepsze, WallStreet wieszczyła krociowe zyski i pasmo niekończących się sukcesów, więc kto by się tam przejmował jakimiś długami, skoro dochody stale rosły, prawda?

Pierwszą porażką Ebbersa była nieudana fuzja WorldCom i Sprint, która byłaby największą tego typu transakcją w historii (wartość 115 miliardów dolarów!). Została jednak zablokowana w 2000 roku w przez Departament Sprawiedliwości USA i Unię Europejską z uwagi na prawo antymonopolowe. Zarząd zaczął oskarżać go o brak pomysłu na dalszą strategię rozwoju spółki oraz podawać w wątpliwość jego zdolność do spłaty długów, które zaciągnął w spółce. Skończyło się to rezygnacją Ebbersa ze stanowiska prezesa 30 kwietnia 2002 roku. W czerwcu tego samego roku, a więc niecałe dwa miesiące później, mała grupa audytorów rozpoczęła badanie sprawozdań finansowych WorldCom, by uporządkować schedę po legendarnym prezesie. Po dotarciu do sprawozdań za lata 1999 – 2002 wpadli w osłupienie. Wykryli, że spółka dopuściła się w tych latach oszustwa na łączną kwotę 3,8 miliarda dolarów.

Kreatywna księgowość WorldCom

„To nie koszt, tylko inwestycja w przyszłość!” – to hasło przyświecało Bernardowi Ebbersowi razem z CFO spółki – Scottem Sullivanem, kontrolerem Davidem Myersem i dyrektorem ds. księgowości Bufordem Yatesem, którzy sukcesywnie dopuszczali się oszustw finansowych w prosty, ale genialny sposób.  Wystarczyła odrobina wiedzy z rachunkowości. Wyjaśnijmy, jak to zrobili.

Załóżmy, że jesteś mikro przedsiębiorcą i posiadasz jeden samochód dostawczy warty 20 000 dolarów. Księgujesz go w bilansie po stronie aktywów. Dla przypomnienia – aktywa to coś, co ma być w stanie przynieść Ci w przyszłości korzyść ekonomiczną, czyli po prostu majątek twojej firmy. Załóżmy również, że Twoja mała firma wypracowała w ciągu miesiąca przychód w wysokości 100 dolarów. Ponadto w tym samym okresie zatankowałeś swój samochód za 60 dolarów. Nie miałeś w tym okresie żadnych innych kosztów. Wydatek na paliwo księgujesz jako koszt, ponieważ nie masz możliwości wykorzystać go w przyszłości (zużyłeś je) w związku z czym Twój zysk netto wynosi 100 USD – 60 USD = 40 USD. Aktywa zaś 20 000 dolarów. Tak robi każdy uczciwy przedsiębiorca, gdzie uczciwość jest słowem klucz.

Sposób uczciwego księgowania, w którym koszty to koszty

Kreatywna księgowość według WorldCom
Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=WUNk12uv9PQ

WorldCom postanowił jednak działać inaczej i stosować zasadę, że koszty to nie koszty, a inwestycje! Mając dokładnie ten sam majątek i wydatki, uzyskałby w efekcie wyższe aktywa i wyższy zysk netto. Jak? Wydatek na paliwo zaksięgowałby (niezgodnie z prawem) jako nakłady na inwestycje kapitałowe podlegające kapitalizacji, czyli składnik aktywów. W związku z tym w bilansie po stronie aktywów miałby samochód warty 20 000 USD + paliwo warte 60 USD, co dałoby w sumie 20 060 USD. Za to w rachunku zysków i strat miałby 100 dolarów czystego zysku netto. Tak oto niepożądany koszt stał się inwestycją.

Sposób księgowania, jaki wykorzystywał WorldCom

Kreatywna księgowość według WorldCom
Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=WUNk12uv9PQ

Jak to konkretnie wyglądało w przypadku WorldCom? Opłaty za korzystanie z sieci przesyłowych innych firm (benzyna w poprzednim przykładzie) księgowano właśnie jako wydatki ponoszone na inwestycje kapitałowe, dzięki czemu mogły być rozłożone w latach i zaksięgowane jako aktywa. Niezgodnie z zasadami, ale raczej nie o zasadach w tym momencie myślano, a o zysku netto, bo tylko dzięki niemu można było finansować dalsze fuzje. W końcu, jeśli spółka jest zyskowna, to czemu nie dać jej kolejnego kredytu, albo nie kupić obligacji? Finalnie okazało się, że tylko w latach 2001-2002, firma podwyższyła w ten sposób swoje dochody o 3,8 miliarda dolarów i tak zamiast około 1,3 mld USD straty, inwestorzy zobaczyli 1,5 mld USD zysku. Można? Można. Tylko do czasu.

Okładka gazety New York Times z 16 marca 2005 roku, dzień po skazaniu byłego CEO WorldCom

Źródło: New York Times

Początek upadku spółki

Gdy tylko skala oszustwa ujrzała światło dzienne, sprawy potoczyły się lawinowo. Kurs akcji WorldCom spadł do 9 centów. Spółka, by ratować się przed wierzycielami, ogłosiła upadłość. Amerykańska Komisja ds. Giełdy i Papierów Wartościowych (SEC) oskarżyła WorldCom o oszustwa księgowe i skierowała sprawę do sądu. Ciekawe jest to, że cała sprawa miała miejsce zaledwie 7 miesięcy po aferze Enronu, a smaczku dodaje fakt, iż audytorem WorldCom była… firma Andersen – tak, ta sama, która prowadziła audyt sprawozdania Enron. Cóż… najważniejsze to znaleźć swoją rynkową niszę :). Łącznie, sumę nieprawidłowości dokonanych w WorldCom, KPMG wyceniło na 7,15 mld USD.

„Mózgiem” stojącym za fałszerstwami księgowymi był CFO spółki – Scott Sullivan. Robił to systematycznie, od października 2000 r. Gdy usłyszał zarzuty i zdał sobie sprawę, że nie uniknie ostrza Temidy, przyjął inną linię obrony. Zamiast do ostatniej chwili iść w zaparte i wypierać się winy postanowił przyznać się pokornie do wszystkiego. Ze szczegółami opowiedział śledczym, na czym polegało całe oszustwo i jaką rolę odegrał w nim Prezes Bernard Ebbers. W zamian uzyskał status świadka koronnego i wyrok 5 lat więzienia, z czego odsiedział 4.

Scott Sullivan – CFO WorldCom, który był mózgiem fałszerstw księgowych

Scott Sullivan, WorldCom CFO

15 marca 2005 roku prezes WorldCom Bernard Ebbers został uznany za winnego fałszowania ksiąg i bilansów przedsiębiorstwa, defraudacji oraz oszustw w wyniku czego sztucznie zawyżono zyski spółki o ponad 11 mld dolarów. 63-letni wtedy Ebbers dostał karę 25 lat pozbawienia wolności, za to jego imperium musiało zapłacić 750 milionów dolarów kary z tytułu oszustw finansowych, które popełniła kadra zarządzająca. W konsekwencji kilkanaście tysięcy pracowników straciło pracę i oszczędności emerytalne odkładane w programach pracowniczych, a inwestorzy, którzy w porę nie sprzedali akcji WorldCom, stracili wszystkie pieniądze. Bernard Ebbers dla odmiany zamiast postrzegania go jako wybitnego, zyskał – tytuł „dziesiątego najbardziej skorumpowanego CEO wszechczasów” magazynu TIME oraz zaszczytne miano „piątego najgorszego CEO w amerykańskiej historii” nadawane przez CNBC. Podobnie jak w przypadku Enronu, tak historia WorldCom jest potwierdzeniem starego, ale cały czas aktualnego przysłowia, iż „jeśli coś jest zbyt piękne, by mogło być prawdziwe, to takie jest”.

Do zarobienia!
Maciej Kietliński

52

Powiedz nam czy podobał Ci się ten materiał

52
0


Może Cię zainteresować również:

Ankieta

Gdzie prognozujesz rynek (WIG) na koniec 2020?

  • Ponad 10% w górę
  • Konsolidacja -10 do +10%
  • Ponad 10% w dół

Zobacz wynik

Loading ... Loading ...

Polecane wpisy: