Historia polskiego złotego

opublikowano: 16 czerwca 2020

Polskiego złotego można nazwać walutą egzotyczną, co znaczy, że nie jest ona powszechnie wykorzystywana poza granicami kraju, gdzie jest emitowana. Mimo że polski pieniądz trudno zaliczyć do grona najważniejszych walut świata, warto poznać jego historię oraz wpływ na losy naszego kraju.

Zobacz naszą specjalną animację „Krótko Mówiąc – Historia Złotego!”

Pierwsze denary, półgrosze i półtoraki

Pierwszymi monetami, bitymi w państwie polskim były denary Bolesława Chrobrego, będące drobnym srebrnym bilonem, wywodzącym się jeszcze z tradycji rzymskiej. W późniejszych latach wzorem pierwszego króla Polski, kolejni władcy również wybijali własne monety. Prawdziwą reformę monetarną wzmacniającą gospodarczo Polskę przeprowadził dopiero w 1300 roku król Wacław II. Wprowadzono wtedy do obiegu tzw. grosz praski. Gruba srebrna moneta wywodzi się od denara. Była ona oparta na srebrze z czeskiej kopalni i stała się oficjalną walutą polskiego królestwa.

Równolegle do groszy, pojawiły się w Polsce zagraniczne złote monety. Największą popularnością cieszyły się wówczas florenckie floreny oraz weneckie dukaty. Posługiwano się także innymi rozmaitymi monetami zdawkowymi, odnoszącymi swą wartość do grosza, między innymi półgroszami, półtorakami, dwojakami, trojakami, szóstakami, czy też ortami (18 groszy).

Denar Bolesława Chrobrego

Denar Bolesława Chrobrego

Złoty tylko dla księgowych

Różnorodność akceptowanych powszechnie środków płatniczych w połączeniu z szybkim rozwojem gospodarczym Polski z przełomu XV i XVI wieku spowodowały konieczność wprowadzenia regulacji wzajemnych stosunków między monetami. W 1496 roku sejm w Piotrkowie, na polecenie króla Jana Olbrachta, ustanowił złotego, równego 30 groszom. Złoty polski pozostawał wtedy jedynie jednostką obrachunkową, mającą w głównej mierze ułatwiać rozliczenia handlowe, podczas gdy w obiegu pozostawały dawne monety.

Większe zawirowania przyniosły polskiej złotówce czasy odkryć geograficznych i kolonializmu. Silny napływ srebra do Europy skutkował inflacją srebrnych monet i rosnącym rozdźwiękiem między ich wartością a wartością pieniądza w złocie. O podobnej sytuacji można przeczytać w przypadku historii brytyjskiego funta. Problemy potęgował nagminny w okresie I Rzeczpospolitej proceder psucia monety poprzez obniżanie w niej zawartości kruszcu.

Rzeczywista wartość monet wybitych ze złota rosła więc praktycznie cały czas, by w 1717 roku osiągnąć realną wartość aż 540 groszy. Niemniej jednak, przez cały ten czas wartość polskiego złotego była oficjalnie określona na ustalone w 1496 roku 30 groszy, co de facto zmniejszało jego siłę nabywczą względem szczerozłotych monet zagranicznych, które nazywano „czerwonymi” dla podkreślenia ich jakości.

Półkopek, czyli pradziadek złotego

Za pierwszą materialną formę złotego uznawana bywa moneta zwana półkopkiem, wybita pierwszy raz przez Zygmunta Augusta w połowie XVI wieku. Był to pieniądz ze srebrnego kruszcu, który rzeczywiście posiadał wartość 30 groszy. Jednak były to grosze litewskie, co może dyskredytować półkopka jako protoplastę złotego.

Drugim kandydatem na pradziadka złotego są tymfy – monety wybite pierwszy raz w 1663 roku, za panowania Jana Kazimierza, przez zarządcę królewskich mennic Andrzeja Tymfa. Ich wartość odpowiadała oficjalnie 30 polskim groszom. Jednak pieniądz ten nie cieszył się dobrą sławą. Jego historia wiąże się z potopem szwedzkim i pozostałymi wojnami toczonymi przez Rzeczpospolitą w XVII wieku, które doprowadziły do wyludnienia kraju, odpływu kruszców i ogromnej zapaści gospodarczej.

Na królewskim skarbcu ciążyły ponadto olbrzymie zobowiązania wobec wojska. Szereg tych problemów zadecydował o tym, że zawartość srebra w tymfach była de facto mniejsza niż ta rzeczywiście odpowiadająca 30 groszom. Zresztą, nawet nie ukrywano tego faktu, czego wyrazem było umieszczenie na awersie napisu w języku łacińskim, głoszącego, że „wartość tej monecie nadaje zbawienie ojczyzny, które jest więcej warte od metalu”. Innym przykładem niepełnowartościowych pieniędzy w dobie siedemnastowiecznych wojen były boratynki, czyli miedziane monety, bite w krakowskiej mennicy przez jej rządcę Tytusa Liwiusza Boratiniego.

Tymf – pradziadek złotówki

Tymf – pradziadek złotówki

Wprowadzanie w obieg monet wątpliwej jakości pozwoliło, co prawda krótkoterminowo poprawić sytuację skarbu państwa. Jednak długofalowo skutkiem był spadek zaufania do krajowego pieniądza, inflacja, znaczne zubożenie ludności i pogłębienie kryzysu gospodarczego. Efektem rosnącego niezadowolenia było pociągnięcie wspomnianych zarządców do odpowiedzialności przed sądem sejmowym. Wykreowanych przez nich pieniędzy nie wycofano jednak z obiegu. Pierwszą próbę uzdrowienia systemu podjął jeszcze Jan III Sobieski, który wprowadził w obieg pewną ilość pieniądza wysokiej jakości. Niestety, zgodnie z prawem Kopernika-Greshama lepszy pieniądz stał się wyłącznie środkiem gromadzenia oszczędności, a w obiegu pozostawał gorszy.

Narodziny złotego i banknotów tuż przed rozbiorami

Kolejną próbę reformy podjął ostatni król Polski – Stanisław August Poniatowski. Ustanowił on podstawową jednostkę pieniężną i wycofał z obiegu pieniądze złej jakości. W ich miejsce wprowadził porządne srebrne monety, na których pierwszy raz w historii zaistniała nazwa „złoty” w języku polskim. Ciężko jednak ocenić skuteczność tych działań, bo niedługo później Polska zniknęła z mapy świata pod zaborami na długie 123 lata.

Z obroną niepodległości przed zaborcami wiąże się także pojawienie pierwszych polskich banknotów. Wprowadzono je niedługo po drugim rozbiorze Polski, w czasie insurekcji kościuszkowskiej. Podobnie jak w czasach potopu szwedzkiego, w kraju brakowało pieniędzy na zbrojenia, przez co zdecydowano się na emisję biletów skarbowych, które po zwycięstwie powstania miały zostać wymienione na kruszec. Historia zweryfikowała jednak te obietnice na niekorzyść Polaków. Insurekcja upadła, nastąpił ostateczny trzeci rozbiór ziem polskich, a kościuszkowskie banknoty straciły swą ważność i nigdy nie zostały wykupione.

W początkowym okresie po utraceniu przez Polskę niepodległości zaborca rosyjski, przeciwnie do pruskiego i austriackiego, tolerował polskie akcenty na środkach płatniczych. Jednak gdy w czasie powstania listopadowego polski rząd tymczasowy zdecydował się na emisję suwerennego pieniądza, zdobionego symbolami Rzeczpospolitej, złość zaborcy wzięła górę. Po upadku powstania usunięto z pozostałych pieniędzy wszystkie polskie akcenty, a następnie oficjalnie wprowadzono do użycia ruble.

Międzywojenne odrodzenie złotego

Odzyskanie niepodległości w 1918 wymusiło konieczność szybkiego ujednolicenia systemu pieniężnego. Różne waluty zastąpiono marką polską. Z założenia miała ona być jednak wyłącznie tymczasowym pieniądzem. Pozaborczy ogromny deficyt budżetowy zdecydowano się w tym czasie załatać emisją pieniądza, która szybko doprowadziła do wybuchu hiperinflacji. Zmierzył się z nią powołany na premiera, były minister skarbu – Władysław Grabski. Doprowadził on do poprawy ściągalności podatków, spadku wydatków administracyjnych oraz wprowadził jednorazowy podatek dla ludzi, posiadających majątek odpowiadający przynajmniej trzem kilogramom złota. Zaprzestano druku pieniądza bez pokrycia i przeprowadzono interwencyjny skup marek.

Władysław Grabski – „ojciec” współczesnej złotówki

Władysław Grabski – „ojciec” współczesnego złotego

Przywrócono również do życia Bank Polski, który zajął się emisją nowego pieniądza, co do którego już w 1919 roku podjęto decyzję, że kontynuując wielowiekową tradycję, nazywać się będzie złotym i składać się będzie ze 100 groszy. Dziś dalej w obiegu znajdują się monety o nominałach 1, 2, 5, 10, 20 i 50 groszy oraz 1, 2 i 5 złotych, a także banknoty o wartości 10, 20, 50, 100, 200 oraz (od 2017 roku) 500 złotych.

O miano tworzonej wówczas waluty toczył się silny spór – Józef Piłsudski forsował „lecha”, a rozważano również nazwy „piast”, „pol”, a nawet „kościuszko”. Kurs wymiany wynosił wówczas 1 800 000 marek za jednego złotego. Postanowiono też dołożyć starań i ogromnym wysiłkiem odradzającego się kraju nadać nowej walucie solidne podstawy. Złoty stanowił równowartość 9/31 gramów czystego złota, co oznaczało, że około 30% monet w obiegu posiadało zabezpieczenie w tym kruszcu (podobne 40% zabezpieczenie stosowała Szwajcaria aż do 2000 roku. Dowiesz się o nim więcej, poznając historię szwajcarskiego franka).

Również same banknoty wyrabiano z dużą starannością – miały one elegancką formę oraz zabezpieczenia utrudniające fałszerstwo. Poza tym znajdował się na nich także napis „Podrabianie – usiłowanie podrabiania – puszczanie w obieg – lub usiłowanie puszczenia w obieg podrobionych biletów Banku Polskiego podlega karze ciężkiego więzienia”. Rzeczywiście solidne podstawy pieniądza zapewniły mu stabilność w późniejszych latach.

Rosnącym dobrobytem Polacy mogli cieszyć się niestety niecałe 20 lat. Kolejny rozdział burzliwej historii napisał brutalny atak niemieckiej III Rzeszy Niemiec na Polskę w 1939 roku, który w kilka lat zniszczył wszystko, co udało się zbudować w okresie międzywojennym.

Kolejne wcielenia i denominacja

Po klęsce III Rzeszy i nastaniu Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej komunistyczne władze rozpoczęły przygotowania do wprowadzenia nowej waluty. Nowe banknoty drukowane były w tajemnicy, a wprowadzono je do obiegu 30 października 1950 roku wraz z wypłatami w państwowych zakładach, po zaledwie dwóch dniach od przegłosowania w sejmie reformy walutowej. To świetny przykład grabieżczego podejścia władz radzieckich do ludności polskiej. Wynagrodzenia oraz ceny przeliczano bowiem po kursie 3 nowe złote za 100 starych, gotówkę zaś po kursie 1 nowy złoty za 100 starych, co szybko zubożyło Polaków o 2/3 oszczędności.

Ponadto czas na dokonanie wymiany ograniczono jedynie do 8 listopada 1950 roku. Był więc na to niecały tydzień. Wprowadzono też zakaz handlu złotem oraz innymi walutami. Za samo posiadanie kruszcu groziła kara do 15 lat więzienia, a za handel nawet kara śmierci. Zmianę w szacie graficznej banknotów wprowadzono w 1974 roku, w czasie rządów Edwarda Gierka. Postanowiono wówczas odejść od socrealistycznych wzorców i wprowadzono banknoty serii „Wielcy Polacy” zaprojektowane przez grafika Andrzeja Heidricha. Jest on również autorem obecnie używanych w Polsce banknotów z serii „Władcy Polski”.

Andrzej Heidrich – projektant polskich banknotów

Andrzej Heidrich - projektant polskich banknotów

Przełom lat 80. i 90. To ponownie okres ogromnej inflacji w Polsce, która w rekordowym momencie sięgnęła prawie 1400% w skali roku. Uwolnione od regulacji ceny rosły w ogromnym tempie, a ludzi w obliczu spadku siły nabywczej pieniądza gromadzili duże zapasy różnych towarów, często niepotrzebnych, aby jakkolwiek zabezpieczyć się przed wzrostami cen. Kres inflacji postawiły drastyczne reformy, przeprowadzone w 1990 roku przez ówczesnego ministra finansów Leszka Balcerowicza. Jego działania, choć dziś niejednokrotnie krytykowane, doprowadziły w szybkim czasie do stłumienia inflacji. W obiegu pozostawały jednak drukowane w warunkach hiperinflacji banknoty opiewające na miliony złotych. Aby znormalizować ceny, zdecydowano się na wprowadzenie w 1995 roku denominacji złotego „o cztery zera”. Według kursu wymiany 10 000 starych złotych było równoważne jednej nowej złotówce. Wymiany można było dokonać w każdym punkcie płatniczym do 31 grudnia 1996 roku. Wtedy też nastąpiła zmiana oficjalnie używanego skrótu dla polskiej złotówki z PLZ, które niegdyś było skrótem od angielskiej nazwy „Polish Zloty”, na PLN. Nowy skrót oznacza po prostu, że jest to nowa wersja dawnej waluty. Polski pieniądz nie doczekał się indywidualnego znaku graficznego, posiadają go jednak zasadniczo tylko najważniejsze waluty świata (poznaj historię najważniejszej waluty świata i dowiedz się, skąd wziął się symbol amerykańskiego dolara).

Obecnie kontrolę nad polskim pieniądzem sprawuje Narodowy Bank Polski, a Polska pozostaje jednym z kilku krajów Unii Europejskiej, które mimo zapisów traktatu z Maastricht wciąż utrzymuje swoją walutę narodową (poznaj bliżej historię europejskiej waluty). Raz na jakiś czas rozbrzmiewają dyskusje na temat przyjęcia pieniądza wspólnotowego. Chociaż wprowadzenie euro jest w długiej perspektywie czasowej nieuniknione, kres złotego wydaje się jeszcze stosunkowo daleki.

Do zarobienia!
DNA Rynków

5
2

Powiedz nam czy podobał Ci się ten materiał

5
2


Może Cię zainteresować również:

Ankieta

Czy w 2020 roku odczułeś na sobie skutki inflacji?

  • Tak, czuję że jest drożej
  • Nie, nie dotknęło mnie to
  • Nie zwracałem na to uwagi

Zobacz wynik

Loading ... Loading ...

Polecane wpisy: