Turcja po raz kolejny pokazuje palec inwestorom.

opublikowano: 22 marca 2021

Spora rotacja na stanowiskach Prezesów spółek Skarbu Państwa to nic, co powinno akurat nas w Polsce zaskakiwać, ale spora rotacja na stanowisku szefa Banku Centralnego, to coś obcego nawet nam. Tymczasem, co kraj, to obyczaj i w Turcji wydaje się to być działaniem na porządku dziennym. W weekend odwołany został ze stanowiska szefa Centralnego Banku Republiki Turcji (TCMB) przez Prezydenta Erdogana – Naci Agbal. Długo na nim nie zabawił, bo powołano go w listopadzie 2020 roku. Oznacza to, że na przestrzeni zaledwie dwóch lat, Turcja doczeka się czwartego już szefa swojego banku.

Poniekąd można było się tego spodziewać, po tym, jak były już szef kilka dni temu podniósł stopy procentowe w Turcji o 200 punktów bazowych, czego wszechwładca Turcji – Prezydent Erdogan nie jest zbyt dużym zwolennikiem. Wyznaje on bowiem dość niekonwencjonalne podejście stłumienia inflacji za pomocą niskich stóp procentowych. Być może w jakiejś alternatywnej rzeczywistości przyniosłoby to skutek, ale w ekonomicznej rzeczywistości, w jakiej operują pozostałe gospodarki, ta koncepcja raczej się nie sprawdzi. Tymczasem inflacja w Turcji ponownie zapuszcza się w rejony powyżej 15% i wpada we wzrostowy trend.

Roczna stopa inflacji w Turcji za ostatnie 10 lat

Roczna stopa inflacji w Turcji za ostatnie 10 lat
Źródło: tradingeconomics.com

Przy takiej dynamice wzrostu i jednoczesnym sabotowaniu przez Erdogana podwyżek stóp procentowych, turecka inflacja dopiero może wystrzelić. W końcu jeszcze całkiem niedawno widzieliśmy tam poziomy rzędu 20%. Tu warto przypomnieć lub uświadomić, że Turcja to nie jest jakiś gospodarczy krasnal, ale jedna z większych i ważniejszych rozwijających się gospodarek o PKB zbliżonym do Hiszpanii, czy Meksyku. Przy funkcjonującej dziś gospodarce de facto globalnej, problemy Turcji nie są jedynie problemami Turcji. Tak jak problemy o wiele, wiele mniejszej Grecji w 2012 roku nie były wyłącznie problemami Grecji.

Inwestorzy tymczasem po raz kolejny stracili swoją i tak już kruchą wiarę w ten kraj, co widać po bezprecedensowych, jak na rynek walutowy zmianach. W stosunku do amerykańskiego dolara, turecka waluta momentalnie, po otwarciu rynków w poniedziałek osłabiła się o ponad 15%. Paradoksalnie, jeszcze do piątku, turecka lira była jedną z mocniejszych walut od początku 2021 roku, a były szef „oklaskiwany” przez inwestorów za odważną politykę podnoszenia stóp procentowych i próby zapanowania nad inflacją. Sytuacja jak widać, jest się jednak w stanie szybko zmienić.

Kurs amerykańskiego dolara do tureckiej liry za ostatnie trzy miesiące

Kurs amerykańskiego dolara do tureckiej liry za ostatnie trzy miesiące
Źródło: stooq.pl

Stopy zwrotu z różnych walut krajów rozwijających się od początku 2021 roku
(do 19 marca 2021)

Stopy zwrotu z różnych walut krajów rozwijających się od początku 2021 roku
Źródło: Bloomberg

Pamięta ktoś jeszcze 1997 rok?

Zaufanie to na rynkach finansowych potężny kapitał, na który pracuje się długo, a można go szybko stracić. Inwestorzy, którzy postawili na Turcję, mają prawo czuć się obecnie wystawieni do wiatru. I to kolejny raz! Przy takiej czarnej serii dawania inwestorom kosza, uwodzicielskie sztuczki Erdogana mogą końcu przestać działać. Kapitał z Turcji odpłynie masowo w poniedziałek 22 marca, gdy piszę ten materiał oraz pewnie przez kilka kolejnych dni.

Inwestorzy zagraniczni w ostatnich miesiącach kupili akcje i obligacje tureckie za prawie 5 miliardów dolarów. Większość tej gotówki będzie obecnie wyciągana z powrotem pośród chaosu. Wśród większych przegranych znajdą się na pewno Japończycy, bo pozycje w walucie lir-jen grające na umocnienie się liry wynosiły w piątek 263 585 kontraktów (wzrost o 9% od początku roku). Cóż, niejeden tamtejszy depozyt został dziś wyzerowany.

Nie da się bowiem wymienić jastrzębia w banku centralnym na gołębia, jeśli rynek po prostu chce tam widzieć jastrzębia. Nowy szef TCMB, Sahap Kavcioglu, to z kolei gołąb nawet większy niż nasz rodzimy Eryk Łon z RPP. Przypomnę że jastrzębiami określa się osoby lobbujące za zacieśnianiem polityki monetarnej, np. przez podnoszenie stóp procentowych, a gołębiami natomiast osoby lobbujące za luzowaniem polityki monetarnej. Dokładnie opisujemy to w Gospodarczym Szocie poświęconym Bankom Centralnym – https://dnarynkow.pl/bank-centralny-sejf-kazdej-gospodarki/

Wracając do aktualnej sytuacji Turcji – Kavcioglu w minioną niedzielę dość jednoznacznie wypowiedział się o tym, że zamierza wykorzystać narzędzia polityki monetarnej, jak najefektywniej się da, aby zapewnić stabilność cen. Cały rynek zdaje sobie jednak sprawę z tego, że wprost oznacza to w tym przypadku wycofanie decyzji poprzednika i powrót do luzowania polityki monetarnej. Agencja Reuters podawała nawet, że analitycy przez cały weekend obliczali, jak szybko i mocno może z powrotem ściąć stopy procentowe nowy zarządca TCMB. Rynek przygotował już więc pierwszy grunt pod obserwację tureckich dziwactw i przy tak ekscentrycznym podejściu do polityki monetarnej, nie powinno nikogo zdziwić zobaczenie w Turcji ujemnych realnych stóp procentowych przy jednocześnie galopującej inflacji przekraczającej 30%, która będzie do tego napędzana dynamicznie osłabiającą się walutą, co jeszcze podkręci inflację.

Ciekawe czasy przed Turcją, bo prawdziwy problem pojawia się, gdy kryzys walutowy przekształca się w kryzys na rynku długu. Rentowność 10-letnich obligacji tureckich w jeden tylko dzień powróciła do stanu z połowy 2018 roku (wzrost o prawie 40% jednego dnia). Inwestorski odwrót na pięcie od Turcji jeszcze nigdy nie był tak szybki.

Rentowność 10-letnich obligacji tureckich

Rentowność 10-letnich obligacji tureckich
Źródło: stooq.pl

Niektórzy być może pamiętają rok 1997, w którym mieliśmy do czynienia z tzw. azjatyckim kryzysem finansowym. Wówczas problemy również zaczęły się od gigantycznego kryzysu walutowego, który dotyczył Tajlandii. Nagłe osłabienie tajskiego bahta doprowadziło do zwiększenia kosztów obsługi zagranicznego długu denominowanego w dolarach i doprowadziło Tajów na skraj bankructwa. Potem kryzys szybko rozlał się na pozostałe państwa regionu: Malezję, Filipiny, Indonezję, Singapur, czy Koreę Południowa. Jego skutki dla regionu w krótkim terminie były opłakane.

Skutki ekonomiczne azjatyckiego kryzysu finansowego (1998 rok)

Źródło: tabela z Wikipedii na podstawie: Adam Budnikowski: Międzynarodowe stosunki gospodarcze

Dziś Turcja ma problem ponownie osłabiającej się liry, bo podtrzymywanie zaufania u inwestorów nie leży w jej naturze. Nie ma również już praktycznie żadnych rezerw walutowych, którymi mogłaby starać się bronić swoją walutę przed dalszym osłabianiem. Według raportu Goldman Sachs w zeszłym roku na ten cel przeznaczyli już ponad 100 miliardów dolarów, a to nie jest worek bez dna.

Gdyby kryzys w Turcji faktycznie miał przerodzić się w kryzys zadłużeniowy, to oczywiście nie zobaczymy tego z dnia na dzień, ale przy tak niskim poziomie zaufania do administracji Erdogana, zniechęceniu kapitału i topniejących rezerwach walutowych do obrony własnego kursu rok 2021 będzie dla Turków wyzwaniem, a ich potencjalne problemy mogą rozlać się po całym regionie, jak niegdyś w czasach azjatyckiego kryzysu, wprost uderzając również w Unię Europejską.

Z drugiej strony, może faktycznie jest jakiś nieznany nam rynkowy precedens, który sprawi, że po obniżeniu stóp procentowych, turecka inflacja spadnie, a lira się wybroni. W końcu nawet najmniej prawdopodobne scenariusze mają jednak jakąś szansę na realizacje.

Do zarobienia,
Piotr Cymcyk

44
3

Powiedz nam czy podobał Ci się ten materiał

44
3


Przeczytaj również:

Ankieta

Co jest bardziej prawdopodobne w 2021 roku?

  • Bitcoin po 100 tys. USD
  • Złoto po 2 tys. USD
  • Nasdaq po 15000 pkt

Zobacz wynik

Loading ... Loading ...

Polecane wpisy: