Ponad 0,5 mld straty. Obligacje korporacyjne z Catalyst rekordowo niewypłacalne.

opublikowano: 07 lipca 2020

Inwestowanie w akcje jest ryzykowne – jeśli szukasz bezpieczniejszej formy lokowania kapitału, pomyśl o obligacjach. To często powtarzana fraza przez Doradców Finansowych. Problem w tym, że obligacja obligacji nierówna. Te korporacyjne mogą dać zwrot porównywalny do wyników niektórych akcji, ale zdecydowanie nie należą do bezpiecznych instrumentów. Świetnie ilustrują to wyniki, jakie w ostatnich latach systematycznie odnotowuje znaczna część obligacji korporacyjnych notowanych na naszym rodzimym rynku Catalyst.

Niechlubne rekordy Catalyst

Ubiegły rok 2019 był dla Catalyst wyjątkowy – obchodził w nim 10-lecie swojego istnienia oraz osiągnął kolejny okrągły rekord. Suma wszystkich niespłaconych obligacji przekroczyła wówczas jeden miliard złotych. Największy odsetek wśród nieszczęsnych emitentów można było odnotować wśród spółek oferujących małe emisje, tj. nieprzekraczające 10 mln PLN, które co do zasady kierowane są głównie do małych, indywidualnych inwestorów. Średnio inwestorzy tracą w ten sposób 1 złoty na każde 5 złotych zainwestowanych.

W ciągu ostatnich 12 miesięcy wartość defaultów zdecydowanie przyspieszyła, co świetnie widać w analizach robionych przez serwis obligacje.pl

Niewykupione obligacje na Catalyst, skumulowane dane 12-miesięcy

Niewykupione obligacje na Catalyst, skumulowane dane 12-miesięcy
Źródło: obligacje.pl

Ponad 550 mln złotych to skumulowana wartość wszystkich niewykupionych emisji obligacji w ciągu ostatnich 12 miesięcy i kolejny niechlubny rekord rynku Catalyst. Winą w pierwszej kolejności obarczać można GetBack, ale swój większy udział ma tu również PBG, Vivid Games czy Kancelaria Medius. Wciąż jednak widać, że na Catalyst mocno obowiązuje zasada Pareto, a za 80% wartości defaultów odpowiada 20%, a nawet mniej podmiotów.

Duzi gracze mogą łatwo zaburzać tę statystykę, ale to nie tak, że mali emitenci nie plajtują. Robią to aż nadto. Zaletą dużych graczy jest na szczęście to, że mogą oni też zrobić sporo dobrego. O ile oczywiście nie fałszują sprawozdań finansowych i oszukują świadomie inwestorów. Rynek „korporatów” to nie tylko GetBack, Henryk Kania czy PBG.

W ubiegłym roku 2019 roku miały miejsce emisje obligacji przez spółki cieszące się wysokim ratingiem kredytowym, jak Bank Gospodarstwa Krajowego w kwocie 2 mld zł, Bank Milenium, PGE, czy Cyfrowy Polsat. Takie podmioty proponują co prawda niższe oprocentowanie, ale oferują coś znacznie cenniejszego – stabilność i duże prawdopodobieństwo spłaty swoich zobowiązań.

Wybrane emisje obligacji korporacyjnych w 2019 roku

Wybrane emisje obligacji korporacyjnych w 2019 roku
Źródło: parkiet.com

Skoro już jesteśmy przy tych niechlubnych rekordach, to warto dodać, że 2019 rok to dla Catalyst jeszcze jeden wątpliwy sukces. Rekordowo niska wartość emisji. Tu winę również można zrzucać m.in. na GetBack, który doprowadził nie tylko do spadku zaufania wśród inwestorów, ale również do zaostrzenia stanowiska KNF i zmiany Ustawy o obligacjach, nakładającej na emitenta dwa nowe obowiązki: rejestrację w KDPW wszystkich obligacji korporacyjnych oraz nakaz korzystania z pośrednictwa agenta emisji.

Duży emitent, duży problem. Mały emitent… dużo problemów

Mali emitenci plajtują oczywiście z mniejszą pompą, ale za to częściej. W przypadku emisji do maksymalnie 10 mln złotych, które często kusza inwestorów sutym oprocentowaniem średnio niewypłacalnych okazuje się około 20%. W skrócie oznacza to, że masz 20% szans na to, że emitent, którego wybrałeś nie odda Ci Twojej pożyczki. Patrząc na ostatnie 12 miesięcy, sytuacja uległa co prawda lekkiej poprawie, bo wskaźnik ten spadł do „jedynie” 18% Były jednak takie okresy, gdzie sięgał on ponad 30%. Jedna na trzy emisje okazywały się bankrutem. Jeśli uważasz, że to i tak niezły wynik, spokojnie możesz przykładać rewolwer do głowy w rosyjskiej ruletce. Nawet tam prawdopodobieństwo śmierci jest mniejsze niż wśród maluchów na Catalyst 🙂

12-mies. udział defaultów wśród małych emisji (max. 10 mln zł)

12-mies. udział defaultów wśród małych emisji (max. 10 mln zł)
Źródło: obligacje.pl

Niestety wielu inwestorów wciąż daje nabierać się na obietnice wielkich zysków, mając w głowie, że przecież to akcje są ryzykowne, a obligacje to „stabilny i pewny zysk”. Warto zapamiętać, że stabilny i pewny zysk to określenie niepasujące dziś do żadnego instrumentu finansowego, bo nawet lokaty czy obligacje skarbowe pomimo swojej stabilności, zysku w dzisiejszym świecie niskich stóp procentowych i względnie wysokiej inflacji, nie przyniosą.

Do zarobienia!
Maciej Kietliński
Piotr Cymcyk

8
1

Powiedz nam czy podobał Ci się ten materiał

8
1


Może Cię zainteresować również:

Ankieta

Czy sądzisz, że Allegro przebije do końca 2020 cenę 100 zł?

  • Tak
  • Nie

Zobacz wynik

Loading ... Loading ...

Polecane wpisy: