Nigdy nie ufaj tylko jednemu źródłu, gdy inwestujesz

Nigdy nie ufaj tylko jednemu źródłu, gdy inwestujesz

Wyobraź sobie, że przed chwilą ze szklanki pełnej niegazowanej wody upiłeś parę łyków. Odstawiłeś ją z powrotem na blat. Co widzisz? Szklankę do połowy pełną? A może do połowy pustą? Powiedzieliśmy już sobie przy okazji rozkładania na czynniki pierwsze „Iluzji Kontroli” (czytaj też: „Myślisz, że masz wpływ na rynek? To tylko iluzja”), że na giełdzie raczej mamy do czynienia z optymistami. Bez względu jednak na to, jaka ta szklanka dla Ciebie jest, to nie zmienia się jej stan rzeczywisty, a więc to ile faktycznie jest w niej wody. Jeżeli z 400 ml szklanki upiłeś połowę, to zostało nam w niej 200 ml wody – naszą szklankę nie obchodzi, jakie mamy o niej zdanie.

Ostatnio natrafiłem na pouczający cytat eksperta wypowiadającego się na temat trwającej wojny na Ukrainie: Wojny wybuchają nie dlatego, że jedna strona chce pokoju, a druga nie. Wojna wybucha wtedy, gdy każda ze stron chce pokoju, ale każda na swoich warunkach. Nieraz mamy do czynienia z konfliktem, w którym przedmiotem sporu nie jest bynajmniej obiektywny stan rzeczy, lecz jedynie nasze subiektywne oceny.

Tak samo wygląda to na rynku finansowym. Ten sam rzeczywisty stan, opisany w dwie różne osoby może nam nieźle namieszać w głowie. Efekt sformułowania (framing effect), bo to o nim mowa, jest jednym z najsilniejszych błędów motywacyjnych inwestorów. Efekt Framingu, jest ściśle związany z naszą krzywą użyteczności opisywaną, już wiele razy w ramach teorii perspektywy. Te same nominalne zyski i straty mają dla nas różną i asymetryczną użyteczność.

Dlaczego tniesz zyski liderów swojego portfela? Tak działa efekt dyspozycji  - DNA Rynków

Większe niezadowolenie spowodowane utratą czegoś skłania nas do podjęcia dodatkowego ryzyka w tym obszarze. W dziedzinie zysków natomiast, na ogół będziemy postępowali o wiele bardziej zachowawczo. Efekt? Jeżeli ktoś chce zachęcić nas do podjęcia działania, to wówczas w komunikacie położy akcent na straty. W Twojej skrzynce mailowej na pewno się wiadomości marketingowe z tytułem [OSTATNIA SZANSA], [ZOSTAŁO TYLKO KILKA MIEJSC]. To właśnie sugeruje, że niepodjęcie działań będzie związane z Twoją stratą. Efekt ten jest na tyle silny, że znajduje zastosowanie w wielu dziedzinach życia. Zobaczmy na kilka przykładów.

Sfera ekonomiczna

Którą opcję uważasz za korzystniejszą?

A – 90 % zatrudnienie przy 12% inflacji

B – 95 % zatrudnienie przy 17% inflacji

A teraz?

C – 10% bezrobocia i 12% inflacji

D – 5% bezrobocia i 17% inflacji

W zależności od sposobu sformułowania pytania a właściwie od położonego akcentu, otrzymujemy różne wyniki badań. W 1 pytaniu większość osób wybiera odpowiedź A, gdyż nacisk położony jest na ZATRUDNIENIE – coś pozytywnego. Znajdujemy się w rejonie zysków i 90 i 95% nie robi na nas wrażenia. Jednakże w drugim przypadku, większość ankietowanych odpowiada D ryzykując większą inflację, zmniejszeniem BEZROBOCIA. Niby absurdalne, bo przecież 5% bezrobocia, to 95% zatrudnienia, ale działa.

Sfera marketingowa

Na pewno pamiętasz reklamę, gdzie na koniec firma chwali się, że 99% osób rekomenduje ich produkty. A gdyby powiedzieli: 1% klientów nie poleca naszej firmy? Trzeba przyznać, że wydźwięk nie byłby już taki sam.

Sfera społeczna

Wyobraź sobie sondaż na temat 500+. Czy jesteś za tym, aby na dzieci, rodzice otrzymywali takie świadczenia? TAK / NIE – Ile byłoby odpowiedzi twierdzących? Pewnie sporo. A jeżeli napiszemy: Czy jesteś za tym, abyśmy pobierali od Ciebie w podatkach około 700zł w celu pokrycia świadczeń 500+? Chyba już nie będzie tak wielu chętnych.

Sfera ochrony zdrowia

A – Przez zastosowanie naszej terapii uzyskujesz 90% szans na wyleczenie

B – Przez niezastosowanie naszej terapii tracisz 90% szans na wyleczenie

Akcent na stratę powoduje, że respondenci otrzymawszy komunikat B są bardziej skłonni do podjęcia leczenia.

Rzućmy teraz okiem na pierwsze badanie efektu framingu czyli problemu choroby azjatyckiej.

Większość ankietowanych wybierało wariant A

W momencie, gdy naukowcy położyli nacisk na stratę, czyli śmierć 400 osób, wówczas preferencje respondentów odwróciły się i wybierali oni bardziej ryzykowany wariant – D. Autor powyższego badania Amos Tversky, przeprowadził taką samą ankietę na swoim wystąpieniu dla osób zajmujących decyzyjne stanowiska w obszarze zdrowia w państwie. Jak myślisz? Jaki był wynik badania? – dokładnie. Najważniejsze osoby w państwie wykazywały nie mniejszą podatność na efekt framingu niż badani studenci w pierwotnej wersji.

Efekty naszej podatności na ten efekt są również dobrze widoczne w świecie inwestycyjnym. W wielu miejscach przeczytasz o tym, że coś jest dobrą inwestycją, w zasadzie głównie dlatego, że to autor ją ma. Wszędzie będziesz czytasz o gwarantowanych zyskach albo przekazie „przestań tracić na inflacji”. Kupując akcje za 20 zł odruchowo będziesz też traktować tę cenę, jako swój punkt odniesienia. Wszystko poniżej 20 zł to strata, a powyżej zysk. Pamiętaj, że to tylko TWÓJ punkt odniesienia. Miej świadomość innych perspektyw – kupiłeś akcje za 20 zł sztuka, wzrosły do 30 po czym spadły do ceny obecnej czyli 25zł. Zastanawiasz się czy sprzedać i zrealizować zysk? Czy może poczekać? Przecież już były po 30 zł! Szkoda, że tyle zysku uciekło. Odwróć nieco kota ogonem i zadaj sobie pytanie. Czy jeżeli nie miałbym tych akcji w portfelu, czy to dobra inwestycja kupić je dzisiaj? Jeśli tak, to po co je sprzedawać? Jeśli nie, to po co je trzymać?

Szukaj też innych perspektyw przed podjęciem decyzji inwestycyjnej. Jeżeli chcesz zobaczyć, jak różnie można przedstawiać jedne i te same wydarzenia, polecam raz na jakiś czas powiększyć sobie wachlarz dostawców informacji i porównać ich sobie.

Jak poprawnie wykorzystywać powyższe zalecenia podpowie Ci pewien Żyd. Przykład ten został przytoczony w książce prof. Tadeusza Tyszki pt. Psychologiczne pułapki oceniania i podejmowania decyzji, którą serdecznie polecam.

Żył sobie w pewnym miasteczku krawiec żydowski, któremu dokuczała miejscowa grupka nastolatków. Mieli oni zwyczaj zbierać się przed warsztatem krawieckim i wykrzykiwać: „ŻYD!, ŻYD!”. Oczywiście irytowało to krawca, który obmyślił taki oto plan: pewnego dnia wyszedł do nastolatków i powiedział im, że nie chce, aby wznosili oni swoje okrzyki za darmo. Od tej pory będzie płacił im 10 centów za każdy okrzyk „ŻYD!” i wręczył po 10 centów nastolatkom. Oferta bardzo się przyjęła i następnego dnia zaczęli tym chętniej wykrzykiwać „ŻYD!”. Krawiec ponownie wypłacił należności, ale zapowiedział, że od następnego dnia będzie płacił tylko po pięć centów, gdyż nie stać go na więcej. Nastolatkowie byli nieco mniej usatysfakcjonowani niż dnia poprzedniego, ale ostatecznie uznali, że 5 też jest dobra, więc 3ciego dnia znowu zjawili się, wołając „ŻYD!”. Krawiec znowu zapłacił, ale zapowiedział, że nie jest w stanie płacić nawet po 5 i że będzie dalej płacił tylko po 1 cencie. Członkowie gangu zaczęli protestować, że nie będą sobie zdzierać gardeł za 1 centa, ale krawiec był nieustępliwy i stanowczo oświadczył, że nie da więcej niż po jednym cencie. Wtedy nastolatkowie oświadczyli, że się nie zgadzają i nie będą kontynuować krzyków za tak marną kwotę.

Do zarobienia,
Andrzej Wodecki

63
0

Oceń materiał!

63
0


Przeczytaj również:

Ankieta

Ile razy FED podniesie stopy w roku 2022?

  • Max 2
  • 3-4
  • Ponad 4

Zobacz wynik

Loading ... Loading ...

Najwyżej oceniane: