Legendarny inwestor sceptycznie patrzy na obecną hossę

Legendarny inwestor patrzy sceptycznie na obecną hossę

Zdaniem Jeremiego Grantham’a obecna hossa trwająca od 2009 roku przerodziła się w bańkę spekulacyjną dużych rozmiarów, co do której legendarny inwestor jest sceptycznie nastawiony. Jeremy Grantham, to współzałożyciel globalnej firmy zarządzającej majątkiem GMO powstałej w 1977 roku posiadającej pod zarządzaniem ponad 67 miliardów dolarów.

Jeremy jest dość znany z dobrej obserwacji rynku, jego szczytów i dołków. Podobno widział bańkę na rynku spółek technologicznych już w roku 1997, na 3 lata przed giełdowym krachem. Po 2000 roku ostrzegał przed rozwijającą się bańką na rynku nieruchomości i był bliski przewidzenia rynkowego szczytu w 2008 roku, po którym nastąpił kryzys, a następnie dostrzegł dołek kończący bessę prawie co do dnia w marcu 2009 roku. W 2018 roku przewidywał korektę na rynku akcji, a następnie 2-3 letnie wzrosty kończące się nieuniknionym krachem. W styczniu 2021 roku określił, że światowe rynki znajdują się w późnym stadium wielkiej bańki spekulacyjnej.

Jeremy porównuje obecną sytuację na rynku do tej z lat 1929 i 2000. Zwraca uwagę na przykłady szaleństwa inwestycyjnego na dużą skalę, jakim było np. „memowe inwestowanie”, czyli kupowanie akcji spółek na podstawie rekomendacji przypadkowych osób z mediów społecznościowych. W poprzednich latach nie dochodziło do tego typu zwariowanych zachowań. Jego zdaniem nawet rok 2000 i zachowania związane z masywnym inwestowaniem w prawie każdą firmę mającą swoją stronę w Internecie, nie może się równać z tym, co obserwujemy obecnie.

Jako przykład szaleństwa podaje on choćby firmę QuantumScape, spółkę biotechnologiczną, w którą zainwestował 8 lat temu, gdy miała zaledwie 3 lata. Firma stała się publiczna poprzez niesławne SPAC (w skrócie to spółka specjalnego przeznaczenia, notowana na giełdzie w celu przejęcia innej prywatnej spółki, a tym samym upublicznienia jej bez przechodzenia przez tradycyjny proces pierwszej oferty publicznej). Mimo że miała ona dobrą technologię, to dalej była 4 lata od osiągnięcia jakiegokolwiek przychodu. Inwestycja ta okazała się jedną z dla niego najlepszych. Gdy debiutowała po cenie 10 USD, jego inwestycja już zwiększyła się czterokrotnie, a krótko później była warta 132 USD za akcję, co dało zwrot z inwestycji wynoszący 52-krotność pierwotnie włożonego kapitału w dość krótkim czasie. Kapitalizacja QuantumScape przez moment była większa niż General Motors czy Panasonica. Na 4 lata przed ewentualnym osiągnięciem jakiegokolwiek przychodu. Jak na ironię jeden z większych przeciwników inwestowania poprzez SPAC zyskał ogromne pieniądze dzięki… właśnie SPAC. Krótko po tym kurs Quantum załamał się co prawda o 80% do 25 USD za akcję. Wciąż jest to jednak blisko 10-krotna przebitka od pierwotnej ceny.

Wykres ceny akcji spółki QuantumScape Corporation

Wykres ceny akcji spółki QuantumScape Corporation

Wykres indeksu spółek typu SPAC

Wykres indeksu spółek typu SPAC
Źródło: cnbc.com

W sumie można by pomyśleć, że świadczy to pozytywnie o rynku, który koryguje wartości mocno przewartościowane. Obniża wartość spekulacyjnych spółek, by docenić te bardziej efektywne. Ogólnie tak, jednak proces nie dzieje się tak płynnie. Czasem korekty następują szybko, a czasem wzrosty nierentownych spółek mogą trwać latami.

Za przykład może posłużyć sytuacja z manii spekulacyjnej z roku 2000. W marcu indeksy osiągnęły swoje maksima. W ciągu kilku następnych miesięcy od marca do września „spółki internetowe” straciły na wartości średnio o 80%. Można by pomyśleć, czy to nie dobrze? Nierentowne spółki straciły na wartości, a te odnoszące zyski zostały względnie nieruszone. Ludzie sprzedają spółki-wydmuszki i zastępują je akcjami stabilnych spółek jak choćby Coca-Cola. Grantham określił takie zjawisko jako „pesymistyczne termity”. Problemem jest wówczas niepokój, który zaczyna narastać na giełdzie. Najpierw dotyczy on tylko młodych nieprzynoszących zysków spółek, potem tych bardziej rentownych, aż w końcu może przenieść się i na te o ustabilizowanej sytuacji.

Cisco przez około 8 minut miała najwyższą kapitalizację rynkową na giełdzie. Później w przeciągu kilku miesięcy, spadło razem z innymi spółkami technologicznymi o około 50%. Płaski wykres indeksu S&P 500 oznaczał wzrost udziału w rynku spółek z dłuższą historią giełdową. Zatem sytuacja mogła wyglądać dobrze, lecz rozchodzące się pesymistyczne nastroje z czasem zawładnęły całym rynkiem. Wówczas w ciągu kolejnych 2 lat 70% amerykańskich spółek spadło o około 50%, a indeks spółek technologicznych Nasdaq tąpnął o 82%. Tuż przed spadkami dominujące były głosy, że gospodarka ma się świetnie. W marcu 2000 roku szef FED Alan Greenspan oświadczył, że system finansowy nigdy nie miał się lepiej. W szczycie bańki na rynku mieszkaniowym 2007 roku, inny z rządzących FED Prezesów – Ben Bernanke też mówił, że sektor nieruchomości USA nigdy się nie załamał. Cóż…

Wykres indeksu S&P 500 w trakcie krachu giełdowego

Wykres indeksu S&P 500 w trakcie krachu giełdowego

Wykres akcji Cisco zniżkujących krótko przed głównym indeksem

Wykres akcji Cisco zniżkujących krótko przed głównym indeksem

Przytaczając słowa Grantham’a, Rezerwa Federalna nigdy nie zdawała sobie sprawy z przewartościowanych aktywów, zawsze zachowując się tak, jakby taka sytuacja nie występowała. Z drugiej jednak strony, od czasu do czasu korzystają z gromadzącego się bogactwa, stymulując gospodarkę skupowaniem aktywów. Nigdy jednak nie ponoszą odpowiedzialności w przypadku załamania się rynku, a ceny na rynku prędzej czy później wracają do swoich rzeczywistych wartości. Tak samo, jak wróciły w latach 2001-2002. Zdaniem Jeremy’ego obecna sytuacja to wybitne igranie z ogniem, bo równocześnie przewartościowany jest rynek obligacji, akcji i rynek nieruchomości.

Do tego w krótkim terminie można w sumie dorzucić również rynek surowców. Indeks Goldman Sachs non-energy również zbliżył się do szczytu z 2011 roku.

Wskaźnik cen nieruchomości do mediany zysków gospodarstw domowych w USA osiągnął podobny poziom, co w roku 2006 na szczycie bańki w tym sektorze.

Wskaźnik cen nieruchomości do mediany zysków gospodarstw domowych w USA osiągnął podobny poziom, co w roku 2006 na szczycie bańki w tym sektorze.
Źródło: Longtermtrends.net

Goldman Sachs non-energy

Goldman Sachs non-energy
Źródło: spglobal.com

Obecnie zatem 3,5 klasy aktywów można określić jako mocno napompowane. Jeśli (i kiedy) osiągniemy groźny poziom pesymizmu, który uruchomi całą machinę kierowanych strachem decyzji inwestorów, potencjał odwrócenia sytuacji z powodu nagromadzenia się rekordowej sumy przewartościowanych aktywów jest większy niż kiedykolwiek wcześniej. Warto przywołać również sytuację z rynku japońskiego. Analitycy banku inwestycyjnego Salomon Brothers twierdzili, że stopy procentowe w tym kraju są tak niskie, że 65-krotność ceny do zysku dla japońskich indeksów to nie tak dużo, i przy nich możliwe jest osiągnięcie nawet poziomu 100 C/Z. Wkrótce potem w 1989 roku rynek w Japonii załamał się tak mocno, że nadal nie wrócił do tamtejszych poziomów.

Indeks akcji japońskich spółek Nikkei 225

Indeks akcji japońskich spółek Nikkei 225
Źródło: tradingeconomics.com

Warto pamiętać, że zwykle im większa bańka, tym większy upadek. Powołując się na Jeremiego, rozumie on wszystkich uczestniczących w szalejącej na giełdzie hossie, ponieważ sam zarobił małą fortunę na młodych spółkach w latach 60-tych (stracił ją w ciągu kilku miesięcy). Do tego zdaje sobie sprawę, że większość ludzi nie będzie słuchać starych inwestorów mówiących o swoich własnych doświadczeniach, bo są zbyt pochłonięci nadażającymi się na giełdzie okazjami. Bańki spekulacyjne mają ogromną siłę przyciągania, pochłaniając ludzi niczym czarne dziury i ta siła nigdy nie przestanie oddziaływać. Wiadomo o tym, co najmniej od czasów tulipomanii.

Co zatem w obecnej sytuacji zaleca Grantham? Dobrą według niego strategią dla osób, które mają już ulokowane na giełdzie pieniądze, jest stopniowe zmniejszanie udziału akcji/obligacji na korzyść gotówki, a w przypadku osób dopiero wchodzących na giełdę, żeby już od początku pewną sumę pieniędzy np. 30% z tego, co w całości chcieli przeznaczyć na inwestycję, zostawili sobie w formie gotówki.

Z psychologicznego punktu widzenia strategia oszczędzania pieniędzy w mocnej hossie jest równie trudna, co inwestowanie w samym dołku bessy. Ciężko bowiem zostawić gotówkę na nieoprocentowanym koncie, gdy wszystko wokół drożeje i po prostu czekać na okazje. Podobnie jak ciężko jest przezwyciężyć panujący wokół strach podczas kryzysu i zainwestować zaoszczędzone pieniądze, które przecież możemy stracić.

Zdaniem Granthama najkorzystniejszy dziś stosunek zysku do ryzyka dają rynki wschodzące, których ceny są blisko ich rzeczywistej wartości. Ponownie pozytywnie wypowiada się wobec spółek typu value. Przez ostatnią dekadę kończąc na roku 2019, spółki wzrostowe górowały nad spółkami typu value, a w 2020 firmy z ugruntowaną pozycją na rynku miały najgorszy rok w historii. Po najgorszej dekadzie i następnie najgorszym roku stosunek spółek wolno rosnących do szybko rosnących jest zbliżony o tego z roku 1974, kiedy następnie nastąpiły wspaniałe lata dla spółek typu value.

Stosunek globalnych akcji typu value do akcji typu growth w latach 1974-2017

Źródło: citywireamericas.com

Łącząc te dwa kryteria, można przyjrzeć się spółkom value z rynków wschodzących. Zwłaszcza w krajach z silnym potencjałem do rozwoju jak Chiny czy Indie. Spółki te mogą w przyszłości osiągać wyższą średnią stopę zwrotu niż te z rynków rozwiniętych, a w porównaniu do głównych rynków wydają się całkiem tanie. Warto według niego wykazać się cierpliwością i zatrzymać w swoim portfelu inwestycyjnym akcje tych firm na co najmniej 10 lat. W świecie, w którym ludzie chcą aktywnie pomnożać swój majątek ciężko odciągnąć ich od inwestowania w akcje, więc może być to najlepsza z opcji. Nadal jednak inwestorzy powinni posiadać rezerwę w gotówce wynoszącą przynajmniej część środków do przeznaczenia na inwestycje, by móc w przyszłości skorzystać z okazji na zakup „przecenionych” spółek po spadkach.

Porównanie stosunku ceny do zysków indeksu S&P 500 i rynków wschodzących w latach 2003-2018

Porównanie stosunku ceny do zysków indeksu S&P 500 i rynków wschodzących w latach 2003-2018
Źródło: Bloomberg.com

Koniec hossy jest oczywiście praktycznie niemożliwy do przewidzenia. Teoretycznie powinien nastąpić przy euforycznych nastrojach, których teraz jeszcze brakuje. Może nastąpi on za kilka miesięcy, a może dopiero za kilka lat. Trzeba jednak przestrzec, że granie na spadki, szczególnie na spadki poszczególnych akcji wcale nie jest najlepszym rozwiązaniem. O ile przy indeksach ruchy nie są aż tak gwałtowne i łatwiej jest wyjść z inwestycji w dobrym czasie, o tyle przy akcjach ryzyko większych luk cenowych jest ogromne. Akcje Tesli też wielu próbowało shortować i wielu poległo.

Oczywiście kwestią indywidualną jest jaki rozkład portfela jest dla danej osoby najlepszy. Sam zdecydowałbym się na inwestycje w spółki value zarówno z rynków rozwiniętych, jak i rozwijających się oraz posiadanie jakiejś rezerwy gotówki. Mimo wielu niepewności warto więc pozostać obecnym na rynku i nie czekać z inwestycją na czas, kiedy wreszcie przyjdą spadki. Inny z legendarnych inwestorów – Peter Lynch mawiał, że : „Znacznie więcej pieniędzy zostało utraconych przez inwestorów przygotowujących się do korekt lub próbujących przewidywać korekty, niż zostało utraconych w samych korektach.” i zdecydowanie miał rację. Poczekam, to najgorsza ze strategii.

Do zarobienia,
Paweł Ormiński

43
2

Oceń materiał!

43
2


Przeczytaj również:

Ankieta

Jakiego sektora analizę chciałbyś przeczytać najbardziej?

  • Drony
  • Druk 3D
  • Blockchain

Zobacz wynik

Loading ... Loading ...

Najwyżej oceniane: