Czy dziś jest na czym stracić? Subiektywny przegląd rynkowy

opublikowano: 28 kwietnia 2020

Od prawie dwóch miesięcy Polacy intensywniej niż zwykle zastanawiają się, co zrobić z oszczędnościami. Świadczy o tym, chociażby gigantyczne zainteresowanie zakładaniem rachunków maklerskich albo ostatnio zaprezentowane rekordowe wyniki finansowe jednego z notowanych na warszawskim parkiecie brokerów. Wśród osób ponadprzeciętnie zainteresowanych inwestycjami można znaleźć tych, którzy sądzą, że po prostu trzeba w coś teraz zainwestować, bo w końcu dużo spadło. Tych, którzy widząc niedawny wystrzał inflacji do poziomu 4,6%, poważnie zaczęli obawiać się o swoje oszczędnośc oraz tych, którzy obawiają się globalnej katastrofy i robią obrót spieniężając wszystko, co posiadają, chowając gotówkę do piwnicy lub zakopując w ogrodzie. Najlepiej pod osłoną nocy, tak żeby sąsiad nie widział.

Dziennikarze i rodzimi eksperci na forach internetowych często spieszą z mało wysublimowaną pomocą inwestycyjną, która często sprowadza się do twierdzenia, że będzie dobrze, ale należy się liczyć z ryzykiem, że będzie źle. Lub też, że będzie źle, ale jest szansa na to, że jednak dobrze. Te piękne rady, choć zawsze prawdziwe warto jednak wzbogacić o jakiekolwiek solidniejsze argumenty przemawiająca za swoją inwestycyjną decyzją. Jak dziś wyglądają one na dla akcji, obligacji, nieruchomości czy klasycznych depozytów bankowych?

Inwestycja w akcje

Wśród osób zajmujących się rynkiem kapitałowym nie widać wybitnie optymistycznego nastawienia dla tego segment. Wyniki finansowe giełdowych spółek (poza nielicznymi wyjątkami, takimi jak np. CD Projekt) będą pod silną presją, co w obliczu krajowego lock-downu nie jest raczej zaskakującym odkryciem. To może staromodne granie pod dywidendy? Problem polega na tym, że nikt już raczej na nie nie liczy, po tym jak znaczna część notowanych przedsiębiorstw ograniczyła lub zrezygnowała z tegorocznych wypłat.

Jednak to właśnie w graniu pod dywidendy widziałbym pewne szanse na zarobek w tym segmencie. Pod wpływem emocji i strachu spółki znane z sowitych dywidend (jak np. Dom Development czy Atal) zrezygnowały jak na razie z wypłacenia zysku za 2019 rok. Nie wykluczam, że ustabilizowanie się sytuacji rynkowej jesienią może wpłynąć na zmianę tych decyzji jeszcze w tym roku i odważniejsi inwestorzy mogą otrzymać trochę gotówki z tego tytułu, choćby w formie wypłaty zaliczki na poczet dywidendy.

Inwestycja w obligacje i depozyty bankowe

Największym znakiem zapytania jest tu inflacja: czy będzie, jeśli tak, to kiedy i w jakiej wysokości. To akurat jest dość proste do przewidzenia w krótkim i średnim terminie. Zdecydowanie trudniej stwierdzić, jak będzie wyglądała w dłuższym horyzoncie. Krótko i średnioterminowym skutkiem zamieszania związanego z koronawirusem będzie oczywiście spadek inflacji z obserwowanego w marcu, niemal legendarnego już poziomu, wynoszącego 4,6%.

Przeglądając Internet, można dojść do wniosku, iż mamy do czynienia z szaleńczą jazdą bez trzymanki, niesamowitą wręcz eksplozją cen. To już zamierzchła historia i od miesiąca nieaktualna. Załamanie cen ropy i wielu innych surowców wraz z zamrożeniem gospodarek wpłynie na spadek inflacji. Analitycy z banków komercyjnych wstępnie szacują, że koronawirusowe zamieszanie obniży inflację w kolejnych kwartałach do 2%, ale nawet deflacji nie można wykluczyć.

To wszystko w połączeniu z obniżkami stóp przez Radę Polityki Pieniężnej spowodowało mocny spadek atrakcyjności obligacji i depozytów. Ministerstwo Finansów już poinformowało o zmianie warunków oprocentowanie detalicznych obligacji skarbowych. Na tych instrumentach w najbliższym czasie raczej nie zarobimy, ale też nie powinniśmy stracić. Istotny spadek inflacji w krótkim i średnim terminie powinien zrównać się z tym, co możemy zyskać na rynku dłużnym i pieniężnym.

Inwestycja w nieruchomości

Rozwój wydarzeń na tym rynku jest dziś niestety wyjątkowo mocno zależny od otoczenia makroekonomicznego. W ostatnich tygodniach Rada Polityki Pieniężnej dwukrotnie obcięła stopy procentowe, łącznie o 1 punkt procentowy. To spory spadek. Przy niskich stopach procentowych elastyczność cenowa instrumentów finansowych, których wartość zależy od stóp procentowych, jest dość duża. W średnim terminie więc, spadek stóp powinien wpływać na ceny nieruchomości pozytywnie (oczywiście przy wszystkich innych warunkach pozostawionych bez zmian).

Pozytywnie na ceny może wpływać również oczekiwane ograniczenie podaży mieszkań przez deweloperów. Spadek podaży przy jednoczesnym sporym (w dalszym ciągu) zainteresowaniu konsumentów również działa na ceny wspierająco, zwłaszcza że w dalszym ciągu sporo osób zainteresowanych jest kupnem mieszkania. Do tej pory byli jednak również zniechęceni wysokimi cenami. Wzrostowa fala cen mieszkań w ostatnich kwartałach wypchnęła poza rynek znaczną część potencjalnych nabywców. Zniechęceni tym, że uważali, że jest za drogo, dalej czekają i są gotowi do akcji, a każdy krótkoterminowy spadek cen o 500 zł na metrze będą bezwzględnie wykorzystywać.

Z drugiej strony zaciągnięcie hamulca przez banki to bez wątpienia silny argument przeciw nieruchomościom. Kryzys, w środku którego jesteśmy, spowoduje skokowy wzrost bezrobocia, co to z kolei przełoży się na pogorszenie oceny zdolności kredytowej konsumentów. Banki mogą przykręcić śrubę z finansowaniem, a trzeba pamiętać, że znaczna część rynku mieszkaniowego jest finansowana długiem. O ile w największych miastach w Polsce działają deweloperzy sprzedający większość swojej oferty za gotówkę, to jednak w pozostałych regionach kraju kredyt jest kluczową formą finansowania dla tego rynku. Ponadto, Ci inwestorzy, którzy kupili mieszkania kilka kwartałów temu, obecnie będąc na ~30% plusie w obawie gospodarczą zapaścią, nie będą mieli sentymentów żeby zrealizować sowje zyski. Część z nich stwierdzi, że „dobrze już było, więc po co ryzykować”.

Co w niedalekiej przyszłości?

Moim skromnym zdaniem sytuacja makroekonomiczna z dnia na dzień będzie się poprawiać i tę poprawę widać w zasadzie gołym okiem na ulicy. W kontekście rynku akcji to pozytywna informacja. Załamanie cen w tak dużej skali jest niespotykane i powinno stanowić dobrą okazję inwestycyjną nawet w średnim horyzoncie czasowym. Oczywiście sentyment społeczny i otoczenie makro w obecnym kształcie mogą utrzymać się dłużej. Nigdy nie można mieć stuprocentowej pewności. Jednak w przypadku rynku nieruchomości wyczekiwana przez niektórych większa fala spadkowa w pierwszych pokryzysowych kwartałach według mnie nie będzie miała miejsca. Depozyty bankowe i obligacje, kokosów w obecnym świecie nie przyniosą, ale w średnim terminie powinny przynajmniej rekompensować inflację. Wiele wskazuje więc na to, że po takim trzęsieniu ziemi, Ci, którzy przeczekali i są gotowi do inwestowania, w 2-letnim horyzoncie inwestycyjnym raczej nie mają na czym stracić.

Do zarobienia!
Wojciech Juroszek

22
18

Powiedz nam czy podobał Ci się ten materiał

22
18


Może Cię zainteresować również:

Ankieta

Czy sądzisz, że Allegro przebije do końca 2020 cenę 100 zł?

  • Tak
  • Nie

Zobacz wynik

Loading ... Loading ...

Polecane wpisy: