Czy warto inwestować w whisky?

Czy warto inwestować w whisky?

Inwestowanie jest często na początku błędnie utożsamiane jedynie z kupowaniem akcji, obligacji, nieruchomości, czy zakładaniem lokat. Świat inwestycji jest jednak o wiele bardziej złożony. Od pewnego momentu, dywersyfikowanie swojego portfela o elementy inwestycji klasyfikowanych jako alternatywne, jest nawet wskazane.

Dlatego też, kiedy firma Brown Forman zapytała nas, czy nie chciałbym pochylić się trochę nad tematem whisky pod kątem inwestycyjnym, to naprawdę chętnie się zgodziłem. Naszą misją w DNA Rynków jest „Sprawić, aby wszyscy dorośli Polacy inwestowali swoje oszczędności odpowiedzialnie i racjonalnie uzbrojeni w najlepszą wiedzę, narzędzia i umiejętności.”. Zagadnienie inwestycji alternatywnych nie było do tej pory często poruszane u nas na portalu. Jednak inwestycje alternatywne przy odpowiednim zarządzaniu mogą być tak samo, a nawet bardziej opłacalne dla inwestora, niż tradycyjne aktywa.

Tak samo, jak znam osoby osiągające naprawdę niezłe stopy zwrotu na inwestycjach w sztukę, klasyczne samochody, czy wino. Tak samo znam osoby osiągające inwestycyjne sukcesy w świecie whisky. Trzeba jednak przyznać, że nie jest to proste, ale z drugiej strony, czy osiąganie ponadprzeciętnego sukcesu na inwestowaniu w akcje jest proste?

Kluczem do inwestowania w cokolwiek z sukcesem jest jednak wiedza. Żeby inwestować w whisky z sukcesem, również taka wiedza o samym produkcie jest niezbędna. Dokładnie tak samo, jak inwestując w akcję danej spółki, wypadałoby żebyś chociaż wiedział, czym się zajmuje i na czym polega jej biznes. Nie opowiem Ci tutaj o samej whisky i jak ją dobierać do swojego portfela, bo w tym specjalizują się już zupełnie inne osoby, ale pokażę, że to rynek, którym naprawdę warto się od pewnego momentu rozwoju swojego portfela zainteresować.

Czy warto inwestować w whisky?

Siła whisky, jako aktywa inwestycyjnego wyrosła głównie w okresie ostatniego globalnego kryzysu finansowego z lat 2007 – 2009. W okresie, gdy wycena praktycznie każdego aktywa spadała na głowę, whisky okazała się być jedną z bardziej odpornych na rynkowe wahania. Od tamtego czasu zainteresowanie tym rynkiem rośnie nie tylko na świecie, ale również w Polsce.

Zgodnie z raportem IWSR (International Wine & Spirit Research), segment whisky to obecnie druga największa i najszybciej rosnąca kategoria alkoholi w Polsce. Tych wzrostów nie zatrzymała ani pandemia COVID, ani wzrost akcyzy. Dane opublikowane w 11. edycji raportu „Rynek dóbr luksusowych w Polsce”, który przygotowywany jest przez KPMG, potwierdzają również, że aż 87,6% segmentu luksusowych napojów alkoholowych stanowi dla konsumentów whisky. Jednocześnie prognozowany jest dalszy średnioroczny wzrost tego rynku w tempie ok. 6.2%.

Rynek luksusowych alkoholi w latach 2014 – 2025 (w mln zł, prognoza)

Rynek luksusowych alkoholi w latach 2014 – 2025 (w mln zł, prognoza)

Rosnący rynek i zainteresowanie przekłada się najczęściej w pierwszej kolejności na zwiększoną dostępność samego produktu i faktycznie kupno nawet inwestycyjnej whisky w Polsce nie jest już większym problemem. Tylko, czy na tym faktycznie można zarobić?

Na inwestycji w whisky można naprawdę nieźle zarobić

Na starcie zaznaczę, że to zdanie jest jednak mocno uwarunkowane. Nie chcę, żebyś pomyślał, że jak teraz pobiegniesz do sklepu kupić dowolną butelkę whisky Glendronach, to za dwa lata będziesz milionerem. Nie zmienia to jednak faktu, że dobrze dobrane do portfela butelki potrafią z czasem mocno zyskiwać na wartości. Indeks Rare Whisky Apex 1000 (https://www.rarewhisky101.com/indices/market-performance-indices/rw-apex-indices) śledzi rynkowe ceny butelek whisky o największym potencjalne inwestycyjnym. W ciągu ostatnich 10 lat (31.12.2012 – 27.06.2022) zyskał na wartości 431.91%, co w zasadzie powinno zawstydzić większość klasycznych szerokich indeksów giełdowych.

Rare Whisky Apex 1000 za okres 31.12.2012 – 27.06.2022

Rare Whisky Apex 1000 za okres 31.12.2012 – 27.06.2022

Dla porównania stopa zwrotu z szerokich indeksów giełdowych za podobny okres to:

  • 193.9% dla amerykańskiego indeksu S&P500
  • 312.9% dla amerykańskiego indeksu Nasdaq Composite
  • 98.0% dla niemieckiego indeksu DAX
  • 34.9% dla warszawskiego indeksu WIG

Należy tu jednak zaznaczyć, że nie możesz sobie tak po prostu zainwestować we wspomniany indeks whisky, ale chciałem jedynie naświetlić, że ten rynek sam w sobie po prostu ma potencjał do wzrostu wartości.

Niestety Rare Whisky Apex 1000 nie ujawnia, jakie butelki agreguje do swojego indeksu, ale ktoś bardziej dociekliwy może również spojrzeć na indeks Rare Whisky Icon 100 (https://www.rarewhisky101.com/indices/market-performance-indices/rare_whisky_100_index), który dla odmiany śledzi zachowanie ceny 100 najbardziej pożądanych inwestycyjnie whisky. Tutaj możemy już przejrzeć pełną listę butelek, które wchodzą w skład indeksu. Może nawet znajdziesz tam jakąś inspirację, na którą butelkę zapolować, ale uprzedzam, że tamtejsze są raczej trudno dostępne. Swoją drogą w tym samym zestawieniu są dwie pozycje pochodzące właśnie z destylarni Glendronach: 25-letnia wersja zabutelkowana w 1993 roku oraz 33-letnia Oloroso sherry casks.

Rare Whisky Icon 100 za okres 31.12.2012 – 27.06.2022

Rare Whisky Icon 100 za okres 31.12.2012 – 27.06.2022

W zasadzie nawet patrząc jedynie na alternatywne aktywa inwestycyjne, to whisky także mocno je deklasuje. Patrząc po badaniach innej firmy: Knight Frank Research, która publikuje z kolei indeks agregujący wiele różnych inwestycji luksusowych, widać gigantyczną dysproporcję pomiędzy stopą zwrotu z rynku whisky a innymi inwestycjami alternatywnymi. Ostatnio dostępne dane w poniższej formie kończą się co prawda na 2020 roku, ale po zerknięciu na wcześniejsze indeksy Rare Whisky można spokojnie założyć, że dotychczasowy trend nie został złamany.

Stopa zwrotu z całego indeksu inwestycji luksusowych (KFLII) sięga 129%, co już samo w sobie nie jest kiepskim wynikiem. Jednak przewaga whisky nad całym indeksem, a nawet samochodami, czy winem będącymi odpowiednio na drugim (193%) i trzecim (127%) miejscu spośród indywidualnych aktywów robi wrażenie.

Stopa zwrotu z poszczególnych inwestycji alternatywnych według The Knight Frank Luxury Investment Index (dane za ostatnie 10 lat – niebieski oraz ostatnie 12 miesięcy – czerwony na koniec 4Q 2020)

Stopa zwrotu z poszczególnych inwestycji alternatywnych według The Knight Frank Luxury Investment Index (dane za ostatnie 10 lat – niebieski oraz ostatnie 12 miesięcy – czerwony na koniec 4Q 2020)

Stopy zwrotu faktycznie potrafią zrobić wrażenie, ale jeszcze raz podkreślę, to nie działa w ten sposób, że jeśli przyniesiesz teraz do domu butelkę Ballantine’s Finest, to za 10 lat odsprzedasz ją na aukcji w Domu Sotheby’s. Tylko że nie ma też za bardzo co demonizować tego rynku, bo wielu myśli o tym, że inwestowanie w whisky ma sens dopiero, jeśli mówimy tutaj o naprawdę gigantycznych kwotach. Pewnie, że do powszechnej świadomości przebijają się te najbardziej imponujące indywidualne stopy zwrotu na poszczególnych kolekcjonerskich butelkach albo imponujące kwoty osiągane przez niektóre z nich na licytacjach w domach aukcyjnych, ale to mit, że inwestowanie w whisky wymaga worka pieniędzy bez dna i przeznaczone jest tylko dla niesłychanie bogatych.

Jasne, że są takie butelki, jak The Macallan 1926, którą w 2018 roku sprzedano na aukcji za 1.5 mln USD, a w październiku 2019 już za 1.9 mln USD, czy 50-letnia edycja GlenDronach, która na pierwszej aukcji została sprzedana za 40 tysięcy funtów.

Limitowana edycja 50 – letniej Single Malt Whisky

Tylko w żadnym wypadku nie oznacza to, że aby zainwestować w whisky, potrzebujesz wyskoczyć co najmniej z 200 tysięcy złotych na start. To mit. Tak naprawdę wystarczy już kilka tysięcy złotych, a za kilkanaście można starać się tworzyć już pewną małą kolekcję. Oczywiście rzucanie się całym swoim dostępnym kapitałem na inwestycyjną whisky zdecydowanie odradzam, o ile nie jesteś tu wybitnym znawcą i koneserem, który widział więcej butelek trunku niż wody. Niemniej jednak już przy portfelu inwestycyjnym rzędu nawet 400 tysięcy złotych ulokowanie 5% całości w tego typu alternatywę nie będzie niczym gorszącym z perspektywy konstrukcji całego portfela. Zwłaszcza że whisky, podobnie zresztą jak większość inwestycji alternatywnych nie jest kompletnie skorelowana z zachowaniem klasycznych aktywów. Jak się w takim razie do tego zabrać?

Jak inwestować w whisky?

Jak wspomniałem na wstępie, nie czuję się za bardzo kompetentny, aby instruować Cię, na co konkretnie zwracać uwagę przy zakupie inwestycyjnej whisky. Oczywiście jest tu parę odgórnie rozumianych prawd, które zawsze będą prawdziwe, takich jak:

  1. Whisky inwestycyjnej nie kupisz sobie tak po prostu w sklepie. Nawet jeśli pójdziesz na największy dział alkoholowy w supermarkecie i znajdziesz tam butelkę za 800 złotych, to szansa na to, że będzie to whisky inwestycyjna, jest praktycznie zerowa. Tym rynkiem rządzi standardowe prawo popytu i podaży w dobrach luksusowych. Im czegoś jest mniej, tym będzie więcej warte oraz im bardziej coś jest unikatowe, tym będzie więcej warte. Zwykła butelka z napisem „Limited Edition”, jak pewnie się domyślasz również niewiele znaczy. Unikatowe oznacza jakiś konkretny rozlew, może jakąś konkretną destylarnię, której już nie ma, a może jakąś konkretną beczkę, która z jakiegoś powodu zyskała rozgłos.
  2. Szukając whisky inwestycyjnej, interesuje Cię, co do zasady Single Malt, a nie blendy (mieszanki różnych maltów).
  3. Inwestycyjna whisky prawie zawsze pochodzi od renomowanych destylarni. Kilkanaście lat temu sławna dzisiaj whisky Porte Ellen była dostępna praktycznie wszędzie na rynku. Dziś jej ceny biją rekordy. Glendronach również ma za sobą niemałą historię, bo sama destylarnia powstała już w 1826 roku i również wiele przejść za sobą. W 1996 roku została nawet zamknięta, a jej los podobnie, jak wspomnianej wcześniej Porte Ellen wydawał się przypieczętowany. W 2002 udało się jednak wznowić działalność, ale to właśnie takie historie i wydarzenia generują w przyszłości wzrosty wartości poszczególnych rozlewów.
  4. Whisky nie podrożeje w dzień, tydzień, miesiąc, czy nawet rok. To inwestycja na lata. W zasadzie to nawet dobrze. Największym problemem, który sprawia, że zwykli inwestorzy tracą na akcjach jest ich bieżąca wycena. Jeśli ktoś co sekundę przybiega do Ciebie z nową ofertą kupna twoich akcji i do tego co sekundę przybiega z niższą, to taka bieżąca wycena sprawia, że faktycznie zaczniesz się zastanawiać, czy przypadkiem nie masz w portfelu jakiegoś badziewia? Tymczasem bieżąca wycena nie ma nic wspólnego z wartością, jest tylko wyznacznikiem krótkoterminowego sentymentu rynkowego. Paradoksalnie brak bieżącej wyceny i konieczność „odczekania” wyjdzie Ci w tym przypadku na dobre.

Te prawdy nie przybliżą Cię jednak, do tego którą akurat butelkę wybrać. Na to niestety odpowiedzi w dalszym ciągu nie mam, ale czy to w zasadzie w ogóle musi być butelka? Otóż nie musi. Można równie dobrze inwestować w całe beczki.

Młodsze destylarnie wychodzą z modelem, w którym inwestor kupuje tak naprawdę całą beczkę whisky i w cenie tego ma jej przechowywanie i dojrzewanie przez np. 10 lat. To inwestycja początkowa rzędu najczęściej około 5 tysięcy funtów, ale trzeba przyznać, że dla inwestora bez wprawy i znajomości tematu, to jeszcze większe kupowanie kota w worku, niż losowy wybór butelki. Da się oczywiście znaleźć przykłady inwestycji w beczki, które okazały się perfekcyjne. Wymaga to jednak przede wszystkim ogromnej wiedzy. Mądrzejsi ode mnie w tym zakresie mówią wprost, że w przypadku „normalnego” inwestora najbezpieczniej jest kupować butelki z limitowanych serii wypuszczanych przez uznane destylarnie.

Zwłaszcza że do takiego inwestowania nie potrzeba wcale tysięcy funtów, a stopy zwrotu potrafią być naprawdę zaskakujące. Żebym nie był gołosłowny, oto kilka przykładów:

– W 1996 roku destylarnia Macallan stworzyła 5000 butelek whisky Macallan Private Eye. Etykietę zaprojektowana została przez grafika Ralpha Steadmana. Cena wyjściowa wyniosła wówczas czterdzieści euro. 10 lat później sprzedano ją po raz pierwszy za 341 euro. Potem dwie butelki w 2013 roku za 1405 i 1500 euro. Obecna cena to 8000 funtów.

– Piętnastoletni Springbank, zabutelkowany w 1980 roku, warty był na początku dziesięć funtów. Obecnie jego cena wynosi 700 funtów. To wzrost o około 6000% w trzydzieści lat.

– Pierwsza edycja dwudziestodziewięcioletniej Black Bowmore Ex-sherry Cask dostępna była w 2000 butelek z ceną 80 funtów w 1993 roku. W 2007 roku cena podskoczyła do 2400 funtów, a w 2015 roku do 16 000 funtów.

Kupując butelkę, tak naprawdę inwestor staje przed jednym dylematem. Albo będzie rozglądał się za taką, która już jest bardzo droga na rynku, może pochodzi z destylarni, która np. już jest zamknięta i ma za sobą historię licytacji (butelka). Tu tylko warto pamiętać o tym, że takie butelki są już najczęściej w obiegu dłuższy czas i ta „marża” za unikatowość została już kilka / kilkanaście razy skonsumowana. W efekcie zyskamy butelkę, która co prawda będzie zyskiwała pewnie na wartości, ale ten wzrost nie będzie aż tak imponujący, jak te, które wcześniej przedstawiałem.

Albo będzie szukał butelki od destylarni stosunkowo młodych, gdzie mamy do czynienia z tworzącą się na nie modą. Wówczas limitowane rozlewy zwykle nie są w stanie sprostać popytowi, więc i wzrosty cen na aukcjach w krótkim terminie potrafią być kilkusetprocentowe.

Albo zdecyduje się na limitowane edycje specjalne od renomowanych destylarni, licząc na powtórzenie podobnej do jednej z trzech wspomnianych przed chwilą historii. Co jakiś czas przewijam tu nazwę Glendronach i robię to nie bez powodu, bo to dokładnie jedna z tych renomowanych destylarni, które co jakiś czas wypuszczają na rynek limitowane edycje swoich whisky. Są wśród nich takie butelki jak:

The GlenDronach MASTER VINTAGE 1993
25 years, 48.2%

The GlenDronach CASK BOTTLING 1990, cask 7006
30 years Pedro Ximénez, 51.4%

Każda z nich ma potencjał do osiągnięcia podobnych stóp zwrotu i to samo tyczy się przyszłych limitowanych edycji. Podkreślam jednak, że „potencjał” nie oznacza „pewność”, ale w najgorszym wypadku zawsze można w końcu tę butelkę wypić i pewnie ciężko będzie przy tym narzekać.

Inwestycyjne niuanse

W zasadzie mógłbym tutaj kończyć, ale jest kilka osobnych wątków, które w przypadku inwestowania w whisky warto poruszyć. O dywersyfikacji i praktycznie żadnej korelacji pomiędzy rynkami finansowymi już wspomniałem. To wbrew pozorom bardzo przydatna cecha, zwłaszcza jeśli ktoś chce naprawdę świadomie budować swój portfel.

Prawdziwym hitem jest jednak korzyść podatkowa, bo zyski ze sprzedaży takiej butelki są zwolnione z podatku dochodowego pod warunkiem, że do zbycia dojdzie nie wcześniej niż po upływie 6 miesięcy od jego nabycia. Wiadomo, że minie więcej niż 6 miesięcy, co w zasadzie jeszcze bardziej podbija możliwą do osiągnięcia stopę zwrotu w porównaniu z innymi aktywami.

Żeby jednak ostudzić trochę twój entuzjazm, to takie inwestycje niosą też za sobą konkretne koszty dodatkowe. Jeśli naprawdę chcesz zainwestować w whisky, które potem odsprzedasz na aukcji za 10 lat, to trzymanie go po zakupie w lodówce albo na półce w pokoju nie jest najlepszym pomysłem. W przypadku whisky pomieszczenie do przechowywania powinno być pozbawione światła. Nie, szafka w kuchni, którą po prostu rzadko otwierasz, to nie jest pomieszczenie pozbawione światła.

Takie usług przechowywania alkoholi inwestycyjnych w dopasowanych pod nie warunkach oferują różne firmy zewnętrzne. Koszt tego, to około 100 zł za rok.

Ponadto warto pamiętać, że to inwestycja o wiele niższej płynności, niż akcje, czy obligacje. Teoretycznie wszystko może przecież wzrosnąć w swojej wycenie. Jeśli jednak nie jesteś w stanie swobodnie tym handlować, to w sumie, co z tego, że jej rynkowa wycena wzrosła? Nie chcę tutaj demonizować, że inwestycyjne butelki alkoholi są tak trudne do odsprzedaży, ale zaznaczyć, że jeśli oczekujesz płynności podobnej do rynku akcji, to możesz się mocno zdziwić.

Czy warto inwestować w whisky?

Jestem zwolennikiem jak najszerszego podejścia do swoich inwestycji. W portfelu mam zarówno akcje, jak i obligacje, kryptowaluty, surowce, czy kilka przedmiotów kolekcjonerskich. Teraz również przymierzam się do tego, aby dodać do niego na start 2 – 3 butelki inwestycyjnego whisky. Jak każda inwestycja, ta również ma swoje ryzyka. Wartość butelki, którą kupisz może w ogóle się nie zmienić. Może nawet spaść. Każda inwestycja niesie takie ryzyko. Whisky dobrze uzupełnia jednak portfel pod względem jego dywersyfikacji. Potencjalne stopy zwrotu również są satysfakcjonujące. Nawet jeśli tylko jedna butelka na pięć miałaby zyskać więcej na wartości, to stopa zwrotu na całości powinna być satysfakcjonująca. Jeśli więc tylko twój portfel inwestycyjny przekracza już kilkaset tysięcy złotych, to myślę, że jest to aktywo, które spokojnie możesz rozważyć, jako dodatek do całego portfela.

Do zarobienia,
Piotr Cymcyk

Materiał sponsorowany

96
5

Oceń materiał!

96
5


Przeczytaj również:

Ankieta

Ile razy FED podniesie stopy w roku 2022?

  • Max 2
  • 3-4
  • Ponad 4

Zobacz wynik

Loading ... Loading ...

Najwyżej oceniane: