Chiny niedługo przegonią USA, tylko co będzie dalej?

Czy to się komuś podoba, czy nie, Chiny zostaną wkrótce największą gospodarką świata. Przynajmniej, patrząc przez pryzmat wielkości PKB. Stanie się to najprawdopodobniej jeszcze w tej dekadzie lub zaraz na początku kolejnej. Stany Zjednoczone mają więc jeszcze około 10 lat mówienia o sobie jak o największej ekonomii globu. Oczywiście mówimy tutaj o nominalnym PKB. W przypadku PKB per capita Chińczycy długo jeszcze będą ścigać się z lUSA.

Mimo to inwestorzy dalej pozostają w swojej masie sceptyczni do chińskiego rynku. Oczywiście są ku temu powody, bo jednak chińska kultura korporacyjna, czy jakość tamtejszych instytucji publicznych pozostawia wiele do życzenia i daleka jest od tego, do czego przywykł ktoś inwestujący w USA, czy Europie.

Chiny będą zaraz największą gospodarkę świata. Co będzie dalej?

Projekcja nominalnego PKB w bilionach dolarów do 2030 roku przy założeniu średniego tempa wzrostu gospodarki USA o 2% i gospodarki Chin o 6%
Nie przywiązuj się do narastania tej różnicy po 2030 roku. Tempo wzrostu chińskiej gospodarki NIE BĘDZIE ciąle wynosić 6%.

Projekcja nominalnego PKB w bilionach dolarów do 2030 roku przy założeniu średniego tempa wzrostu gospodarki USA o 2% i gospodarki Chin o 6%
Źródło: Bloomberg

Tutaj chcę jednak zastanowić się, jaka przyszłość może czekać całą chińską gospodarkę w świetle ogłoszonego na koniec 2021 roku nowego 5-letniego planu rozwoju Chin. Gdy pewnym jest, że Chiny prześcigną niedługo USA, warto zadać sobie pytanie „Co dalej?”. Jak stabilny jest chiński wzrost gospodarczy, co go napędzało i co może napędzać go dalej? Inwestor interesujący się chińskim rynkiem powinien w pierwszej kolejności zdawać sobie sprawę z trzech dotychczas kluczowych elementów dla chińskiej gospodarki:

  • Oparciu o model niskokosztowej pracy
  • Uzależnieniu jej od eksportu
  • Potężnym impulsie kredytowym stymulującym wzrost

Chiny niezwykle szybko dokonały swojej transformacji. Jeszcze w roku 2000, a więc lekko ponad dwadzieścia lat temu, ich udział w światowym eksporcie sięgał 7% (licząc z Hong Kongiem). Już w roku 2020 jednak ten udział wynosił już prawie 18%. Skala tej zmiany jest gigantyczna.

Udział Chin w światowym eksporcie w 2000 roku

Udział Chin w światowym eksporcie w 2000 roku

Udział Chin w światowym eksporcie w 2020 roku

Udział Chin w światowym eksporcie w 2020 roku

Ten dynamiczny wzrost znaczenia Chin na światowej mapie gospodarczej nie byłby możliwy, gdyby nie sprzyjająca demografia. W ciągu ostatnich 40 lat wzrost wielkości siły roboczej w Chinach był gigantyczny. Mówimy tutaj o zmianie z 600 mln do ponad miliarda osób. Skala praktycznie nieporównywalna z żadnym innym krajem poza Indiami. Każda z tych osób dokładała i dokłada się do tworzenia chińskiego PKB i dopóki udaje się utrzymać wielkość siły roboczej na takich poziomach, to wzrost demograficzny jest potężnym wiatrem w plecy gospodarczego wzrostu.

Liczba siły roboczej w Chinach w mld osób wraz z projekcjami

Liczba siły roboczej w Chinach w mld osób wraz z projekcjami
Źródło: Heimstaden / Macrobond

Tu jednak pojawia się pewien problem. Powyżej zobaczysz estymacje kształtowania się tej siły roboczej w mld osób w scenariuszu niskiej, średniej i wysokiej dzietności. Od razu zaznaczmy, że scenariusz wysokiej dzietności jest bardzo mało realistyczny. Kraje zachodnie doskonale wiedzą o tym, że wzrost jakości życia nie idzie w parze z liczna rodziną. Wątpię, że w Chinach będzie inaczej. Tymczasem gołym okiem widać, że nawet niezależnie od tego, jak rozwinie się chińska dzietność, to dekada 2020-2030 jest ostatnią z tak wysoką liczbą siły roboczej. W domyślnym scenariuszu średniej dzietności widać, że do około 2065 roku siła robocza spadnie do około 700 milionów osób. Wciąż dużo? Jasne, ale o ~30% mniej niż obecnie. To odroczony efekt polityki jednego dziecka obowiązującej od 1980 do 2015 roku i powszechne starzenie się społeczeństwa.

To, co napędzało motor Chińczykom w kilka dekad stanie się dla nich podobnym obciążeniem, z jakim obecnie zmaga się Europa, czy Japonia. Piramidy demograficznej nie oszukasz, a gdy spojrzeć na tę chińską i dla porównania tę indyjską, to staje się dość oczywiste, kto ma szansę wyrosnąć na kolejną gospodarczą potęgę po Chinach i USA. W szczytowym momencie, Indie będą bowiem, według prognoz posiadały ponad ~250 mln obywateli więcej, niż Chiny w swoim szczycie.

Piramida demograficzna Chin na 2019 rok (1.45 mld populacji)

Piramida demograficzna Chin na 2019 rok (1.4 mld populacji)
Źródło: populationpyramid

Piramida demograficzna Indii na 2019 rok (1.35 mld populacji)

Źródło: populationpyramid

Sam wzrost siły roboczej to jednak za mało, żeby osiągnąć taką dynamikę gospodarczą, jaką zaliczyli Chińczycy. Lwia część tego wzrostu gospodarczego miała miejsce po 2000 roku, co zresztą widać od razu po spojrzeniu na to, jak zmieniał się PKB Chin w czasie.

PKB Chin od 1980 roku (nominalnie w USD)

PKB Chin od 1980 roku (nominalnie w USD)
Źródło: FRED

To właśnie po 2000 roku gigantycznie rosły również wskaźniki produktywności pracy dla Chin. Tylko w krótkim 8-letnim okresie (2003 – 2011) produktywność Chin podskoczyła o 22%. Połączenie takiego wzrostu samej siły roboczej z tak wysokim wzrostem produktywności pomiędzy 2003, a 2011 rokiem stworzyło z Chin drugą największą dziś gospodarkę świata. Ten dynamiczny wzrost to głównie zasługa reform dot. handlu czy migracji wewnętrznej. Jednak tendencje w zakresie tej produktywności również uległy w ciągu ostatniej dekadzie stagnacji.

Wskaźnik produktywności pracy w Chinach

Wskaźnik produktywności pracy w Chinach
Źródło: FRED

Gdy wzrosty produktywności pracy się zatrzymały około 2011 roku, to był to też moment, w którym chińska demografia zaczęła wyznaczać swój szczyt, na którym znajduje się do dziś. Te dwa elementy nie są efektywnie w stanie podtrzymać dotychczasowego tempa wzrostu gospodarki Chin. W zasadzie, gdyby patrzeć jedynie na nie, to chiński wzrost gospodarczy powinien mieć już problemy mniej więcej od 2011/2012 roku i… w sumie dokładnie od wtedy je ma.

Tempo wzrostu chińskiego PKB od 1992 roku

Źródło: Tradingeconomics

Dane o samym wzroście, mimo wszystko zawsze należy traktować, w przypadku Chin, z przymrużeniem oka. Są one kompletnie nieporównywalne z innymi krajami. Wskazywał na to chociażby prof. Michael Pettis ze Szkoły Zarządzania Uniwersytetu Pekińskiego. Od dawna twierdzi, że dane dotyczące PKB Chin nie dają dokładnego obrazu podstawowej gospodarki i nie są porównywalne z danymi innych dużych gospodarek, takich, jak chociażby Stany Zjednoczone.

Wynika to z faktu, że znaczna część chińskiej gospodarki działa w warunkach tzw. „łagodnych ograniczeń budżetowych”. Twarde ograniczenie budżetowe oznacza, że „musisz mieć pieniądze, aby je wydać”. Oczywiście te „mienie” może pochodzić z długu, ale wciąż skądś jest. Miękkie ograniczenie budżetowe oznacza, że nie ma limitu wydatków, a straty można zasadniczo przenosić w nieskończoność. Samorządy lokalne w Chinach działają pod łagodnymi ograniczeniami budżetowymi, w przeciwieństwie do twardych w innych głównych gospodarkach zachodnich. W efekcie dane o PKB Chin mają zasadniczo inny charakter i jako takie są nieporównywalne. Przecież skoro można zabudżetować nielimitowane wydatki na dany rok, to i PKB na papierze wzrośnie. Niezależnie jednak od ich porównywalności i wiarygodności samych cyferek, to widać, że trend jest jednoznaczny.

Gdy Chińczykom zaczęło kończyć się demograficzne paliwo wzrostu w okresie 2011 / 2012 zdecydowali się podciągnąć swoją gospodarkę agresywnym wzrostem kredytowym. Poniżej widać całkowite zadłużenie jako procent PKB dla USA, Strefy Euro oraz Chin. Zadłużanie się USA to pikuś przy tym, co od 2011 robili Chińczycy. Zajęło im 10 lat, żeby zlewarować całą swoją gospodarkę ze 170% PKB do prawie 300%. Dla porównania USA i Europie zajęło to odpowiednio około 40 i 30 lat.

Zadłużenie USA, Chin i Strefy Euro jako % PKB

Zadłużenie USA, Chin i Strefy Euro jako % PKB
Źródło: Macrocompass

Tu warto podkreślić osobno, że: ZADŁUŻANIE GOSPODARKI NIE JEST PROBLEMEM SAMYM W SOBIE. Problem pojawia się, jeśli zadłużanie samo w sobie nie generuje sensownego wzrostu inwestycji, czyli nie jest wykorzystywane efektywnie. Czy zadłużenie firmy na milion złotych jest złe? Jeśli wygenerowało dwa miliony złotych zwrotu, to przecież nie jest.

Chiński impuls kredytowy trafiał głównie do sektora prywatnego. To akurat całkiem nieźle, ale… Chińczycy mają tę przewagę, że są w stanie praktycznie w każdym momencie przekazać dowolną ilość kredytowania dla sektora gospodarczego, który akurat uznają za stosowny. Ten praktycznie niemożliwy na zachodzie nieformalny instrument nazywa się „window guidance” i w zasadzie sprowadza się do tego, aby życzliwie powiedzieć bankom, które sektory mają obecnie dostawać kredytowanie „łatwiej”, a które „trudniej”. W efekcie to Partia decyduje, jaki sektor pompować.

Chińskie zadłużenie jako % PKB w podziale na sektory

Chińskie zadłużenie jako % PKB w podziale na sektory
Źródło: Macrocompass

Swoją drogą taka formuła była również szeroko stosowana w Japonii w latach 1970 – 1990. Tak, to ten sam okres, kiedy to Japonia przez moment zyskała największą (w wycenie rynkowej) giełdę na świecie prześcigając USA. Niedługo później ta bańka pękła, a poprzedni szczyt na indeksie Nikkei do dziś (2022) nie został pokonany. Chiny stosują dziś podobną bankowość: duże i ukierunkowane zastrzyki kredytu dla wybranych sektorów. Wraz z gigantyczną skalą kredytowania gospodarki doprowadziło to na razie do podtrzymania wzrostu PKB w średnich okolicach ~7% rocznie od 2011 roku oraz do epizodów gigantycznej inflacji niektórych aktywów. Zwłaszcza dotyczy to ichniejszego sektora nieruchomości.

Aktywności, które powiększały chiński PKB w ciągu ostatniej „kredytowej dekady” dotyczyły głównie wydatków inwestycyjnych skierowanych głównie w infrastrukturę i rynek nieruchomości. Te dwa sektory tworzą dziś około 25-30% całego chińskiego PKB. Jest jednak skończona liczba apartamentowców i mostów, które można zbudować, żeby kolejne zaczęły być po prostu nieproduktywne. Pekin zrozumiał, że cele PKB, jakie postawiły przed sobą Chiny są w przypadku w dalszego pompowania gospodarki w ten sposób po prostu nieosiągalne, a do tego będą pogłębiały lukę nierówności społecznych.

Prezydent Chin, Xi Jinping wie, że te nierówności są dla Partii potencjalnym problemem. We wrześniu 2021 roku w swoim „eseju” do narodu jednoznacznie stwierdził, że „prawdziwy wzrost gospodarczy” nie będzie w stanie doprowadzić chińskiego PKB do zakładanych celów. Partia jest bardzo świadoma tego, że czynniki demograficzne są dla Chin coraz bardziej niekorzystne. Przyszedł więc czas na reformy i zbliżenie się do „wspólnego dobrobytu”. W zasadzie w swoim nowym 5-letnim planie na rozwój Chin, Jinping powiedział wprost, że to, co Chiny robiły wcześniej żeby osiągnąć taki wzrost gospodarczy, nie będzie już robione.

To jasna informacja, że będą starali się ograniczać „fikcyjny wzrost gospodarczy”, za który rozumieją sektor nierentownych technologii, nieruchomości i przesadnej infrastruktury. To dokładnie w tych okolicach zaczęło się ograniczanie IPO spółek technologicznych, a na inne nakładano spore ograniczenia (zobacz też: „Chińskie spółki edukacyjne zmuszone do zmiany w non-profit?”). W tym samym czasue mieliśmy również sagę z deweloperem Evergrande, któremu Partia nie kwapi się z pomocą.

Chiny chcą bowiem od dziś przeznaczać środki na źródła „prawdziwego wzrostu”, a ambicją Jinpinga jest przekształcić chiński model biznesowy z kraju zorientowanego na eksport i tanią siłę roboczą, w gospodarkę napędzaną popytem wewnętrznym, która jednocześnie zachowuje znaczącą pozycję jako globalny eksporter. Obecnie prywatna konsumpcja w Chinach odpowiada jedynie za ~35% ogólnego PKB kraju, podczas gdy w USA to 70%. Jest więc do czego nadganiać. Tyle tylko, że żeby miało to sens, trzeba by dużo więcej gotówki rozprowadzić do pracowników, zwiększając ich realne wynagrodzenie, a to właśnie niskie realne wynagrodzenie chińczyków utrzymuje siłę Chin jako globalnego eksportera. Xi chce więc zjeść ciastko i mieć ciastko. Ma jednak tę przewagę, że nie grozi mu cykl polityczny. Może wdrażać reformy, jakie tylko sobie wymyśli w znacznie bardziej efektywny sposób w porównaniu z większością gospodarek zachodnich.

Patrząc na to, co i jak napędzało chińską gospodarkę do dziś i plany nakreślone przez Partię można dojść do wniosku, że Chińczycy mają przed sobą pięć ścieżek potencjalnego rozwoju:

  1. Kontynuować to, co robią wciskając jak najwięcej gotówki się da w infrastrukturę i nieruchomości. Dług będzie w efekcie rósł szybciej niż PKB, ale w długim terminie ta sytuacja jest nie do utrzymania. Pekin zresztą jasno odrzuca tę formę rozwoju.
  2. Ograniczyć inwestycje nieproduktywne i zastąpić je produktywnymi w sektorze nowych technologii, a więc tam, gdzie faktycznie jest szansa pobudzić wzrost produktywności pracy, co mogłoby uratować chiński wzrost gospodarczy. Problem w tym, że Pekin już próbuje to robić od kilku lat, a skutki są takie sobie. Zachód myśląc o nowych smartfonach nie utożsamia wciąż jakości technologii z Chinami.
  3. Ograniczyć inwestycje nieproduktywne i przekierować je na konsumpcję wewnętrzną, co jednak naturalnie obniży atrakcyjność Chin, jako eksportera.
  4. Ograniczyć inwestycje nieproduktywne i zastąpić je nadwyżką handlową. To też będzie trudne, bo obecna nadwyżka już jest naprawdę spora.
  5. Ograniczyć inwestycje nieproduktywne i nic nie robić delewarując gospodarkę, co doprowadzi do silnego spadku tempa wzrostu PKB.

Nie widzę na dziś żadnej innej drogi i jeśli miałbym założyć się, co spróbują zrobić Chińczycy, to uznałbym, że początkowo będą jednak trzymać się ścieżki 1, bo nie da się tak łatwo wywrócić tego stolika do góry nogami, a następnie spróbują balansować pomiędzy ścieżką 2, a 5. W dalszym ciągu Partia będzie szukała sposobu, jak zyskać status lidera na światowym rynku technologicznym. Otwarcie się na świat handlu pozwoliło podbić produktywność pracy w Chinach w pierwszej dekadzie tego wieku. Tylko adopcja technologii jest w stanie podbić ją w podobnym tempie drugi raz. Ponieważ jednak w ten sektor ciężko będzie zaalokować aż tak wielkie środki, jakie były kierowane do nieruchomości i infrastruktury, to spodziewałbym się, że częściowo Chiny będą po prostu odcinać nieproduktywne inwestycje zgodnie ze ścieżką piątą.

Chińska gospodarka prześcignie więc amerykańską w ciągu ~ 10 lat. Tylko że jej tempo wzrostu będzie naturalnie maleć, zbliżając się coraz bardziej do tempa wzrostu PKB USA. Przynajmniej dopóki Chińczycy nie odnajdą jakiegoś cudownego rozwiązania na wzrost swojej produktywności, bo najlepszy przyjaciel – demografia, staje się powoli ich wrogiem.

Do zarobienia,
Piotr Cymcyk

67
1

Oceń materiał!

67
1


Przeczytaj również:

Ankieta

Ile razy FED podniesie stopy w roku 2022?

  • Max 2
  • 3-4
  • Ponad 4

Zobacz wynik

Loading ... Loading ...

Najwyżej oceniane: