Znalazłem nowy sektor do inwestowania! MercadoLibre spada, a ja kupuję kolejną spółkę do portfela.
Amazon idzie na wojnę z MercadoLibre. W efekcie kurs mojego latynoskiego pupilka spada. Z kolei Pfizer dogaduje się z Trumpem ratując cały sektor healthcare i w efekcie kurs mojego duńskiego pupilka Novo Nordisk – rośnie.
Do tego FICO zrobiło największy rajd w historii, a Elon Musk nawołuje do kasowania Netflixa.
Do tego OpenAI wyprzedziło SpaceX i zostało najcenniejszą prywatną firmą świata. 500 miliardów dolarów. Robi wrażenie.
Co z tego to naprawdę przełom dla rynku, a co to tylko szum? W tym FinWeeku przyglądam się, gdzie rynek przesadza, a gdzie nie docenia. Zapraszam.
| Najważniejsze wydarzenia tygodnia dla giełd i gospodarek | Powiązane wpisy |
|---|---|
| Spadek Mercadolibre | https://dnarynkow.pl/co-dalej-z-akcjami-mercadolibre-obszerny-raport-o-sytuacji-w-spolce/ |
| Tesla podkręca sprzedaż | https://dnarynkow.pl/rewolucja-czy-banka-tesla-amazon-i-nvidia-inwestuja-miliardy-w-roboty-humanoidalne/ |
| Elon atakuje Netflixa | https://dnarynkow.pl/w-co-gra-elon-musk-globalna-wladza-i-konflikty-z-politykami-chce-byc-prezydentem-swiata/ |
| Robinhood będzie tokenizował finanse | https://dnarynkow.pl/hossa-w-chinach-w-koncu-ruszy-gielda-po-15-latach-stagnacji/ |
| OpenAI przegonił Spacex | https://dnarynkow.pl/sytuacja-na-gieldzie-komentarz-rynkowy-21-09-2025/ |
Znalazłem nowy sektor do inwestowania! MercadoLibre spada, a ja kupuję kolejną spółkę do portfela.
Nie przegap – nawet 20 darmowych akcji od Freedom24, każda warta do 800 USD!
👉 Szczegóły promocji: https://freedom24.club/dnarynkow_welcome
Spadek MercadoLibre – panika czy okazja?
MercadoLibre! Mój latynoski pupilek z portfela zaliczył już ponad 15% spadek od szczytów! I CO TERAZ BĘDZIE?!
MercadoLibre, znane bliżej jako „latynoski Amazon”, to największa platforma e-commerce w Ameryce Łacińskiej. Spółka obsługuje handel internetowy w 18 krajach regionu, rozwija własny system płatności Mercado Pago oraz logistykę pod marką Mercado Envios. Tylko w zeszłym roku firma przetworzyła transakcje o wartości blisko 200 mld dolarów i dostarczyła rekordowe 1,8 mld paczek. Największym i najważniejszym rynkiem pozostaje Brazylia, gdzie spółka ma ponad 100 mln aktywnych kupujących. O samym Mercado na stronie powstała już zresztą masa materiałów.
To właśnie w Brazylii, perle w koronie biznesu Mercadolibre, Amazon poszedł do ofensywy. Amerykański gigant ogłosił, że przez dwa miesiące – obejmujące okres Black Friday – sprzedawcy w Brazylii będą mogli korzystać z Fulfillment by Amazon całkowicie bezpłatnie. Zero opłat za logistykę, zero za przechowywanie towaru, zero za dostawy w ostatniej mili, a także żadnej prowizji dla nowych sprzedawców. Do tego dorzucono jeszcze subwencję 5% na zakupy ratalne przez system Pix. To jedna z najbardziej agresywnych kampanii Amazona w historii brazylijskiego rynku.
Czy to realne zagrożenie dla MercadoLibre? Kurs mówi, że chyba tak! Tylko że w rzeczywistości… nie. MELI ma w Brazylii ogromną przewagę infrastrukturalną – 19 centrów dystrybucyjnych, własny hub lotniczy z dziewięcioma samolotami i flotę ponad 2 tys. elektrycznych aut dostawczych. Ponad połowa paczek dostarczana jest tego samego lub następnego dnia, co czyni logistykę MELI najsprawniejszą w całym tym trudnym regionie. Do tego firma obniżyła w maju próg darmowej dostawy do 19 reali z wcześniejszych 79 reali, czym wyprzedziła ruch Amazona w zakresie obniżania kosztów logistyki. A inwestycje? Amazon w ciągu 10 lat wpakował w Brazylii ok. 55 mld reali. Meli tylko w 2025 roku planuje wydać 34 mld, a w ostatnich siedmiu latach zainwestował aż 113 mld reali. Skala rozwoju jednej i drugiej firmy na tym rynku jest nieporównywalna.
Rynek zareagował jednak nerwowo. W dwie sesje akcje MercadoLibre spadły aż o 13%. To największa przecena od listopada 2024 roku. Jednak, dla mnie, to bardziej rynkowa panika niż realne zagrożenie. Amazon rzeczywiście chce przyspieszyć w Brazylii, ale Mercado ma zbyt dużą przewagę ekosystemową, żeby oddać tu pozycję lidera.

Dlatego dla mnie ten spadek to po prostu promocja . Kto wierzy w dalszy rozwój e-commerce w Ameryce Łacińskiej, ten właśnie dostał kilkanaście procent rabatu na lidera tego rynku. Region Latam to najszybciej rosnący sektor ecommerce na świecie. Naprawdę, jest tu miejsce dla więcej niż jednego gracza.

Pfizer i TrumpRx – kompromis zamiast rewolucji
Podobnie jak dalej promocją jest dla mnie cały sektor healthcare w USA, a świetnym tego dowodem jest ostatnia umowa Pfizera z administracją Trumpa. Prezydent od początku drugiej kadencji stawiał sobie za punkt honoru obniżenie cen leków w USA i groził producentom 100% cłami na importowane farmaceutyki. Pfizer długo się opierał, ale ostatecznie, po serii nocnych negocjacji we wrześniu, Albert Bourla ustąpił. Spółka zgodziła się obniżyć ceny wybranych leków nawet o 50–85% i sprzedawać je bezpośrednio Amerykanom poprzez nową platformę TrumpRx. W zamian Pfizer dostał trzyletnią ochronę przed groźbą ceł oraz możliwość dalszego wprowadzania nowych leków w USA w cenach zbliżonych do tych z Europy czy Kanady.
Na pierwszy rzut oka wygląda to rewolucyjnie, ale faktyczne znaczenie tego jest mniejsze. Większość Amerykanów kupuje leki w ramach ubezpieczenia zdrowotnego, które i tak zapewnia im obniżone ceny. Wąska grupa pacjentów, którzy nie są ubezpieczeni będą głównymi beneficjentami TrumpRx. To stosunkowo niewielki segment całego rynku. Do tego leki objęte rabatami już dziś często mają programy wsparcia pacjentów i zniżki „w tle”, więc obniżki pokazane w komunikatach nie są dla producenta całkiem nowym kosztem. Są raczej „oficjalnym” ubraniem tego, co i tak funkcjonowało, a w zamian spółka zyskuje ochronę celną.
Dlatego mimo głośnych liczb (zniżki 50–85%), wpływ na finanse koncernów będzie ograniczony. To raczej polityczny kompromis: pacjenci dostają symboliczną poprawę dostępu do leków, a firmy farmaceutyczne – czas i bezpieczeństwo przed cłami. Pfizer nawet nie obniżył prognoz wynikowych przy ogłaszaniu porozumienia.
Reakcja rynku była więc natychmiastowa. Akcje Pfizera w dwie sesje wzrosły o 15%, a analitycy JPMorgan nazwali umowę potencjalnym „kamieniem milowym” dla całej branży.

Inwestorzy odebrali deal jako sygnał, że cały sektor leków może odetchnąć. Skoro Trump znalazł formułę porozumienia z największym graczem, to pozostali producenci prawdopodobnie dogadają się na podobnych warunkach. Prezydent zresztą sam zaznaczył, że podobne umowy zostaną zawarte z innymi producentami. W efekcie indeks sektora ochrony zdrowia XLV podskoczył o 6% w dwie sesje, zdejmując część obaw o cła na farmaceutyki, które od miesięcy ciążyły na wycenach.

Widać to także w danych o insiderach. Wykres pokazuje, że zakupy akcji przez osoby z zarządów firm farmaceutycznych wystrzeliły w kosmos. To sygnał, że sami ludzie z branży czują, iż najgorsze jest już za nimi i korekta w sektorze dobiega końca.

Sektor ochrony zdrowia jest obecnie jednym z najtańszych w całym S&P 500. Skoro część ryzyk regulacyjnych właśnie spadła, może to być naprawdę ciekawa okazja dla inwestorów, którzy obawiają się przegrzanego rynku technologii z jego „wysokimi” wycenami i euforią.

TrumpRx nie zmieni diametralnie kosztów dla przeciętnego pacjenta, ale na pewno zmienił nastroje na Wall Street. Pfizer dostał bezpieczeństwo, Trump – polityczne zwycięstwo, a cała branża farmaceutyczna oddech ulgi i szansę na odbicie. Wszyscy są szczęśliwi.
Publiczny portfel – rekordy, zakupy i nowe pozycje
Szczęśliwy jest też mój portfel agresywny portfel publiczny, gdzie jest trochę Novo Nordisku, który też na tym odleciał 8% i jeszcze bardziej skusił mnie do powiększenia tam pozycji. Mamy nowy miesiąc, więc do portfela wjechało nowe 600 euro wolnej gotówki. Zgodnie z zapowiedzią z ostatniego materiału – dokupiłem za tą wpłatę na razie akcje chińskiego JD.com, ale jednocześnie trzymam rękę na pulsie, żeby zrealizować sobie część zysków z innych pozycji i dokupić jeszcze więcej Novo Nordisku.
Portfel ma naprawdę solidne dni za sobą. Zaliczył nowe szczyty, bije szerokie indeksy ponad dwukrotnie, a do tego każda z pozycji świeci tam na zielono.
Od początku 2024 roku wygenerował on już blisko 75% stopy zwrotu. W tym roku to już prawie 24%, a wszystko to liczone w euro. Dla porównania te same wyniki w euro dla S&P500 to odpowiednio 32% i … 4%.
Tak powinien działać i działa dobrze skonstruowany portfel. Naprawdę da się zarabiać na indywidualnych spółkach zagranicznych i bić nimi indeksy w długim terminie. Pamiętajcie, że pełen portfel możecie za każdym razem na bieżąco obserwować na portalu myfund i we Freedom24 znajdziecie dostępne na pewno wszystkie instrumenty, jakie tam są.
Przestrzegam, że to ogólnie portfel BARDZO ryzykowny i jeśli ktoś ma niską tolerancję na ryzyko, to absolutnie nie powinno się nim w żadnym stopniu inspirować.
Na pewno jednak możecie go w całości odzwierciedlić na koncie we Freedom24, a niektóre z tamtejszych akcji możecie nawet dostać bezpłatnie!
Zakładając konto we Freedom24 z linka dostajecie do nawet 20 darmowych akcji o wartości do 800 dolarów każda. Jedną akcję możecie dostać już za depozyt zaledwie 1000 euro. Oczywiście możecie ją sobie potem sprzedać i albo wypłacić środki albo kupić coś innego.
Tesla – powrót do gry czy jednorazowy zryw?
Może np. w końcu akcje Tesli, o której pisałem jeszcze jak była połowę tańsza… Wszystko układa się dla firmy Muska coraz lepiej. Po trudnym początku 2025 roku Tesla dała kolejną serię dobrych wiadomości. Zanotowała w ostatnim kwartale rekordową sprzedaż blisko 497 tys. samochodów, czyli o 7,4% więcej niż rok wcześniej. To wynik zdecydowanie lepszy od oczekiwań analityków, którzy spodziewali się około 440 tys. sztuk. Widać, że tempo spadków, które przez pierwsze pół roku sięgało kilkunastu procent, zaczęło hamować, a sprzedaż wręcz odbiła.

Skąd ten zwrot? Kluczowy był efekt amerykańskiej ulgi podatkowej. Do końca września obowiązywał federalny kredyt w wysokości 7,5 tys. dolarów na zakup auta elektrycznego. Klienci masowo ruszyli więc do salonów, by zdążyć przed wygaśnięciem dopłat. Ten „ostatni dzwonek” napompował popyt nie tylko na Teslę, ale i na inne marki jak Ford, Hyundai czy Rivian. Jednak to Tesla – dzięki Modelowi Y i Modelowi 3, które odpowiadają za ponad 480 tys. sprzedanych sztuk – była największym beneficjentem tej gorączki zakupów.
Jasne, przed Teslą jeśli chodzi o biznes samochodowy jeszcze daleka droga do odbudowy tempa wzrostu biznesu. Firma nadal zmaga się ze starzejącą się gamą modeli – sprzedaż Modelu S, X czy Cybertrucka spadła aż o 30%, a do tego dochodzi coraz ostrzejsza konkurencja. W Chinach Musk przegrywa rywalizację z BYD czy Xiaomi, a w Europie udział Tesli w rynku EV wyraźnie spada mimo wzrostu całego segmentu.
Należy jednak pamiętać, że inwestorzy Tesli nie żyją informacjami o sprzedaży samochodów. We wrześniu akcje Tesli podrożały o 33%, notując najlepszy miesiąc w tym roku i odrabiając wcześniejsze straty, bo inwestorzy patrzą coraz mniej na samą sprzedaż aut, a coraz bardziej na projekty przyszłości – robotaksówki, sztuczną inteligencję, humanoidalnego robota Optimus, czy magazynowanie energii. To te odnogi mają być w długim terminie źródłem największej wartości dla spółki.

Trzeci kwartał pokazał, że Tesla potrafi jeszcze pozytywnie zaskoczyć nawet w swojej fundamentalnej działalności, ale był to efekt jednorazowego impulsu – wygasających ulg podatkowych. Prawdziwy test biznesowy przyjdzie razem z weryfikacją zapowiedzi dotyczących Optimusa i robotaksówek.
Musk kontra Netflix – burza w szklance wody
A skoro już przy Elonie Musku pośrednio jesteśmy, to ten znów wywołał burzę w mediach społecznościowych. Tym razem zaapelował do obserwujących, by anulowali subskrypcje Netflixa. Powód? Rzekoma „woke agenda” platformy, związana z jednym z animowanych seriali.

Cała sprawa zaczęła się od produkcji „Dead End: Paranormal Park” – animowanego show, w którym pojawia się transpłciowa postać. Serial zakończono po dwóch sezonach w 2023 roku, ale w ostatnich tygodniach ponownie do niego wrócono. W sieci zaczęły krążyć oskarżenia wobec twórcy, Hamisha Steele’a, że w przeszłości publikował wpisy „kpiące” ze śmierci działacza konserwatywnego Charliego Kirka. To właśnie do tego nawiązywał Musk, pisząc na X: „Cancel Netflix for the health of your kids” („Anulujcie Netflixa dla zdrowia swoich dzieci”).
Twórca animacji odpowiedział z dystansem, komentując, że „to będzie bardzo dziwny dzień”, i przypominając, że jego produkcja była przez wielu widzów ceniona jako ciepła opowieść o różnorodnych bohaterach. Netflix z kolei nie skomentował sprawy.
Czy apel Muska realnie zagraża platformie? Nie. Netflix ma dziś ponad 300 milionów użytkowników i kapitalizację rynkową na poziomie około 490 miliardów dolarów. W ciągu ostatniego roku kurs akcji spółki wzrósł o ponad 60%. Nawet jeśli część abonentów zdecyduje się na rezygnację, wpływ finansowy będzie niezauważalny.
Na rynku zdarzały się bojkoty, które kosztowały firmy grube pieniądze, ale ten do nich nie należy. Ewentualny odpływ części widzów zostanie zrównoważony przez napływ nowych, a o całej burzy wszyscy zapomną za tydzień.
Musk rzucił hasło, Internet się zagotował, może nawet ktoś tam odwołał subskrypcje, a potem i tak ją odnowi, bo niedługo finał Stranger Things.

FICO zmienia zasady gry – pośrednicy w odwrocie
Więcej istotnego szumu zrobił dokoła siebie FICO. Fair Isaac Corporation, szerzej znana jako FICO, od dekad pełni kluczową rolę w amerykańskim systemie finansowym. To właśnie ich słynny „FICO score” – wskaźnik oceny zdolności kredytowej – stał się standardem używanym przez blisko 90% banków i instytucji finansowych w USA. Model biznesowy spółki opierał się dotąd na pośrednikach, czyli dużych biurach informacji kredytowej, takich jak Equifax, TransUnion czy Experian. To one kupowały od FICO dostęp do algorytmu i następnie sprzedawały raporty bankom, generując przy okazji własne marże. FICO zarabiało więc na licencjach i opłatach pobieranych za każdy użyty raport, co w czasach masowego kredytowania przynosiło gigantyczne przychody.
Ostatnie miesiące nie były jednak łaskawe dla spółki. FICO znalazło się pod presją polityczną i rynkową. Administracja Donalda Trumpa wywierała naciski, aby firma obniżyła opłaty za swoje raporty, argumentując, że zbyt mocno obciążają one konsumentów i rynek hipoteczny. Dodatkowo w lipcu Federal Housing Finance Agency ogłosiła, że przy ocenie wiarygodności kredytowej Fannie Mae i Freddie Mac będą mogły brać pod uwagę nie tylko FICO, ale także konkurencyjny VantageScore. To był cios, bo VantageScore to produkt rozwijany przez Equifax, TransUnion i Experian – czyli dotychczasowych partnerów, którzy nagle stali się realnymi konkurentami. Rynek zareagował nerwowo: akcje FICO zanotowały wtedy niemal 9% spadek w jeden dzień, a inwestorzy zaczęli zastanawiać się, czy spółka utrzyma swoją dominację.

Przełom nastąpił dopiero teraz. FICO ogłosiło, że zmienia swój model biznesowy i zacznie sprzedawać swoje scoringi bezpośrednio do tzw. mortgage resellers, czyli firm obsługujących banki i brokerów hipotecznych. To oznacza ograniczenie roli jednego ogniwa w całym łańcuchu, czyli wielkiej trójki biur kredytowych (Equifax, TransUnion, Experian) i zwiększenie przejrzystości cenowej. Nowy cennik zakłada opłatę 4,95 dolara za każdy wygenerowany wynik – o połowę mniej niż średnia dotychczasowych kosztów – oraz dodatkową opłatę 33 dolary za każdego klienta, którego kredyt zostanie faktycznie sfinansowany. W praktyce FICO zdejmuje więc z rynku część marży, którą przez lata zgarniały Equifax czy TransUnion, i przenosi ją dla siebie. Mówiąc wprost omijają pośredników.
Inwestorzy ocenili tę zmianę jako prawdziwy game changer. Spółka nie tylko odpowiada na presję regulatorów i oczekiwania klientów, ale też wzmacnia swoją kontrolę nad całym łańcuchem wartości w rynku kredytowym. Efekt? Historyczny wystrzał kursu – akcje FICO w czwartek wzrosły intraday aż o 32%, by zakończyć sesję na poziomie +18%. To największy jednodniowy rajd w historii firmy i jednocześnie sygnał, że rynek wierzy w skuteczność nowej strategii. Mimo to ceny są na poziomach z lipca tego roku, a do ATH jeszcze sporo im brakuje.

Mniej kolorowo wyglądają notowania trójki pośredników, których akcje załamały się po ogłoszeniu nowej strategii FICO. No cóż. Takie ryzyko bycia pośrednikiem. Zawsze można Cię wyciąć.

Robinhood i tokenizacja – przyszłość finansów?
O wielkich zmianach i wycinaniu konkurencji mówi też CEO Robinhood twierdząc, że tokenizacja zje system finansowy. Vlad Tenev twierdzi, że idzie nowa fala, której nic nie zatrzyma. W jego ocenie tokenizacja aktywów to „pociąg towarowy”, który „zje cały system finansowy”. Tenev mówił o tym podczas konferencji Token2049 w Singapurze, podkreślając, że proces przenoszenia realnych aktywów – od akcji, przez nieruchomości, aż po dzieła sztuki – na blockchain będzie największą zmianą w finansach od dekad.
Robinhood już w czerwcu uruchomił w Europie handel tokenizowanymi akcjami – cyfrowymi wersjami ponad 200 spółek i ETF-ów z rynku amerykańskiego. Pokazał też, jak wygląda tokenizacja udziałów w prywatnych firmach takich jak OpenAI czy SpaceX. Według Teneva to dopiero początek: docelowo tokenizowane mają być wszystkie klasy aktywów, zwłaszcza te dotąd dostępne tylko dla najbogatszych i trudne w obrocie, jak nieruchomości czy sztuka.
Jego zdaniem nie chodzi o zniszczenie tradycyjnych instytucji finansowych. Wręcz przeciwnie – banki, giełdy czy fundusze mają szansę przyłączyć się do tego trendu i traktować go jako „nowy biznes”. W ocenie Teneva technologia jest gotowa, a jedyną realną barierą pozostaje regulacja. Czym jest ta tokenizacja?
Najprościej mówiąc, to proces „opakowania” realnego aktywa w token działający na blockchainie. Przykład: zamiast kupować całą kamienicę, inwestor może kupić token reprezentujący 0,01% jej wartości. Dzięki temu aktywa wcześniej zarezerwowane dla miliarderów stają się dostępne dla masowego inwestora, transakcje są tańsze i szybsze, a płynność wyższa. Co więcej, aktywa które wcześniej nie były wycenianie na bieżąco, jak właśnie nieruchomości od teraz będą wyceniane na bieżąco o ile płynność będzie odpowiednio duża.
Jak to obecnie działa w praktyce? Na przykład Roobinhood kupuje kamienicę albo udziały w jakiejś prywatnej spółce, która nie jest notowana na giełdzie. Potem emituje token, który ma pokrycie w tych udziałach, albo w tej kamienicy. Następnie te tokeny sprzedaje swoim klientom, a oni mogą nimi handlować na ich platformie, tak jak akcjami i innymi aktywami, które dziś są normalnie dostępne.
Tylk jak tokenizacja może „zjeść” finanse? Wyobraźmy sobie, że każda akcja, obligacja, nieruchomość czy dzieło sztuki istnieje w formie cyfrowego tokena. Handel odbywa się 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Nabycie udziału w nieruchomości w Brazylii czy akcji spółki z Hongkongu staje się tak proste, jak kliknięcie w aplikacji Robinhooda. Globalny rynek finansowy, który dziś wart jest pojedyncze biliony dolarów, mógłby wzrosnąć do dziesiątek bilionów, bo dostęp otworzyłby się dla milionów nowych inwestorów.
Tenev wskazuje też na tzw. prediction markets – rynki zakładów o przyszłe wydarzenia, które mogą łączyć cechy handlu, hazardu i mediów. Chodzi o klasyczne obstawianie wyników meczów, tylko tym razem mowa o obstawianiu wszystkiego. Wyników wyborów, wypowiedzi polityków, zmian w stopach procentowych etc. To kolejny obszar, gdzie tokenizacja może zmienić zasady gry i dostarczyć zupełnie nowych źródeł informacji.
Jeśli Tenev ma rację, tokenizacja będzie katalizatorem transformacji, a zwykli inwestorzy dostaną dostęp do rynków, które wcześniej były dla mocno zamknięte.
OpenAI – nowy lider prywatnych firm świata
A na sam koniec mamy wielką zmianę na liście najcenniejszych prywatnych firm świata.
OpenAI wyprzedził tu SpaceX. OpenAI, twórca ChatGPT, osiągnął właśnie wycenę 500 miliardów dolarów, co czyni go najcenniejszą prywatną firmą na świecie. Amerykański startup przeskoczył tym samym SpaceX Elona Muska, którego wycena sięga 400 miliardów.
Nowy poziom został osiągnięty dzięki transakcji, w ramach której obecni i byli pracownicy OpenAI sprzedali akcje warte 6,6 mld dolarów inwestorom takim jak Thrive Capital, SoftBank, Dragoneer Investment Group, MGX z Abu Zabi czy T. Rowe Price. Co ciekawe, początkowo spółka zakładała sprzedaż akcji za ponad 10 mld dolarów, ale część pracowników zrezygnowała, co można odczytywać jako sygnał zaufania do dalszego wzrostu wartości firmy.
Wartość OpenAI eksplodowała w ciągu ostatnich miesięcy – jeszcze na początku roku, w rundzie finansowania prowadzonej przez SoftBank, spółkę wyceniano na ok. 300 mld dolarów. Dynamiczny skok o kolejne 200 mld pokazuje skalę entuzjazmu inwestorów wobec sztucznej inteligencji i jej potencjału do przekształcania całych sektorów gospodarki. OpenAI, obok Nvidii, jest dziś jednym z symboli globalnego boomu na AI, a jednocześnie partnerem kluczowych graczy technologicznych – firma zawarła ostatnio wielomiliardowe umowy m.in. z Oraclem i SK Hynix na rozwój infrastruktury danych i chipów.
Nie oznacza to jednak, że droga przed Samem Altmanem i jego spółką jest wolna od przeszkód. OpenAI nie generuje jeszcze zysków, a konkurencja w sektorze AI staje się coraz ostrzejsza. Google, Meta czy Anthropic kuszą najlepszych naukowców z branży ofertami sięgającymi dziewięciocyfrowych kwot, a chińskie firmy, takie jak ByteDance czy DeepSeek, rosną w siłę. Co więcej, sam Elon Musk – współzałożyciel OpenAI – pozwał firmę, zarzucając jej odejście od pierwotnej misji nonprofit i zbyt ścisłe powiązania z Microsoftem, który od 2019 roku pompował w nią miliardy.
Mimo tych wyzwań, 500 mld dolarów wyceny stawia OpenAI na szczycie listy największych prywatnych firm świata, przed SpaceX, ByteDance czy Ant Group. Dla branży to sygnał, że wyścig o dominację w AI nie zwalnia, a dla inwestorów – że sztuczna inteligencja to dziś nie tylko technologia przyszłości, ale i najgorętszy biznes teraźniejszości.

Do zarobienia!
Piotr Cymcyk
Nie przegap – nawet 20 darmowych akcji od Freedom24, każda warta do 800 USD!
👉 Szczegóły promocji: https://freedom24.club/dnarynkow_welcome
Materiały DNA Rynków, w szczególności aktualizacje Strategii DNA Rynków, Analizy spółek oraz Analizy sektorów są jedynie materiałem informacyjno-edukacyjnym dla użytku odbiorcy. Materiał ten nie powinien być w szczególności rozumiany jako rekomendacja inwestycyjna w rozumieniu przepisów „Rozporządzenia Delegowanego Komisji (UE) nr 2016/958 z dnia 9 marca 2016 r. uzupełniającego rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 w odniesieniu do regulacyjnych standardów technicznych dotyczących środków technicznych do celów obiektywnej prezentacji rekomendacji inwestycyjnych lub innych informacji rekomendujących lub sugerujących strategię inwestycyjną oraz ujawniania interesów partykularnych lub wskazań konfliktów interesów”. Skorzystanie z materiału jako podstawy lub przesłanki do podjęcia decyzji inwestycyjnej następuje wyłącznie na ryzyko osoby, która taką decyzję podejmuje. Autorzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za takie decyzje inwestycyjne. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w tym opracowaniu są wyrazem najlepszej wiedzy i osobistych poglądów autora na moment publikacji i mogą ulec zmianie w późniejszym okresie.
Odnośnie Fico to można polecieć klasykiem: „chcieli wydymać Freda to teraz Fred wydymał ich”😂