Rynki na żywo.
(1186)PKO BP z nowym ATH
Bardzo dobrze podczas dzisiejszej sesji na GPW zachowują się banki. Kurs sektorowego benchmarku rośnie obecnie o 1,9%, jest tylko minimalnie poniżej historycznego rekordu notowań, a komponenty indeksu podciągają WIG20 o blisko 1% w górę. Największy pozytywny wpływ na rynek ma PKO BP. Akcje tego banku rosną 2,1%, dzięki czemu ich kurs wyznacza dziś nowe ATH.
Świadectwo siły tego waloru najlepiej widać na wykresie dziennym, gdzie byki po ostatnim rekordzie z ubiegłego tygodnia nie dopuściły do cofnięcia, a jedynie do krótkiego odpoczynku dla złapania oddechu. Niedźwiedziom nie udało się więc skorzystać z górnego ograniczenia kanału oznaczonego kolorem czerwonym na poniższym wykresie. Kolejną nadzieją dla shortów jest linia podaży prowadzona od szczytu z marca 2025 r. Rynek wygląda jednak na silny, więc łapanie potencjalnego szczytu może nie być dobrym pomysłem.
Bardzo dobrze podczas dzisiejszej sesji na GPW zachowują się banki. Kurs sektorowego benchmarku rośnie obecnie o 1,9%, jest tylko minimalnie poniżej historycznego rekordu notowań, a komponenty indeksu podciągają WIG20 o blisko 1% w górę. Największy pozytywny wpływ na rynek ma PKO BP. Akcje tego banku rosną 2,1%, dzięki czemu ich kurs wyznacza dziś nowe ATH.
Świadectwo siły tego waloru najlepiej widać na wykresie dziennym, gdzie byki po ostatnim rekordzie z ubiegłego tygodnia nie dopuściły do cofnięcia, a jedynie do krótkiego odpoczynku dla złapania oddechu. Niedźwiedziom nie udało się więc skorzystać z górnego ograniczenia kanału oznaczonego kolorem czerwonym na poniższym wykresie. Kolejną nadzieją dla shortów jest linia podaży prowadzona od szczytu z marca 2025 r. Rynek wygląda jednak na silny, więc łapanie potencjalnego szczytu może nie być dobrym pomysłem.
Czy Jalapeño zaczyna podgryzać fosę Nvidii ?
SemiAnalysis opublikował dzisiaj bardzo ciekawą analizę Jalapeño, czyli pierwszego własnego ASIC-a OpenAI do inferencji, projektowanego razem z Broadcomem. I przyznam szczerze, że pierwsze liczby wyglądają wyjątkowo dobrze.
SemiAnalysis opublikował dzisiaj bardzo ciekawą analizę Jalapeño, czyli pierwszego własnego ASIC-a OpenAI do inferencji, projektowanego razem z Broadcomem. I przyznam szczerze, że pierwsze liczby wyglądają wyjątkowo dobrze.
Koniec „darmowego lunchu” w Niemczech
W Niemczech szybko drożeje dług, a końca tego trendu nie widać. Berlin właśnie zapłacił 3,68% na ostatniej aukcji 20-letnich obligacji skarbowych. Tymczasem deficyt budżetowy w pierwszym półroczu prawie się podwoił, osiągając 71,3 mld euro, czyli 3,1% PKB, a koszty odsetek wzrosły o 11,6% do 27,3 mld euro. Niemiecki budżetowy „darmowy lunch” dobiegł końca.
W Niemczech szybko drożeje dług, a końca tego trendu nie widać. Berlin właśnie zapłacił 3,68% na ostatniej aukcji 20-letnich obligacji skarbowych. Tymczasem deficyt budżetowy w pierwszym półroczu prawie się podwoił, osiągając 71,3 mld euro, czyli 3,1% PKB, a koszty odsetek wzrosły o 11,6% do 27,3 mld euro. Niemiecki budżetowy „darmowy lunch” dobiegł końca.
Akcje półprzewodników ujemnie skorelowane z całą resztą
Akcje AI coraz częściej poruszają się w przeciwnym kierunku niż reszta rynku. Okazuje się, że 40-dniowa korelacja między amerykańskim indeksem Broad AI a S&P 500 bez indeksu AI spadła do -0,60, co jest najniższym wynikiem w historii.
Korelacja jest ujemna od końca czerwca, co oznacza dopiero drugi negatywny odczyt w historii od lipca 2024 roku. To również oznacza wyraźne odwrócenie od dodatniej korelacji +0,65 widocznej w połowie maja.
To oznacza, że handel na AI staje się coraz bardziej niezależny od ogólnej koniunktury, akcje półprzewodników coraz bardziej odchodzą od szerszego rynku, co sugeruje, że kapitał rotuje między akcjami AI a nie-AI. Stało się to po tym, jak amerykański indeks AI wzrósł o +160% od kwietnia 2025 roku, znacząco przewyższając indeks S&P 500 bez AI, który zyskał 35%.
Akcje AI coraz częściej poruszają się w przeciwnym kierunku niż reszta rynku. Okazuje się, że 40-dniowa korelacja między amerykańskim indeksem Broad AI a S&P 500 bez indeksu AI spadła do -0,60, co jest najniższym wynikiem w historii.
Korelacja jest ujemna od końca czerwca, co oznacza dopiero drugi negatywny odczyt w historii od lipca 2024 roku. To również oznacza wyraźne odwrócenie od dodatniej korelacji +0,65 widocznej w połowie maja.
To oznacza, że handel na AI staje się coraz bardziej niezależny od ogólnej koniunktury, akcje półprzewodników coraz bardziej odchodzą od szerszego rynku, co sugeruje, że kapitał rotuje między akcjami AI a nie-AI. Stało się to po tym, jak amerykański indeks AI wzrósł o +160% od kwietnia 2025 roku, znacząco przewyższając indeks S&P 500 bez AI, który zyskał 35%.
Bitcoin w dołku 3,91 letniego cyklu
Czy Bitcoin znajduje się obecnie na starcie kolejnej potężnej fali wzrostowej?
Tak może być. Uzasadnieniem technicznym jest fakt, że główne dołki cyklu Bitcoina są rozłożone niemal dokładnie o 3,91 roku od siebie
styczeń 2015 → grudzień 2018 → listopad 2022...
Kolejne okno wskazuje na sierpień/wrzesień 2026.
Jeśli rynek złagodzi obawy co do podwyżek stóp procentowych w USA, co ostatnio zaczyna mieć miejsce, to Bitcoin powinien wrócić na wzrostową ścieżkę. Sporo w tym temacie może się rozjaśnić w tym tygodniu, bo dziś poznamy inflację PCE, a w piątek zaznajomimy się z przemówieniem Kevina Warsha na ssympozjum bankierów centralnych w Jackson Hole.
Czy Bitcoin znajduje się obecnie na starcie kolejnej potężnej fali wzrostowej?
Tak może być. Uzasadnieniem technicznym jest fakt, że główne dołki cyklu Bitcoina są rozłożone niemal dokładnie o 3,91 roku od siebie
styczeń 2015 → grudzień 2018 → listopad 2022...
Kolejne okno wskazuje na sierpień/wrzesień 2026.
Jeśli rynek złagodzi obawy co do podwyżek stóp procentowych w USA, co ostatnio zaczyna mieć miejsce, to Bitcoin powinien wrócić na wzrostową ścieżkę. Sporo w tym temacie może się rozjaśnić w tym tygodniu, bo dziś poznamy inflację PCE, a w piątek zaznajomimy się z przemówieniem Kevina Warsha na ssympozjum bankierów centralnych w Jackson Hole.
Kruk rośnie przed publikacją wyników
Po wczorajszym wzroście o 1,5% dziś akcje Kruka ponownie kierują się na północ i obecnie rosną 0,8%. Trzeba pamiętać, że dziś spółka publikuje wyniki za pierwsze półrocze, więc możemy mieć do czynienia z grą pod to wydarzenie. Wg szacunków wstępnych szacunków sprzed dwóch tygodni Grupa Kruk odnotowała 555 mln zł skonsolidowanego zysku netto w I poł. 2026 r. przy wstępnej EBITDA gotówkowej w wysokości 1398 mln zł.
Na wykresie dziennym bykom udało się właśnie dotrzeć do lokalnego oporu w rejonie 445 zł wyznaczonego przez lokalne maksimum z 4 sierpnia. Układ krótkoterminowy sugeruje kontynuację wzrostu, ale to tylko techniczny punkt widzenia.
Po wczorajszym wzroście o 1,5% dziś akcje Kruka ponownie kierują się na północ i obecnie rosną 0,8%. Trzeba pamiętać, że dziś spółka publikuje wyniki za pierwsze półrocze, więc możemy mieć do czynienia z grą pod to wydarzenie. Wg szacunków wstępnych szacunków sprzed dwóch tygodni Grupa Kruk odnotowała 555 mln zł skonsolidowanego zysku netto w I poł. 2026 r. przy wstępnej EBITDA gotówkowej w wysokości 1398 mln zł.
Na wykresie dziennym bykom udało się właśnie dotrzeć do lokalnego oporu w rejonie 445 zł wyznaczonego przez lokalne maksimum z 4 sierpnia. Układ krótkoterminowy sugeruje kontynuację wzrostu, ale to tylko techniczny punkt widzenia.
Zadyszka Orlenu coraz wyraźniejsza
Drugi dzień z rzędu spada kurs akcji Orlenu (obecnie -1,7%) oraz trzeci w sekwencji 4 ostatnich sesji z dzisiejszą włącznie. Kolejne informacje, w tym o ustaleniu przez Iran i Oman zasad tranzytu przez Cieśninę Ormuz obniżają ceny ropy. Ta skorelowana jest z rynkową wyceną Orlenu, więc reakcja rynku jest zrozumiała i Orlen od początku sesji pozostaje najsłabszym walorem w gronie blue chips.
Na wykresie nic szczególnie groźnego dla byków nie ma miejsca. Kurs akcji po odbiciu od oporu w rejonie 157 zł podąża w kierunku wsparcia w okolicach 145 zł, co potwierdzają także zmiany na poziomie oscylatorów. Nie można wykluczyć także cofnięcia w rejon 140 zł do dolnego ograniczenia kanału. Dopiero poniżej tego pułapu sytuacja byków stałaby się bardziej niebezpieczna, na co jednak na razie się nie zanosi.
Drugi dzień z rzędu spada kurs akcji Orlenu (obecnie -1,7%) oraz trzeci w sekwencji 4 ostatnich sesji z dzisiejszą włącznie. Kolejne informacje, w tym o ustaleniu przez Iran i Oman zasad tranzytu przez Cieśninę Ormuz obniżają ceny ropy. Ta skorelowana jest z rynkową wyceną Orlenu, więc reakcja rynku jest zrozumiała i Orlen od początku sesji pozostaje najsłabszym walorem w gronie blue chips.
Na wykresie nic szczególnie groźnego dla byków nie ma miejsca. Kurs akcji po odbiciu od oporu w rejonie 157 zł podąża w kierunku wsparcia w okolicach 145 zł, co potwierdzają także zmiany na poziomie oscylatorów. Nie można wykluczyć także cofnięcia w rejon 140 zł do dolnego ograniczenia kanału. Dopiero poniżej tego pułapu sytuacja byków stałaby się bardziej niebezpieczna, na co jednak na razie się nie zanosi.
Gaz ziemny groźniejszy dla inflacji i długu od ropy
Gaz ziemny wyprzedził ropę naftową i stał się największym zmartwieniem europejskich inwestorów w obligacje, ponieważ wyczerpane zapasy tego kluczowego paliwa grożą ponownym wzrostem inflacji.
Ceny gazu w Europie zbliżają się do pięciomiesięcznych maksimów, a kontrakty zimowe są ponad dwukrotnie droższe niż rok temu. W konsekwencji rentowność 10-letnich obligacji Niemiec i Wielkiej Brytanii osiągnęła poziomy nienotowane od dziesięcioleci, mimo że cena ropy Brent jest o 30% niższa od szczytu osiągniętego w wyniku wojny między USA a Iranem.
Inwestorzy obawiają się, że rosnące ceny gazu ponownie pobudzą inflację, zmuszając banki centralne do bardziej agresywnego podnoszenia stóp procentowych, niż obecnie oczekują rynki. Gaz odgrywa kluczową rolę w gospodarce regionu, stanowiąc 21% miksu energetycznego UE i od 25% do 35% w Wielkiej Brytanii.
Gaz ziemny wyprzedził ropę naftową i stał się największym zmartwieniem europejskich inwestorów w obligacje, ponieważ wyczerpane zapasy tego kluczowego paliwa grożą ponownym wzrostem inflacji.
Ceny gazu w Europie zbliżają się do pięciomiesięcznych maksimów, a kontrakty zimowe są ponad dwukrotnie droższe niż rok temu. W konsekwencji rentowność 10-letnich obligacji Niemiec i Wielkiej Brytanii osiągnęła poziomy nienotowane od dziesięcioleci, mimo że cena ropy Brent jest o 30% niższa od szczytu osiągniętego w wyniku wojny między USA a Iranem.
Inwestorzy obawiają się, że rosnące ceny gazu ponownie pobudzą inflację, zmuszając banki centralne do bardziej agresywnego podnoszenia stóp procentowych, niż obecnie oczekują rynki. Gaz odgrywa kluczową rolę w gospodarce regionu, stanowiąc 21% miksu energetycznego UE i od 25% do 35% w Wielkiej Brytanii.
Inwestowanie pasywne bardziej opłacalne od aktywnego
Według Morningstar tylko 27% aktywnie zarządzanych amerykańskich funduszy akcji dużych spółek pobiło swoje pasywne benchmarki w ciągu 12 miesięcy do 30 czerwca. W ciągu ostatnich 10 lat tylko 13% pokonało ich pasywne standardy.
Dzieje się to nawet w momencie, gdy rozproszenie giełdowe, czyli rozbieżność wyników między poszczególnymi akcjami w tym samym indeksie osiągnęło najwyższy poziom od dekad, co teoretycznie powinno sprzyjać aktywnemu wyborowi akcji.
Jednak 10 największych spółek z S&P 500 obecnie stanowi ponad 40% całkowitej wartości indeksu, co jest najwyższą koncentracją od lat 60-tych, co utrudnia aktywnym menedżerom pokonanie indeksu bez podejmowania podobnie skoncentrowanych zakładów.
Tymczasem amerykańskie fundusze śledzące indeksy (ETF) po raz pierwszy w 2020 roku dorównały aktywom aktywów aktywnych.
Od tego czasu fundusze pasywne urosły prawie dwukrotnie tyle co aktywne – 15,2 biliona dolarów wobec 8,2 biliona dolarów, co stanowi wyraźną zmianę w porównaniu z 2007 rokiem, kiedy aktywne fundusze faktycznie przewyższały liczebnie pasywne ponad 3 do 1.
Według Morningstar tylko 27% aktywnie zarządzanych amerykańskich funduszy akcji dużych spółek pobiło swoje pasywne benchmarki w ciągu 12 miesięcy do 30 czerwca. W ciągu ostatnich 10 lat tylko 13% pokonało ich pasywne standardy.
Dzieje się to nawet w momencie, gdy rozproszenie giełdowe, czyli rozbieżność wyników między poszczególnymi akcjami w tym samym indeksie osiągnęło najwyższy poziom od dekad, co teoretycznie powinno sprzyjać aktywnemu wyborowi akcji.
Jednak 10 największych spółek z S&P 500 obecnie stanowi ponad 40% całkowitej wartości indeksu, co jest najwyższą koncentracją od lat 60-tych, co utrudnia aktywnym menedżerom pokonanie indeksu bez podejmowania podobnie skoncentrowanych zakładów.
Tymczasem amerykańskie fundusze śledzące indeksy (ETF) po raz pierwszy w 2020 roku dorównały aktywom aktywów aktywnych.
Od tego czasu fundusze pasywne urosły prawie dwukrotnie tyle co aktywne – 15,2 biliona dolarów wobec 8,2 biliona dolarów, co stanowi wyraźną zmianę w porównaniu z 2007 rokiem, kiedy aktywne fundusze faktycznie przewyższały liczebnie pasywne ponad 3 do 1.
PGE zdecydowanym liderem w gronie blue chips
Kończąca niebawem pierwsza godzina handlu na GPW jest jasna i czytelna dla byków. W składzie WIG20 traci jedynie Orlen. Zdecydowanym liderem wzrostów jest natomiast PGE, któremu wtóruje Tauron. Kurs akcji rośnie aktualnie 4%, przy czy w maksimum był ponad 5% na plusie. Od piątkowego dołka akcje zyskały już 12,1% tracąc wcześniej 12,7%. Zmienność sierpnia jest zatem spora, a obecnie jesteśmy w fazie odrabiania strat.
Na wykresie dziennym byki są bliskie ponownego dotarcia do oporu w rejonie 11,35 zł, który 5 sierpnia zatrzymał aprecjację. Obecnie wygląda na to, że popyt dokona kolejnej próby sforowania tego pułapu, co ma szansę nastąpić wkrótce.
Kończąca niebawem pierwsza godzina handlu na GPW jest jasna i czytelna dla byków. W składzie WIG20 traci jedynie Orlen. Zdecydowanym liderem wzrostów jest natomiast PGE, któremu wtóruje Tauron. Kurs akcji rośnie aktualnie 4%, przy czy w maksimum był ponad 5% na plusie. Od piątkowego dołka akcje zyskały już 12,1% tracąc wcześniej 12,7%. Zmienność sierpnia jest zatem spora, a obecnie jesteśmy w fazie odrabiania strat.
Na wykresie dziennym byki są bliskie ponownego dotarcia do oporu w rejonie 11,35 zł, który 5 sierpnia zatrzymał aprecjację. Obecnie wygląda na to, że popyt dokona kolejnej próby sforowania tego pułapu, co ma szansę nastąpić wkrótce.
DAX na lekkim minusie
Początek handlu na rynku niemieckim jest dziś słabszy niż u nas. DAX po 30 minutach handlu traci 0,2%, co w gruncie rzeczy jednak nie dziwi. Przed sesją kontrakty na niemiecki benchmark oscylowały wokół zera i były słabsze względem swoich europejskich odpowiedników.
Spadek kursu jest tak skromny, że na wykresie dziennym ledwo go widać nawet przy dużym przybliżeniu. Oczywiście sytuacja byków jest stabilna. Nie widać zagrożeń nawet przy ewentualnym cofnięciu do wsparcia w rejonie 25.900 pkt., czyli 1,2% poniżej bieżącego poziomu.
Początek handlu na rynku niemieckim jest dziś słabszy niż u nas. DAX po 30 minutach handlu traci 0,2%, co w gruncie rzeczy jednak nie dziwi. Przed sesją kontrakty na niemiecki benchmark oscylowały wokół zera i były słabsze względem swoich europejskich odpowiedników.
Spadek kursu jest tak skromny, że na wykresie dziennym ledwo go widać nawet przy dużym przybliżeniu. Oczywiście sytuacja byków jest stabilna. Nie widać zagrożeń nawet przy ewentualnym cofnięciu do wsparcia w rejonie 25.900 pkt., czyli 1,2% poniżej bieżącego poziomu.
Wzrostowy początek na rynku kasowym GPW
Pierwsze minuty sesji kasowej na GPW przebiegają po myśli byków. WIG20 rośnie w porywach nawet 0,7%, co oznacza, że wstępny wzrost kontraktów był trochę niedoszacowany. W gronie blue chips ponownie pozytywnie wyróżnia się PGE, którego akcje rosną już powyżej 5%. Po przeciwnej stronie mamy (też ponownie) Orlen ze spadkiem o 1,4%.
Na wykresie dziennym głównego benchmarku byki nieznacznie umacniają swojej pozycje powyżej 4.000 pkt. Ostatnie dni przyniosły lokalną konsolidację wokół tego poziomu, ale wygląda na to, że rynek próbuje poszukiwać wybicia w górę. Odejście z ATH z 11 sierpnia było bowiem płytkie, a kurs benchmarku porusza się w wyraźnie wzrostowym trendzie średnioterminowym powyżej rosnących średnich.
Pierwsze minuty sesji kasowej na GPW przebiegają po myśli byków. WIG20 rośnie w porywach nawet 0,7%, co oznacza, że wstępny wzrost kontraktów był trochę niedoszacowany. W gronie blue chips ponownie pozytywnie wyróżnia się PGE, którego akcje rosną już powyżej 5%. Po przeciwnej stronie mamy (też ponownie) Orlen ze spadkiem o 1,4%.
Na wykresie dziennym głównego benchmarku byki nieznacznie umacniają swojej pozycje powyżej 4.000 pkt. Ostatnie dni przyniosły lokalną konsolidację wokół tego poziomu, ale wygląda na to, że rynek próbuje poszukiwać wybicia w górę. Odejście z ATH z 11 sierpnia było bowiem płytkie, a kurs benchmarku porusza się w wyraźnie wzrostowym trendzie średnioterminowym powyżej rosnących średnich.
Poranek w Europie minimalnie optymistyczny
Wczorajsza sesja w USA z niewielkimi wzrostami głównych indeksów, spadek na rynku ropy oraz obniżające się rentowności amerykańskich obligacji skarbowych sprawiają, że poranne nastroje w Europie nieznacznie faworyzują obóz byków. Kontrakty na DAX notowane są neutralnie, z kolei na CAC40 rosną ok. 0,3%. Większych zmian raczej nie należy się spodziewać, bo rynki wyczekują dziś na wyniki Nvidii, które pojawią się dopiero po sesji w USA.
U nas kontrakty na WIG20 rosną przed startem sesji kasowej 0,2%, co pozwala bykom ponownie lekko wychylić się powyżej okrągłego poziomu 4.000 pkt. Na wykresie godzinowym widać konsolidację z gasnącą oscylacją wahań. Zmiany dokonują się jednak powyżej obu rosnących średnich, co oznacza lekką przewagę byków i perspektywę zbliżającego się wybicia w górę.
Wczorajsza sesja w USA z niewielkimi wzrostami głównych indeksów, spadek na rynku ropy oraz obniżające się rentowności amerykańskich obligacji skarbowych sprawiają, że poranne nastroje w Europie nieznacznie faworyzują obóz byków. Kontrakty na DAX notowane są neutralnie, z kolei na CAC40 rosną ok. 0,3%. Większych zmian raczej nie należy się spodziewać, bo rynki wyczekują dziś na wyniki Nvidii, które pojawią się dopiero po sesji w USA.
U nas kontrakty na WIG20 rosną przed startem sesji kasowej 0,2%, co pozwala bykom ponownie lekko wychylić się powyżej okrągłego poziomu 4.000 pkt. Na wykresie godzinowym widać konsolidację z gasnącą oscylacją wahań. Zmiany dokonują się jednak powyżej obu rosnących średnich, co oznacza lekką przewagę byków i perspektywę zbliżającego się wybicia w górę.
Ropa w dół wobec presji gospodarczej na Iran
Po dwóch dniach wyraźnego cofnięcia na rynku ropy, dziś „czarne złoto” ponownie traci na wartości. Kontrakty na ropę Brent zniżkują o 1,6% ponieważ USA koncentrują się na presji gospodarczej na Iran. Na rynku obserwujemy osłabienie obaw o konflikt zbrojny, ponieważ USA skłaniają się ku sankcjom gospodarczym, aby wywrzeć presję na Iran.
Sankcje USA wobec Iranu były mniej dotkliwe niż oczekiwano. Niższe ceny ropy pomogły rynkom odzyskać równowagę, ponieważ rentowność obligacji rządowych spadła z ostatnich maksimów. Odejście od działań militarnych zmniejszyło postrzegane ryzyko dla dostaw z Zatoki Perskiej, mimo że Stany Zjednoczone nie wykluczyły innych interwencji. Ponadto Pakistan poinformował o znaczącym postępie w rozmowach mających na celu deeskalację i przywrócenie żeglugi przez Cieśninę Ormuz.
Po dwóch dniach wyraźnego cofnięcia na rynku ropy, dziś „czarne złoto” ponownie traci na wartości. Kontrakty na ropę Brent zniżkują o 1,6% ponieważ USA koncentrują się na presji gospodarczej na Iran. Na rynku obserwujemy osłabienie obaw o konflikt zbrojny, ponieważ USA skłaniają się ku sankcjom gospodarczym, aby wywrzeć presję na Iran.
Sankcje USA wobec Iranu były mniej dotkliwe niż oczekiwano. Niższe ceny ropy pomogły rynkom odzyskać równowagę, ponieważ rentowność obligacji rządowych spadła z ostatnich maksimów. Odejście od działań militarnych zmniejszyło postrzegane ryzyko dla dostaw z Zatoki Perskiej, mimo że Stany Zjednoczone nie wykluczyły innych interwencji. Ponadto Pakistan poinformował o znaczącym postępie w rozmowach mających na celu deeskalację i przywrócenie żeglugi przez Cieśninę Ormuz.
Wtorkowe lepsze nastroje w USA
We wtorek główne indeksy amerykańskie nieznacznie wzrosły przed dzisiejszymi wynikami Nvidii i wiadomościami z Rezerwy Federalnej pod koniec tygodnia. Akcje spółek technologicznych drożały, a liderem wzrostów był Nasdaq Composite. Indeks wzrósł o 0,7%, a Dow Jones Industrial i S&P 500 zyskały po 0,2%.
Ceny ropy naftowej i rentowność obligacji spadły. Kontrakty terminowe na ropę Brent zakończyły dzień spadkiem o 3,9% do 88,58 USD za baryłkę, co wymusiło spadek rentowności 10-letnich obligacji skarbowych do 4,638%.
Najnowsze zmiany w napięciach handlowych między USA a Kanadą nie mają jak dotąd większego wpływu na rynki. Ottawa ogłosiła wprowadzenie odwetowych ceł w wysokości 15–50% na amerykańskie towary o wartości około 20 miliardów dolarów, obejmujące stal, nabiał, sprzęt AGD i sprzęt rolniczy, podczas gdy prezydent Trump zagroził zmianą nazwy jeziora Ontario na Jezioro Ameryka.
Na Bliskim Wschodzie obiecany przez sekretarza skarbu Scotta Bessenta „gospodarczy D-Day” nie wywołał globalnego domina, którego obawiali się inwestorzy. Co ciekawe, zapowiedziane środki nie doprowadziły do bezpośredniego ukarania Chin, głównego odbiorcy irańskiej ropy, co groziłoby zaostrzeniem napięć między dwiema największymi gospodarkami świata.
Tymczasem Stanley Druckenmiller, wieloletni mentor Bessenta, skrytykował sekretarza skarbu za interwencję mającą na celu obniżenie kosztów pożyczek, nazywając ją błędem.
We wtorek główne indeksy amerykańskie nieznacznie wzrosły przed dzisiejszymi wynikami Nvidii i wiadomościami z Rezerwy Federalnej pod koniec tygodnia. Akcje spółek technologicznych drożały, a liderem wzrostów był Nasdaq Composite. Indeks wzrósł o 0,7%, a Dow Jones Industrial i S&P 500 zyskały po 0,2%.
Ceny ropy naftowej i rentowność obligacji spadły. Kontrakty terminowe na ropę Brent zakończyły dzień spadkiem o 3,9% do 88,58 USD za baryłkę, co wymusiło spadek rentowności 10-letnich obligacji skarbowych do 4,638%.
Najnowsze zmiany w napięciach handlowych między USA a Kanadą nie mają jak dotąd większego wpływu na rynki. Ottawa ogłosiła wprowadzenie odwetowych ceł w wysokości 15–50% na amerykańskie towary o wartości około 20 miliardów dolarów, obejmujące stal, nabiał, sprzęt AGD i sprzęt rolniczy, podczas gdy prezydent Trump zagroził zmianą nazwy jeziora Ontario na Jezioro Ameryka.
Na Bliskim Wschodzie obiecany przez sekretarza skarbu Scotta Bessenta „gospodarczy D-Day” nie wywołał globalnego domina, którego obawiali się inwestorzy. Co ciekawe, zapowiedziane środki nie doprowadziły do bezpośredniego ukarania Chin, głównego odbiorcy irańskiej ropy, co groziłoby zaostrzeniem napięć między dwiema największymi gospodarkami świata.
Tymczasem Stanley Druckenmiller, wieloletni mentor Bessenta, skrytykował sekretarza skarbu za interwencję mającą na celu obniżenie kosztów pożyczek, nazywając ją błędem.
Makro – środa
Kalendarz makroekonomiczny środka tygodnia jest zdecydowanie ciekawszy od dwóch poprzednich. Wreszcie mamy dane o dużym znaczeniu dla rynków mogące wywołać większą zmienność. Do najważniejszych należą:
Wydatki i dochody Amerykanów za lipiec (14:30)
Inflacja PCE w USA za lipiec (14:30)
Zamówienia na dobra trwałego użytku w USA za lipiec (14:30)
Tygodniowa zmiana zapasów ropy w USA (16:30)
Po sesji na Wall Street wyniki kwartalne podaje Nvidia, CrowdStrike, Salesforce
U nas raport za I półrocze publikuje Kruk
Kalendarz makroekonomiczny środka tygodnia jest zdecydowanie ciekawszy od dwóch poprzednich. Wreszcie mamy dane o dużym znaczeniu dla rynków mogące wywołać większą zmienność. Do najważniejszych należą:
Wydatki i dochody Amerykanów za lipiec (14:30)
Inflacja PCE w USA za lipiec (14:30)
Zamówienia na dobra trwałego użytku w USA za lipiec (14:30)
Tygodniowa zmiana zapasów ropy w USA (16:30)
Po sesji na Wall Street wyniki kwartalne podaje Nvidia, CrowdStrike, Salesforce
U nas raport za I półrocze publikuje Kruk
Konsolidacja na GPW w oczekiwaniu na wydarzenia drugiej części tygodnia
To nie była szczególnie interesująca sesja. Przynajmniej na GPW. Kosmetyczna zmiana procentowa głównego benchmarku świadczy o stanie równowagi i wyczekiwaniu na kolejny ruch. Nie znaczy to, że w ogóle nic się nie działo. W gronie blue chips mieliśmy kilka wyróżnień. Wśród tych pozytywnych po raz kolejny dobrze spisały się walory Dino Polska. Ich kurs zyskał 3,2% podbijając zwyżkę do 34,5% od lipcowego dołka do poziomu najwyższego od pięciu miesięcy. Relatywnie mocne odbicie z podobnym wynikiem zanotowały walory PGE, które wraz z Tauronem ciągnęły w górę sektor energetyczny. Po przeciwnej stronie znalazł się CD Projekt. Spadek akcji o 5,6% był konsekwencją wczorajszej informacji o dacie premiery Wiedźmina 4 w 2028 roku, co nie spodobało się inwestorom liczącym na debiut w przyszłym roku. Indeksowi WIG20 najwięcej punktów dostarczył KGHM i Dino, a odebrał CD Projekt wraz z Orlenem.
WIG20 po wzroście o 0,18% od kilku dni pozostaje w konsolidacji w rejonie 4.000 pkt. Na wykresie dziennym widać wyczekiwanie na określenie kierunku, w którym ta stabilizacja zostanie opuszczona. Wydaje się, że już jutro może nastąpić próba wyjścia, w czym pomóc może odczyt inflacji PCE w USA. Kolejną szansą powinno być piątkowe wystąpienie szefa Rezerwy Federalnej Kevina Warsha w Jackson Hole.
To nie była szczególnie interesująca sesja. Przynajmniej na GPW. Kosmetyczna zmiana procentowa głównego benchmarku świadczy o stanie równowagi i wyczekiwaniu na kolejny ruch. Nie znaczy to, że w ogóle nic się nie działo. W gronie blue chips mieliśmy kilka wyróżnień. Wśród tych pozytywnych po raz kolejny dobrze spisały się walory Dino Polska. Ich kurs zyskał 3,2% podbijając zwyżkę do 34,5% od lipcowego dołka do poziomu najwyższego od pięciu miesięcy. Relatywnie mocne odbicie z podobnym wynikiem zanotowały walory PGE, które wraz z Tauronem ciągnęły w górę sektor energetyczny. Po przeciwnej stronie znalazł się CD Projekt. Spadek akcji o 5,6% był konsekwencją wczorajszej informacji o dacie premiery Wiedźmina 4 w 2028 roku, co nie spodobało się inwestorom liczącym na debiut w przyszłym roku. Indeksowi WIG20 najwięcej punktów dostarczył KGHM i Dino, a odebrał CD Projekt wraz z Orlenem.
WIG20 po wzroście o 0,18% od kilku dni pozostaje w konsolidacji w rejonie 4.000 pkt. Na wykresie dziennym widać wyczekiwanie na określenie kierunku, w którym ta stabilizacja zostanie opuszczona. Wydaje się, że już jutro może nastąpić próba wyjścia, w czym pomóc może odczyt inflacji PCE w USA. Kolejną szansą powinno być piątkowe wystąpienie szefa Rezerwy Federalnej Kevina Warsha w Jackson Hole.
Drugi dzień spadku cen ropy uderza w Orlen
Ceny ropy spadły dziś o ponad 3% po tym, jak Stany Zjednoczone zdecydowały się przejść na sankcje gospodarcze zamiast na uderzenia militarne, by wywrzeć presję na Iran. Sekretarz skarbu Scott Bessent powiedział, że przejście USA na sankcje oznacza, że na razie nie jest prawdopodobne, by wybuchła nowa wojna.
Z kolei minister gospodarki Iranu Ali Madanizadeh powiedział, że Teheran jest "w pełni przygotowany" na wytrzymanie kolejnych amerykańskich sankcji, a The New York Times podał, że Departament Stanu USA przygotowuje się do powrotu ewakuowanych amerykańskich dyplomatów na Bliski Wschód już w tym tygodniu.
Powyższe łagodzi obawy przed wznowieniem wojny, czego pozytywnym efektem jest cofnięcie na rynku ropy. Nie wszystkim się to jednak podoba. Kurs akcji Orlenu traci przed końcowym fixingiem 2% i jest największym obciążeniem dla WIG20 po tym, jak ubiegłym tygodniu nie poradził sobie z oporem w rejonie 156,50 zł.
Ceny ropy spadły dziś o ponad 3% po tym, jak Stany Zjednoczone zdecydowały się przejść na sankcje gospodarcze zamiast na uderzenia militarne, by wywrzeć presję na Iran. Sekretarz skarbu Scott Bessent powiedział, że przejście USA na sankcje oznacza, że na razie nie jest prawdopodobne, by wybuchła nowa wojna.
Z kolei minister gospodarki Iranu Ali Madanizadeh powiedział, że Teheran jest "w pełni przygotowany" na wytrzymanie kolejnych amerykańskich sankcji, a The New York Times podał, że Departament Stanu USA przygotowuje się do powrotu ewakuowanych amerykańskich dyplomatów na Bliski Wschód już w tym tygodniu.
Powyższe łagodzi obawy przed wznowieniem wojny, czego pozytywnym efektem jest cofnięcie na rynku ropy. Nie wszystkim się to jednak podoba. Kurs akcji Orlenu traci przed końcowym fixingiem 2% i jest największym obciążeniem dla WIG20 po tym, jak ubiegłym tygodniu nie poradził sobie z oporem w rejonie 156,50 zł.
Humanoidy zaczynają się opłacać?
TMT Breakout podrzucił ciekawą analizę Bernsteina o humanoidach. O tyle ciekawą, że analitycy policzyli tam po prostu, czy zakup takiego robota już dzisiaj faktycznie opłaca się firmom. Dla mnie to zdecydowanie ważniejsze niż kolejne spektakularne nagranie startupu, na którym humanoid biega, robi sobie salto albo wbiega w ścianę. Co z tego wynika?
Bernstein wziął cztery główne zastosowania, a mianowicie (1) pracę w magazynach, (2) transport i inspekcję w fabrykach, (3) patrolowanie oraz (4) last-mile delivery. I wychodzi im, że w USA już 3 z 4 tych zastosowań mają dodatnią ekonomikę przy obecnych cenach robotów.
Najlepiej ponoć wygląda patrolowanie. Tutaj zarówno w USA, jak i w Chinach zakup humanoida może zwrócić się w mniej niż 2 lata. I to jest dla mnie najciekawsza część tej analizy, bo coraz łatwiej będzie firmom patrzeć na humanoida po prostu jak na zwykły capex. Jest koszt zakupu, jest koszt pracownika i można normalnie policzyć, po ilu latach ta inwestycja się zwraca.
W pozostałych zastosowaniach też nie brakuje już jakoś dramatycznie dużo. Bernstein szacuje, że żeby zejść do około 2,5 roku paybacku, ceny humanoidów musiałyby spaść, zależnie od zastosowania, o około 5–40% w USA i 30–50% w Chinach.
Tyle że taki spadek cen też wcale nie wygląda dziś jakoś abstrakcyjnie. Bernstein zakłada, że każde podwojenie wolumenu produkcji obniża koszt humanoida o około 15–18%. Według ich obliczeń kolejne 2–3 lata skalowania produkcji mogą więc wystarczyć, żeby ekonomika zaczęła się spinać również tam, gdzie dzisiaj jeszcze trochę do tego brakuje.
I właśnie tutaj może pojawić się ten prawdziwy inflection point w adopcji humanoidów. Bo później koło zaczyna już napędzać się samo. Jak będzie więcej robotów to niższy koszt produkcji, niższy koszt to krótszy payback, krótszy payback otwiera kolejnych klientów, a kolejni klienci jeszcze bardziej zwiększają skalę produkcji.
Bernstein widzi tylko w tych czterech zastosowaniach miejsce na około 11 mln humanoidów. Do 2031 roku roczna sprzedaż tylko w tych obszarach mogłaby dochodzić do około 500 tys. sztuk. Oczywiście takie prognozy na kilka lat do przodu warto traktować z odpowiednim dystansem.
Widać jednak, że cała dyskusja o humanoidach coraz bardziej zaczyna się moim zdaniem sprowadzać do pytania, ile te roboty muszą kosztować, żeby firmie bardziej opłacało się kupić humanoida niż zatrudnić kolejnego człowieka. Coraz mniej chodzi już o fundamentalną debatę, czy one w ogóle będą wystarczająco dobre do wykonywania realnej pracy, bo tutaj, patrząc po postępie technologii, wątpliwości jest coraz mniej.
No i według Bernsteina w kilku zastosowaniach jesteśmy już bardzo blisko tej granicy albo nawet ją przekroczyliśmy. W pozostałych może wystarczyć jeszcze 2–3 lata spadku kosztów.
TMT Breakout podrzucił ciekawą analizę Bernsteina o humanoidach. O tyle ciekawą, że analitycy policzyli tam po prostu, czy zakup takiego robota już dzisiaj faktycznie opłaca się firmom. Dla mnie to zdecydowanie ważniejsze niż kolejne spektakularne nagranie startupu, na którym humanoid biega, robi sobie salto albo wbiega w ścianę. Co z tego wynika?
Bernstein wziął cztery główne zastosowania, a mianowicie (1) pracę w magazynach, (2) transport i inspekcję w fabrykach, (3) patrolowanie oraz (4) last-mile delivery. I wychodzi im, że w USA już 3 z 4 tych zastosowań mają dodatnią ekonomikę przy obecnych cenach robotów.
Najlepiej ponoć wygląda patrolowanie. Tutaj zarówno w USA, jak i w Chinach zakup humanoida może zwrócić się w mniej niż 2 lata. I to jest dla mnie najciekawsza część tej analizy, bo coraz łatwiej będzie firmom patrzeć na humanoida po prostu jak na zwykły capex. Jest koszt zakupu, jest koszt pracownika i można normalnie policzyć, po ilu latach ta inwestycja się zwraca.
W pozostałych zastosowaniach też nie brakuje już jakoś dramatycznie dużo. Bernstein szacuje, że żeby zejść do około 2,5 roku paybacku, ceny humanoidów musiałyby spaść, zależnie od zastosowania, o około 5–40% w USA i 30–50% w Chinach.
Tyle że taki spadek cen też wcale nie wygląda dziś jakoś abstrakcyjnie. Bernstein zakłada, że każde podwojenie wolumenu produkcji obniża koszt humanoida o około 15–18%. Według ich obliczeń kolejne 2–3 lata skalowania produkcji mogą więc wystarczyć, żeby ekonomika zaczęła się spinać również tam, gdzie dzisiaj jeszcze trochę do tego brakuje.
I właśnie tutaj może pojawić się ten prawdziwy inflection point w adopcji humanoidów. Bo później koło zaczyna już napędzać się samo. Jak będzie więcej robotów to niższy koszt produkcji, niższy koszt to krótszy payback, krótszy payback otwiera kolejnych klientów, a kolejni klienci jeszcze bardziej zwiększają skalę produkcji.
Bernstein widzi tylko w tych czterech zastosowaniach miejsce na około 11 mln humanoidów. Do 2031 roku roczna sprzedaż tylko w tych obszarach mogłaby dochodzić do około 500 tys. sztuk. Oczywiście takie prognozy na kilka lat do przodu warto traktować z odpowiednim dystansem.
Widać jednak, że cała dyskusja o humanoidach coraz bardziej zaczyna się moim zdaniem sprowadzać do pytania, ile te roboty muszą kosztować, żeby firmie bardziej opłacało się kupić humanoida niż zatrudnić kolejnego człowieka. Coraz mniej chodzi już o fundamentalną debatę, czy one w ogóle będą wystarczająco dobre do wykonywania realnej pracy, bo tutaj, patrząc po postępie technologii, wątpliwości jest coraz mniej.
No i według Bernsteina w kilku zastosowaniach jesteśmy już bardzo blisko tej granicy albo nawet ją przekroczyliśmy. W pozostałych może wystarczyć jeszcze 2–3 lata spadku kosztów.
Słabszy od oczekiwań odczyt indeks zaufania konsumentów - Conference Board
Indeks zaufania konsumentów - Conference Board spada w sierpniu do poziomu 89,4 pkt. z 90,2 pkt. przy oczekiwaniach również na poziomie 90,2 pkt. Dane są zatem słabsze. Także z uwagi na korektę w dół wyniku lipcowego z 90,8 pkt.
Indeks zaufania konsumentów - Conference Board spada w sierpniu do poziomu 89,4 pkt. z 90,2 pkt. przy oczekiwaniach również na poziomie 90,2 pkt. Dane są zatem słabsze. Także z uwagi na korektę w dół wyniku lipcowego z 90,8 pkt.
Wzrosty na Wall Street nie poprawiają nastroju
Sesja na Wall Street rozpoczyna się na zielono. Po kilku słabszych dniach odbija przede wszystkim rynek technologiczny, tyle w umiarkowany sposób. Nasda100 rośnie 1%, co na tle spadków z poprzednich sesji nie jest niczym szczególnym.
Na wykresie dziennym kurs benchmarku flirtuje ze średnią SMA50 próbując powrócić powyżej jej pułapu. Układ techniczny w krótkim terminie jest mniej więcej neutralny. Niestety nie wpływa to specjalnie na poprawę nastroju na innych rynkach, w tym także u nas.
Sesja na Wall Street rozpoczyna się na zielono. Po kilku słabszych dniach odbija przede wszystkim rynek technologiczny, tyle w umiarkowany sposób. Nasda100 rośnie 1%, co na tle spadków z poprzednich sesji nie jest niczym szczególnym.
Na wykresie dziennym kurs benchmarku flirtuje ze średnią SMA50 próbując powrócić powyżej jej pułapu. Układ techniczny w krótkim terminie jest mniej więcej neutralny. Niestety nie wpływa to specjalnie na poprawę nastroju na innych rynkach, w tym także u nas.
Rynki kredytowe wysyłają ostrzeżenie dotyczące handlu AI
5-letni CDS dla Broadcom wzrósł do 126 bps, podczas gdy CDS dla Nvidia podskoczył do 87 bps, przy obu notowaniach na najwyższym poziomie w historii.
Ostre pogorszenie sytuacji następuje w momencie, gdy producenci chipów coraz częściej wykorzystują swoje bilanse do wspierania ogromnych transakcji finansowania AI, skutecznie podejmując ryzyko, które może wykraczać poza ich raportowane zadłużenie.
Broadcom negocjuje nowy pakiet finansowania chipów AI, który może sięgnąć 100 miliardów dolarów, w tym potencjalną gwarancję na część zadłużenia seniora, po tym jak już zabezpieczył większość pakietu 35 miliardów dolarów dla Anthropic.
Nvidia poszła jeszcze dalej, współpracując z dużymi firmami z Wall Street na platformach celujących w ponad 500 miliardów dolarów kapitału zewnętrznego na infrastrukturę AI, jednocześnie potencjalnie zabezpieczając do 125 miliardów dolarów.
Obawa polega na tym, że gwarancje, leasingi, zobowiązania zakupowe i inne zabezpieczenia tworzą ogromną dźwignię w całym ekosystemie AI, która może stać się widoczna, gdy wydatki na AI lub popyt na chipy osłabną.
Inwestorzy akcyjni wciąż wyceniają boom na AI, ale inwestorzy kredytowi coraz częściej uwzględniają ryzyko związane z tym zjawiskiem.
5-letni CDS dla Broadcom wzrósł do 126 bps, podczas gdy CDS dla Nvidia podskoczył do 87 bps, przy obu notowaniach na najwyższym poziomie w historii.
Ostre pogorszenie sytuacji następuje w momencie, gdy producenci chipów coraz częściej wykorzystują swoje bilanse do wspierania ogromnych transakcji finansowania AI, skutecznie podejmując ryzyko, które może wykraczać poza ich raportowane zadłużenie.
Broadcom negocjuje nowy pakiet finansowania chipów AI, który może sięgnąć 100 miliardów dolarów, w tym potencjalną gwarancję na część zadłużenia seniora, po tym jak już zabezpieczył większość pakietu 35 miliardów dolarów dla Anthropic.
Nvidia poszła jeszcze dalej, współpracując z dużymi firmami z Wall Street na platformach celujących w ponad 500 miliardów dolarów kapitału zewnętrznego na infrastrukturę AI, jednocześnie potencjalnie zabezpieczając do 125 miliardów dolarów.
Obawa polega na tym, że gwarancje, leasingi, zobowiązania zakupowe i inne zabezpieczenia tworzą ogromną dźwignię w całym ekosystemie AI, która może stać się widoczna, gdy wydatki na AI lub popyt na chipy osłabną.
Inwestorzy akcyjni wciąż wyceniają boom na AI, ale inwestorzy kredytowi coraz częściej uwzględniają ryzyko związane z tym zjawiskiem.
Obrona wsparcia na PGE
Od początku sesji PGE wraz z innymi przedstawicielami sektora energetycznego wyróżnia się pozytywnie na tle całego rynku, ale sytuacja waloru systematycznie się poprawia w kolejnych fragmentach dzisiejszego handlu. Obecnie kurs akcji rośnie już ponad 3%, co jednak przy obrotach na poziomie jedynie 15 mln zł niewiele nam jeszcze mówi.
Z punktu widzenia techniki istotny jest natomiast fakt obrony wsparcia w rejonie okrągłego poziomu 10 zł po tym, jak pułap został przetestowany w piątek. Byki skorzystały także ze średnich, które pomogły w odbiciu dającym od lokalnego dołka podniesienie ceny o 6,4% w ciągu tak krótkiego czasu. Ryzyko powrotu w okolice marcowego minimum zostało oddalone.
Od początku sesji PGE wraz z innymi przedstawicielami sektora energetycznego wyróżnia się pozytywnie na tle całego rynku, ale sytuacja waloru systematycznie się poprawia w kolejnych fragmentach dzisiejszego handlu. Obecnie kurs akcji rośnie już ponad 3%, co jednak przy obrotach na poziomie jedynie 15 mln zł niewiele nam jeszcze mówi.
Z punktu widzenia techniki istotny jest natomiast fakt obrony wsparcia w rejonie okrągłego poziomu 10 zł po tym, jak pułap został przetestowany w piątek. Byki skorzystały także ze średnich, które pomogły w odbiciu dającym od lokalnego dołka podniesienie ceny o 6,4% w ciągu tak krótkiego czasu. Ryzyko powrotu w okolice marcowego minimum zostało oddalone.
Dino najwyżej od pięciu miesięcy
Kolejnym walorem godnym uwagi jest dziś Dino. Akcje spółki rosną w tym momencie 2,6% przy praktycznie zerowej zmianie WIG20. Od czwartkowego zamknięcia kurs zyskał już 11,3%, natomiast od lipcowego dna 33,7%.
Co istotne, na wykresie dziennym ten kilkutygodniowy wzrost przybiera strukturę pięciofalową, co wygląda na falę impulsu wzrostowego. Bykom udało się dotrzeć do poziomu najwyższego od 26 marca oraz wychylić się ponad pułap 200-dniowej średniej po raz pierwszy od 9 września 2025 r. Czyżbyśmy byli świadkami zmiany trendu?
Kolejnym walorem godnym uwagi jest dziś Dino. Akcje spółki rosną w tym momencie 2,6% przy praktycznie zerowej zmianie WIG20. Od czwartkowego zamknięcia kurs zyskał już 11,3%, natomiast od lipcowego dna 33,7%.
Co istotne, na wykresie dziennym ten kilkutygodniowy wzrost przybiera strukturę pięciofalową, co wygląda na falę impulsu wzrostowego. Bykom udało się dotrzeć do poziomu najwyższego od 26 marca oraz wychylić się ponad pułap 200-dniowej średniej po raz pierwszy od 9 września 2025 r. Czyżbyśmy byli świadkami zmiany trendu?
Wszystko, co najważniejsze o rynkach na Twoją skrzynkę!
Każda niedziela o 19:00. Zero spamu.