Wstęp
Obawy inwestorów dotyczące chińskiego wzrostu PKB, kryzysu na rynku nieruchomości, polityki regulacyjnej oraz relacji Chin z USA przyczyniły się do tego, że w ostatnich kilkunastu miesiącach chińskie indeksy giełdowe radziły sobie kiepsko. Indeks CSI 300 wrócił na podobny poziom do tego z lutego 2019 r., a Shanghai Composite spadł od początku roku o prawie 9 proc. i znalazł się najniżej od marca 2020 r. MSCI China (indeks, w którym mocno są reprezentowane spółki technologiczne) spadł od początku stycznia o prawie 11 proc.
Jednak 6 lutego chińskie indeksy wzrosły średnio po 8% ustanawiając historyczny rekord jednodniowego wzrostu. Wszystko dzięki temu, że Pekin uderzył pięścią w stół i zasugerował poważne interwencje na rynku. Fundusz państwowy ma pójść śladem Japonii i rozpocząć skup funduszy ETF.
Co się wydarzyło się z chińskimi akcjami?
Pierwsze głosy niezadowolenia spadkami na giełdzie ze strony Komunistycznej Partii Chin pojawiły się ponad miesiąc temu. Do tej pory chińskie władze nie za bardzo zajmowały się kwestiami rynku kapitałowego.
Ostrzejsze komunikaty pojawiły się jednak dopiero 5 lutego. Chińska Komisja Regulacji Papierów Wartościowych (CSRC) stwierdziła w oświadczeniu, że będzie nadal wprowadzać na rynek więcej funduszy wspólnego inwestowania i prywatnych, domów maklerskich i funduszy zabezpieczenia społecznego oraz zachęcać do częstszych wykupów w celu przyciągnięcia świeżego kapitału i utrzymania stabilności rynku.
W tym tygodniu urzędnicy zaostrzyli ograniczenia w handlu, zakazując niektórym funduszom hedgingowym składania zleceń sprzedaży, a innym ograniczania pozycji w swoich lewarowanych funduszach market neutral, w celu powstrzymania dalszym spadkom. Organ nadzoru papierów wartościowych powiedział również w poniedziałek, że poinstruuje brokerów, jak dostosować poziomy wezwań do uzupełnienia depozytu zabezpieczającego.
Reakcja chińskich indeksów giełdowych na interwencję władz Chin – 6 lutego
Jaka może być skala wsparcia?
Oprócz nowych nakazów nałożonych na fundusze, eksperci prognozują iż chińskie władze postanowią ratować notowania indeksów giełdowych swojego państwa żywą gotówką. Przecieki dotyczące pakietu stabilizacyjnego pojawiły się już w styczniu. Miałby on sięgać równowartości 278 mld USD, a w ramach niego państwowe spółki kupowałyby akcje na giełdach w Szanghaju i Shenzen.
Jednak już kilka tygodni temu spora część analityków wskazywała na to, że wartość tego pakietu jest niewystarczająca. Co dopiero dzisiaj, kiedy nastroje inwestorów są jeszcze gorsze. Najbliższe tygodnie zapewne pokażą jak bardzo chiński regulator, zdecyduje się wpłynąć na poprawę sentymentu inwestycyjnego wokół chińskich akcji.









