Gwałtowny wzrost rentowności obligacji w środowisku coraz droższej ropy naftowej ponownie pogorszył nastroje na rynkach

Gwałtowny wzrost rentowności obligacji w środowisku coraz droższej ropy naftowej ponownie pogorszył nastroje na rynkach

Dzisiejsza sytuacja na rynkach akcji od rana wyglądała słabo. Po „czerwonej” sesji w Azji kontrakty na główne indeksy europejskie odbijały wprawdzie w górę, ale tylko minimalnie po bardzo słabej sesji wczorajszej. Już to budziło wątpliwości co do siły rynku i wskazywało na ryzyko kontynuacji wczorajszych spadków. Wątpliwości te potwierdziły się już na początku sesji, zaś po południu, kiedy do gry weszli Amerykanie, było tylko gorzej.

Głównym zmartwieniem inwestorów znów były rentowności obligacji, które wzrosły do nowych wieloletnich maksimów, gdy ceny ropy wzrosły w obliczu rosnących obaw inwestorów dotyczących wojny w Iranie.

Wczoraj ropa Brent przekroczyła psychologiczną barierę 100 dolarów za baryłkę. Dziś wyczyn ten powtórzyły ceny ropy WTI, które po raz pierwszy od 21 maja przekroczyły 100 dolarów za baryłkę. Dzieje się to w momencie, gdy jemeńscy Huti zajęli portowe miasto Mocha i zmierzają w kierunku cieśniny Bab el-Mandeb. Ceny amerykańskiej ropy oficjalnie wzrosły o +50% od 2 lipca.

W ślad za wzrostami na rynku ropy kolejne wieloletnie maksima osiągnęły rentowności obligacji skarbowych w USA, które rosną pomimo wysiłków amerykańskiego sekretarza skarbu Scotta Bessenta, by ograniczyć koszty zadłużenia rządu poprzez zwiększenie wykupu obligacji długoterminowych. Obietnica Trumpa, że zapłaci każdemu dorosłemu Amerykaninowi po 5.000 dolarów, jeśli Republikanie utrzymają kontrolę nad Kongresem w listopadzie, rodzi kolejne pytania dotyczące wydatków federalnych.

U nas WIG20 spadł drugą sesję z rzędu, tym razem o 0,7% w konsekwencji zmian na globalnym rynku akcji. Sytuacja techniczna głównego benchmarku nie jest jednak wybitnie zła. Kurs indeksu utrzymuje się powyżej górnego ograniczenia szerokiego średnioterminowego wzrostowego kanału, powyżej górnej linii niedawnej konsolidacji, a także grubo powyżej obu rosnących średnich SMA50 i SMA200. Trend wzrostowy nadal więc nie budzi wątpliwości.

10 wrz 2026

Najnowsze.

ASML już pracuje nad następcą High-NA EUV. Perspektywa? Około 10 lat

Reuters donosi, że inżynierowie ASML i jego kluczowego partnera optycznego, Carl Zeiss, opublikowali pracę naukową opisującą Hyper-NA EUV, czyli potencjalnego następcę najbardziej zaawansowanych maszyn litograficznych ASML. Według autorów technologia mogłaby być gotowa za około 10 lat, a więc w okolicach 2036 roku.

Nowy system miałby zwiększyć aperturę numeryczną z 0,55 w obecnym High-NA do co najmniej 0,75, umożliwiając drukowanie struktur o rozmiarach nawet 5 nm, ponad jedną trzecią mniejszych niż w High-NA. Mówimy tutaj o wielkości drukowanych struktur, a nie o nazwie procesu technologicznego 5 nm. Co ciekawe, Zeiss jest już podobno w stanie produkować lustra o wymaganej precyzji, a Hyper-NA mogłoby wykorzystywać dotychczasowe źródło światła EUV. Oznaczałoby to rozwój obecnej architektury bez konieczności budowania całej technologii od nowa.

Warto jednak pamiętać, że ASML rozpoczął prace rozwojowe, ale nie podjął jeszcze decyzji o komercyjnej produkcji Hyper-NA. Zresztą sama generacja High-NA dopiero wchodzi na rynek. Intel już wykorzystuje ją w produkcji, Samsung i SK Hynix zapowiadają szersze wdrożenia w 2028 roku, a TSMC w 2030 roku.

Moim zdaniem ta informacja dobrze pokazuje, jak trudno będzie komukolwiek podważyć pozycję ASML w najbardziej zaawansowanej litografii. Firma już dziś prowadzi badania nad technologią, której komercjalizacja może nastąpić dopiero za dekadę, wykorzystując kompetencje i łańcuch dostaw budowane przez dziesięciolecia. Oczywiście nie jest to żaden krótkoterminowy katalizator wyników, ale kolejny przykład przewagi technologicznej, która sprawia, że ASML pozostaje jednym z najbardziej wyjątkowych biznesów w całym sektorze półprzewodników.

Jurek Tomaszewski ASML (ASML)

Broadcom szuka kolejnych miliardów dla OpenAI. Geniusze z Mongolii potrzebują pieniędzy na studia

Bloomberg donosi, że Broadcom prowadzi wstępne rozmowy dotyczące pozyskania około 30 mld USD finansowania dłużnego, które miałoby umożliwić OpenAI zakup projektowanych wspólnie akceleratorów AI. Z kolei Wall Street Journal wskazuje na kwotę przekraczającą 50 mld USD. To doniesienia o potencjalnym finansowaniu tego samego przedsięwzięcia, przy czym formalny proces według Bloomberga jeszcze się nie rozpoczął, a ostateczna struktura transakcji pozostaje otwarta.

Co ciekawe, zaledwie kilka dni temu informowano o organizowanym przez Broadcom pakiecie finansowania o wartości 60 mld USD, przeznaczonym na infrastrukturę wykorzystywaną przez Anthropic i innych klientów. Z tej kwoty 42 mld USD stanowi dług zabezpieczony, przy którym Broadcom zapewnia wsparcie wartości rezydualnej sprzętu. Oznacza to, że spółka pomaga klientom finansować zakup infrastruktury, a jednocześnie bierze na siebie część ryzyka związanego z jej przyszłą wartością.

I tutaj przypomniał mi się jeden z zabawniejszych fragmentów ostatniej konferencji wynikowej Broadcomu. Hock Tan, zapytany o zależność zamówień od zewnętrznego finansowania Anthropic i OpenAI, porównał te firmy do dwóch geniuszy znajdujących się gdzieś pośrodku Mongolii, którzy muszą dostać się na studia, żeby zrealizować swój potencjał. Broadcom, jak tłumaczył, po prostu robi wszystko, co może, żeby im w tym pomóc. No cóż, wygląda na to, że Hock Tan właśnie organizuje obu geniuszom kredyt studencki na kilkadziesiąt miliardów dolarów.

Żarty żartami, ale ekonomicznie ma to sporo sensu. Broadcom chce sprzedawać coraz więcej własnych akceleratorów, a jego dwaj potencjalnie najwięksi klienci potrzebują ogromnych nakładów, żeby móc budować własną infrastrukturę obliczeniową. Na tej samej konferencji Tan przekonywał, że oba laboratoria z czasem staną się samodzielnymi hyperscalerami. Finansowanie ma więc przyspieszyć ich rozwój, a przy okazji zabezpieczyć przyszły popyt na produkty Broadcomu.

Tyle że właśnie tutaj zaczyna się również ryzyko circular financing. Coraz większa część popytu na infrastrukturę AI zależy od tego, czy dostawcy sprzętu i instytucje finansowe będą gotowi pomagać klientom finansować kolejne zakupy. Sam mechanizm nie musi być niczym złym, szczególnie jeśli OpenAI i Anthropic faktycznie osiągną skalę przychodów, której spodziewa się Hock Tan. Problem pojawi się wtedy, gdy tempo monetyzacji AI nie nadąży za nakładami, a wierzyciele zaczną bardziej konserwatywnie podchodzić do finansowania kolejnych projektów. W takim scenariuszu ryzyko nie ograniczy się już do samych laboratoriów, ale zacznie przenosić się również na ich dostawców.

Jurek Tomaszewski Broadcom (AVGO)